wtorek, 21 lutego 2017

Co ciekawego na Kopcu Kościuszki?

wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     W czasie spaceru po Lasku Wolskim mgła nieco się rozrzedziła, a jak się uruchomiło wyobraźnię, można było nawet wskazać na niebie punkt, w którym, powyżej warstwy chmur znajdowało się słońce. Stwierdziliśmy zatem, że teraz widoki z kopca będą zdecydowanie lepsze niż w chwili, kiedy przyjechaliśmy na miejsce. Ruszyliśmy w stronę kopca raźnym krokiem, żeby się dziewczyny rozgrzały.

wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Podczas wychodzenia do góry pilnowałam tyłów, upominając co jakiś czas dzieciaki, żeby nie biegały i nie zbliżały się do niebezpiecznej strony alejki prowadzącej na szczyt. Krzyś, którego na początku wychodzenia dopadł strach przed stromymi wysokościami, zreflektował się i prowadziła całą wycieczkę.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Pozostanie z tyłu i obserwowanie podłoża zamiast widoków przysłoniętych mgłą, zaowocowało grzybowymi odkryciami na zboczu kopca. Paweł pochylił się nad wyschniętą trawą, w której wzrok przyciągały jaśniejsze kuleczki. Po  sprowadzeniu oczu do parteru stwierdziliśmy, że są to gwiazdosze.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Po dokładnym obejrzeniu znaleziska na fotkach i porównaniu z opisami atlasowymi, doszłam do wniosku, że to gwiazdosz karzełkowaty - stare, dojrzałe, ubiegłoroczne owocniki. Gatunek ten nie jest zbyt często spotykany i podlega ścisłej ochronie.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Zostawiliśmy gwiazdosze ich przeznaczeniu i goniliśmy resztę wycieczki, która dotarła już na szczyt kopca. Pawełek i Krzyś wymachiwali nam z góry.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Maja i Nela pozowały mamie do zdjęcia - jedna roześmiana, druga naburmuszona.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
      Po raz pierwszy chyba na szczycie Kopca Kościuszki nie wiało. Powietrze stało w miejscu, więc żadne dziecko nie narzekało na zimno i można było spokojnie rozejrzeć się po okolicy. Paweł pokazywał Pawełkowi kolejne anteny sieci komórkowych, od których jest wybitnym specjalistą i objaśniał, która do kogo należy.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Dzieciaki patrzyły we mgłę i słuchały wyjaśnień, gdzie i co powinny widzieć (widziałyby, gdyby tylko nie było mgły).
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Obowiązkowy był również posiłek na szczycie kopca, bo przecież trzeba zregenerować siły, aby zejść na dół.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
    Widoki z kopca były marne - horyzont kończył się ostatecznie na skraju Błoń. Dalej wzrok nie sięgał. W tym dniu podobno powietrze w naszym mieście było doskonałe i żaden smog nad nim nie wisiał. Tak przynajmniej mówili w radiu i pisali w internetach. Przymglony krajobraz działał usypiająco i kolejno zaczęliśmy poziewywać. Dopiero hasło do schodzenia obudziło zasoby energetyczne, drzemiące w dzieciakach. Pognali w dół, nie zważając na ostrzeżenia o możliwości upadku.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     W drodze na dół zatrzymaliśmy się jeszcze na dwóch ekspozycjach. Pierwsza z nich poświęcona była Tadeuszowi Kościuszce i kosynierom. Dzieciaki najbardziej zainteresowane były makietą z postaciami kosynierów. Krzysia intrygowało to, dlaczego prawie wszyscy żołnierze z makiety mają wąsy i długie włosy. Kiedy wytłumaczyłam mu, że w czasie walki nie mieli czasu, żeby się golić i strzyc, zażądał wyjaśnienia, dlaczego dwóch ten czas znalazło i wąsów nie ma... Trudno jest dociekliwego sześciolatka zadowolić szybką odpowiedzią, więc byłam zmuszona rozwinąć historię o tym jak to ci żołnierze bez wąsów dopiero co dołączyli do walczącego oddziału i ogolili się jeszcze w domu, zanim zaczęli walczyć. Drugim elementem, na który cała czwórka zwróciła uwagę, była okrwawiona ręka "operatora armaty". Teraz produkował się Paweł, wymyślając opowieść, jak to wcześniej ów "operator" musiał walczyć kosą i został zraniony, ale nie przestał walczyć, tylko strzelał z tej armaty, dopóki mu cała krew nie odpłynęła.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Dzieciaki obejrzały tez dokładnie armatnie kule, powgniatane od uderzeń o mury. Kule kusiły, żeby je wziąć do rąk i dokładnie obadać. Umknęło to pani pilnującej ekspozycji, więc dzieci pomacały sobie armatnie kule, nie wyrządzając im żadnej szkody.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
    Na koniec oglądania tej wystawy Maja z Michałkiem odczytali na dwa głosy tekst dobrze znanego wierszyka "Kto ty jesteś?".
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
    Druga ekspozycja znajduje się na dole kopca. Byliśmy tam już kilkakrotnie, ale za każdym razem i tak muszę powtarzać Krzysiowi opowieść o więźniach siedzących za kratami tuż przy wejściu.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Duzi oglądali okopy,
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
a młodzież rozgrywała bitwę na makiecie, ubolewając trochę nad martwym "ludziem" i znacznie bardziej nad leżącymi końmi, które również poniosły śmierć na polu bitwy.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Dalej były jeszcze woskowe figury, a ja, dzięki zainteresowaniu dzieci postacią Matejki, zwróciłam uwagę, ze twórcy wystawy