sobota, 30 kwietnia 2016

Samotna wyprawa w poszukiwaniu nowych miejscówek

     W pierwszym dniu majówkowego smardzowania, które zaczęło się jeszcze w kwietniu, do południa zdążyliśmy wszyscy razem przeszukać kilka znanych miejscówek i zapełnić dwa małe koszyczki, nawiedzić bacówke, zaopatrzyć się w świeżutkie serki i opić żętycą.

     Mało mi było chodzenia, więc po szybkim rozpakowaniu i nakarmieniu moich trzech głodomorów (w górach apetyt dopisuje zdecydowanie bardziej  niż w mieście), pognałam na poszukiwania nowych miejscówek. Reszta ekipy okupowała w tym czasie podwórko.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Mitrówki, naparstniczki i uszaki witają ciocię Izę!

     Dojechała dzisiaj do nas warszawska ciocia Iza, która razem z nami wyruszy jutro na majówkę. Wiedziałam, że bardzo chciała zobaczyć w naturze i pofocić naparstniczki stożkowate i mitrówki półwolne, których dotychczas nie udało jej się odkryć na własnych terenach łowieckich. Dlatego też, zaraz po przyjeździe, zaproponowałam Izie spenetrowanie moich miejscówek. Byłam na nich tydzień temu (później już nie było czasu na sprawdzenie co się na nich dzieje) i byłam gotowa wykorzystać okazję do spaceru w miłym towarzystwie. 

     Przypuszczałam, że naparstniczek już może nie być - ostatnio były już mocno podstarzałe, ale mitrówki powinny czekać. Iza porzuciła bagaże w mieszkaniu i ruszyłyśmy od razu na łowy.

środa, 27 kwietnia 2016

Nie tylko smardze i ciemnobiałki

Wiosenne grzyby, grzyby w kwietniu, grzyby z Czerwonej List, grzybobranie w kwietniu, grzyby na Orawie
     Podczas niedzielnego wyjazdu rozglądaliśmy się przede wszystkim za smardzami, ale oczywiście w oczy wpadały nam również inne gatunki grzybów. Nie poświęcałam im zbyt wiele czasu, bo pogoda poganiała, więc większości nie uwieczniłam na fotkach, a te które zostały uhonorowane pamiątkowymi zdjęciami, wyszły na nich niezbyt rewelacyjnie. Ponieważ niektóre ze znalezisk bardzo mnie ucieszyły, więc nie będę ich ukrywać w przepastnych czeluściach dysku i jeszcze raz  zapraszam na mokrą i zimną Orawę.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Bacówka zaprasza mimo śnieżnej wiosny!

     W czasie każdego grzybobrania trzeba coś dobrego przekąsić. Kiedy w niedzielę ruszaliśmy przez deszcze i śniegi po słowackie smardze, wiedzieliśmy, że nasza lipnicka bacówka już działa i na posiłek żętycowo - serkowy pojedziemy właśnie tam. Chłopcy wspominali jak to było po raz pierwszy w ubiegłym roku (dobrą maja pamięć:)) i cieszyli się na myśl o doskonałym jedzonku i zabawie przed bacówką. Jakoś nie wyobrażali sobie, ze w niemal zimowych warunkach nie wszystko będzie możliwe...

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Przegapiłam je...

     Szykowałam kolację dla chłopaków (jagnięcinę duszoną z wczorajszymi smardzami i cebulką), kiedy do kuchni wparował Pawełek wracający z pracy i niczym zdobywca, myśliwy czy jakiś inny pierwotny człek, rzucił mi na blat swoją zdobycz - garść dorodnych smardzów! Przekazanie łupu opatrzył oczywiście słowami: "To ja po Słowacjach, w deszczu i śniegu uganiam się za grzybami, które mi przed domem rosną!"

niedziela, 24 kwietnia 2016

Mimo śniegu i deszczu, koszyk napełniony smardzami

Wiosenne grzyby, grzyby w kwietniu, grzybobranie w kwietniu, grzybobranie na Orawie, wiosenne grzyby Orawy, smardzowanie, smardzobranie, szukanie smardzów, gdzie rosną smardze, smardz stożkowaty Morchella conica
     Otworzył rano Pawełek swe cudne, niebieskie oczęta, spojrzał za okno, gdzie szaro-burość rozmywała się w drobniutkich kropelkach mżawki i z niewielką nadzieją w głosie oraz błaganiem w spojrzeniu zapytał: "To co? Zostajemy w łóżku?" Ponieważ jestem zła, oschła i bezwzględna (tak mi mówi mój Pawełek), udałam, że nie dostrzegam niemej prośby widocznej w oczach i odparłam krótko: "No, chyba cię pogięło! Przecież jest PLAN, kanapki przygotowane, ubrania na zmianę spakowane, a smardze czekają!" Zwlókł się zatem Pawełek z cieplutkiego łóżeczka, stwierdzając, że skoro taki rozkaz ze sztabu brygady, to już idzie i więcej nie dyskutuje. Michaś z Krzychem dylematów żadnych nie mieli i w ekspresowym tempie umyli się i ubrali, żeby się jeszcze chwilę pobawić, zanim bezwzględna matka pogoni do wyjścia z domu.

piątek, 22 kwietnia 2016

Swoboda

     Latona i Ramzes miały wczoraj zrobiony wiosenny manicure. Tuż po struganiu kopytek nie zabieram ich do pracy, bo podeszwy są delikatniejsze i bardziej czułe, a dzień, dwa lub trzy wolnego każdemu się przydadzą. Poszliśmy sobie za to pobiegać na miękkim podłożu. Trochę poganiałam z koniskami, ale szybko dostałam zadyszki i zajęłam się dokumentowaniem ich zabawy. Dzisiaj będzie więcej oglądania niż czytania, bo po fotkach doskonale widać, że obydwa menażeryjne wierzchowce są w świetnej kondycji i czują się bardzo dobrze. 

    Ja mogłabym godzinami patrzeć na galopujące, brykające i cieszące się życiem konie. Myślę, że i Wy z przyjemnością na nie popatrzycie.:)

czwartek, 21 kwietnia 2016

Kolejne smardzowate z Krakowa

Naparstniczka stożkowata Verpa conica
     Korzystając z wolnej chwili wsiadłam na rowerek i objechałam moje krakowskie miejscówki grzybowe zlokalizowane niedaleko domku. chciałam wytropić pierwszego tegorocznego żółciaka, ale najwyraźniej jest dla niego jeszcze za chłodno, bo na żadnym znajomym żółciakowym drzewie nie dostrzegłam charakterystycznych cytrynowych kulek, z których rozwijają się żółciakowe talerze. Z pewną dozą nieśmiałości liczyłam też na to, że mimo moich niekorzystnych dla tego gatunku wyliczeń, wyrosła jakaś kielonka błyszcząca. Niestety, statystyka pojawiania się tego grzybka jest nieubłagana - kielonek nie było. Dopisały za to smardzowate, które w tym roku czują się doskonale i rosną obficie. Zobaczcie jakie tym razem grzybki mi się przytrafiły.

środa, 20 kwietnia 2016

Moc zielonej trawy

Konie, jazda konna, jazda konna wiosna, pensjonat dla koni koło Krakowa, czy konie lubią świeżą trawę, czy pozwalać koniowi na jedzenie trawy podczas jazdy
     Z utęsknieniem wyczekiwana przez zimę wiosenna zieleń zapanowała nad światem. Jej seledynowy odcień jest jedyny w swoim rodzaju i szybko stanie się ciemniejszy, bardziej dojrzały, letni, a nie wiosenny. Trzeba więc szybko nacieszyć oczy tym, co natura serwuje nam obecnie. 

     Na zieloną trawę, młode listki i cieplejsze dni czekaliśmy nie tylko my - ludzie, ale i stworzenia wszelakie, spragnione świeżego pożywienia. Najbardziej na świecie stęsknione za trawą są koniska, na które zielona trawka działa z magnetyczną mocą.:)

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

W smardzowym raju

smardz stożkowy Morchella conica
     Tej niedzieli nie mogłam się doczekać od wtorku, kiedy to umówiłam się z jednym z czytelników mojego bloga na wspólny spacer po jego niezwykłych lasach, w których odkrył w tym roku niezwykłe bogactwo wiosennych grzybów. Moja niecierpliwość podsycana była każdego niemal dnia nowymi doniesieniami o kolejnych odkrytych miejscówkach smardzowych i smardzówkowych. Śledziłam doniesienia pogodowe, mając nadzieję, że nie będzie do niedzieli ani zbyt gorąco, ani nie spadną ulewne deszcze, które mogłyby przyspieszyć naturalną śmierć dobrze już dojrzałych grzybków, które chciałam fotografować. 

     I wszystko się udało! Pogoda oszczędziła ekstremalnych zjawisk, grzybki czekały, menażeria się cieszyła na wyjazd w nieznane, a ja ładowałam baterie do aparatu i szykowałam wymienne karty pamięci.Teren eskapady był dla nas zupełnie obcy, bo jakoś tak się złożyło, że nigdy nie mieliśmy okazji penetrować lasów na Śląsku.

sobota, 16 kwietnia 2016

Historia jednego świątecznego drzewka

     Po grudniowych świętach zostaliśmy spadkobiercami używanego, niepotrzebnego już drzewka - wiadomo, że jak jakieś "żywe" staje się zbędne, zawsze można liczyć na to, że menażeria przygarnie i opieką otoczy. Tak się i tym razem stało - śliczna jodełka, która stała przez okres świat w ciepłym pomieszczeniu, nie bardzo nadawała się do natychmiastowego wystawienia na mróz, który co prawda wielki tej zimy nie był, ale BYŁ. 

     Wystawiłam zatem donicę na zabudowany balkon, gdzie było znacznie cieplej niż na zewnętrzu. Początkowo igiełki zaczęły masowo opadać i byłam już niemal pewna, że życia temu drzewku uratować nie zdołamy. Po pewnym czasie proces łysienia ustał i stan drzewka wydawał się stabilny.

     Kiedy zrobiło się cieplej, przeniosłam donicę na balkon bez zabudowy - tu już wiało, padało, a noca mroziło. Drzewko sobie żyło i czekało spokojnie na lepszy los.

piątek, 15 kwietnia 2016

Wiosna w starym parku i ratowanie ślimaków

Wiosna w parku, ślimak winniczek, ratowanie ślimaków, gody żab
       Tereny wokół szkoły Michałka i Krzysia są mi znane sprzed lat, a właściwie lepiej byłoby powiedzieć - znałam je dawno, dawno temu, kiedy w pobliżu była stajnia, w której jeździłam konno, pracowałam i miałam mojego pierwszego konia - Okę. Nie było wówczas obwodnicy, domów, dróg, a na wielkich łąkach wypasały się od wiosny do jesieni stada owiec przywożonych z gór. Tu była najbliższa Krakowa bacówka. Teren szpitala otoczonego starym pakiem, był ogrodzony, a po okolicznych łąkach można było galopować nie zatrzymując się na żadnej drodze czy ogrodzeniu.

     Korzystając z wiosennej aury, tuż po lekcjach, poszliśmy z chłopcami pozwiedzać okolicę. W starym parku byliśmy raz jesienią, ale wtedy szybko zapadał zmrok i nie było czasu na dłuższą penetrację.

środa, 13 kwietnia 2016

W orawskim lesie - już po polskiej stronie

Szyszkówka świerkowa Strobilurus esculentus
    Nakrokusowani i naczarkowani, z koszyczkiem do połowy pełnym słowackich smardzów, ruszyliśmy w kierunku byłego przejścia granicznego, gdzie, tuż przy granicy czekał na nas polski, znajomy las. Miały w nim być piestrzenice kasztanowate, uszka czarne, baziówki szyszkowate i szyszkówki świerkowe. Takie było założenie, ale jak to bywa w praktyce, nie wszystko było, co być miało, a pojawiło się coś innego, niespodziewanego. Sami zrsztą zobaczcie. 

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Udane kwietniowe smardzobranie

smardz stożkowaty - Morchella conica
      Jak już sobie pooglądaliśmy pozwijane w kłębuszki krokusy i czerwoniutkie czarki, ruszyliśmy w kierunku słowackich dolinek smardzowych. To był główny cel naszej wycieczki. Napatrzyłam się na fotki ze znaleziskami znajomych, więc zżerała mnie zazdrość (ale taka całkiem pozytywna, bez zawiści), że oni mają, a ja ciągle nie mam! 

     Miejscówki trzeba było wybrać rozsądnie - znaczy się takie, które są dobrze naświetlone słonecznymi promieniami, gdzie nie ma już śniegu, a grzybki miały szansę wyrosnąć. Wykorzystaliśmy zatem doświadczenia z lat ubiegłych i wytypowaliśmy dwie miejscówki.

Na początek - fioletowo i czerwono

Orawa, Słowacja, wiosenne grzyby, grzyby na Orawie, grzyby na Słowacji, czarka austriacka Sarcoscypha austriaca, trzęsak pomarańczowożółty Tremella mesenterica, krrokusy, krokusy na Orawie
     Gdyby dwa weekendy z rzędu były piękne i słoneczne, to kwiecień nie byłby kwietniem. Ubiegła niedziela, niemal letnia, pozostała już tylko wspomnieniem; tym razem za oknem było szaro - buro i mokro. W związku z tym ściąganie menażerii z łóżek przebiegało nad wyraz opornie i sporo czasu wytraciliśmy na opuszczenie przytulnego domku i wpakowanie się do Doblowoza. Ale w końcu się udało i wyruszyliśmy na orawską wyprawę.

piątek, 8 kwietnia 2016

Kilka chwil z życia krakowskich smardzówek czeskich

smardzówka czeska Ptychoverpa bohemica
     A miało być tak pięknie... Bardzo mokry luty, wczesna wiosna, dobrze namoczona gleba,ciepełko - wizja setek, a nawet tysięcy smardzówek czeskich zmuszała mnie do penetracji ich miejscówek już pod koniec lutego. Długo nie mogłam ich wytropić, aż wreszcie, 18 marca pojawiło się kilkanaście owocników. Ogromna radość ze znalezienia tego najwcześniej rosnącego gatunku smardzowatych łączyła się oczywiście z oczekiwaniem na następne.

     Tymczasem aura spłatała psikusa i po ciepłych dniach powróciły niskie temperatury i brak opadów, a później zrobiło się wręcz upalnie. I klapa - ziemia wyschła, kolejne smardzówki nie wyrosły. Ta z tytułowego zdjęcia jest w najlepszym stanie ze wszystkich, jakie miałam dziś okazję obserwować; po raz ostatni już chyba w tym roku. 

     Mimo, iż owocników na mojej krakowskiej miejscówce nie było wiele, udało mi się udokumentować ich wzrost i śmierć. Poniżej prezentuję fotki tych samych owocników. Robiłam zdjęcia w różnych ujęciach, przy mniej lub bardziej odgarniętej ściółce, bo dopiero w ubiegłym tygodniu wpadłam na pomysł prześledzenia wzrostu poszczególnych smardzówek. Fotki z tej samej perspektywy byłyby bardziej poglądowe, ale myślę, że te, które zamieszczam, też nieźle pokazują przebieg smardzówkowego żywota.

czwartek, 7 kwietnia 2016

To już naprawdę koniec

       Tak, tak... Zapraszam Was raz jeszcze na Ponidzie. Wiem, że miał być już koniec tej wycieczki, ale zostałam zmobilizowana przez jednego z czytelników do zajęcia się obrobieniem nakręconych w czasie wyprawy filmików. Oprócz tego Pawełkowi udało się obrobić zdjęcia, które zrobił wtedy, kiedy ja byłam zajęta pląsaniem między kwiatkami, a grzybkami. Zapraszam zatem na kilka ujęć podstępnym okiem kamery uchwyconych.

     Przy okazji zapraszam też do zabawy - jak zatytułowalibyście pierwszą fotkę? Jestem bardzo ciekawa propozycji.:)

środa, 6 kwietnia 2016

W parku zdrojowym

Ponidzie, Busko Zdrój, park zdrojowy w Busku, lecznicze nalewki, lecznicze wody w Busku, grzyby w kwietniu, kwiaty w kwietniu
    Po zwiedzeniu Skorocic i Przęślina chłopcy byli nieco zmachani, a Zibi zapraszał do swojej posiadłości, czyli imprezowej altanki w ogrodzie. Pawełek ochoczo popierał tę koncepcję, bo wiedział jakimi "dobrościami" Zibi dysponuje. Zastrzegłam wieć tylko, że po wizycie w ogrodzie będziemy kontynuować nasz wycieczkowy plan i zajechaliśmy na włości naszego gospodarza.

wtorek, 5 kwietnia 2016

W rezerwacie Przęślin

Ponidzie, rezerwat Przęślin, Nadnidziański Park Krajobrazowy,  miłek wiosenny Adonis vernalis
     Po dokładnym spenetrowaniu rezerwatu Skorocice, zapakowaliśmy się ponownie do samochodów, którymi mieliśmy dojechać do granic kolejnego unikatowego terenu. Prowadzić miał oczywiście nasz gospodarz - Zibi. Tym razem Pawełek wsiadł do jego samochodu, a ja jechałam z Michałkiem i Krzychem. Taka roszada spowodowała znaczne ograniczenie prędkości i nie musieliśmy gnać z rajdową prędkością za naszym przewodnikiem po prawie polnych drogach.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

W rezerwacie Skorocice

Ponidzie, rezerwat Skorocice, miłek wiosenny Adonis vernalis
     Ta wyprawa planowana była od roku. Splot wydarzeń, jakie dopadły nas ubiegłorocznej wiosny uniemożliwił wyjazd do rezerwatu miłków wiosennych. Dlatego też od początku marca zadręczałam naszego przyjaciela Zibiego prośbami o regularne kontrolowanie wzrostu i kwitnienia kwiatów, których w naturze, aż do wczoraj, nie udało mi się oglądać. Wyjazd został starannie zaplanowany i dzięki regularnym wieściom z rezerwatu, zorganizowany w czasie, kiedy było co podziwiać. Zobaczcie zresztą sami, jak pięknymi kwiatami są te rzadkie, ściśle chronione rośliny.

sobota, 2 kwietnia 2016

Gdzie i jak szukać smardzów

grzyby wiosenne, grzyby w marcu, grzyby w kwietniu, grzyby w maju, wiosenne grzybobranie, grzybobranie na Orawie, gdzie i kiedy szukać smardzów, smaczne grzyby wiosenne,  smardz stożkowy. Morchella conica
     Jak donoszą grzybiarze, pierwsze tegoroczne, maleńkie smardze zostały już znalezione i sfotografowane, więc to już pora najwyższa, żeby zacząć się rozglądać za tymi pięknymi i doskonałymi w smaku grzybami. Ci, którzy je już znają i znaleźli ich miejscówki, zapewne sprawdzili, czy pojawiły się tegoroczne owocniki, natomiast wszyscy, którzy smardze znają wyłącznie z atlasów i internetowych doniesień, mogą zacząć poszukiwania tego gatunku na swoim terenie. Może moje wskazówki ułatwią zlokalizowanie grzybków w Waszych lasach?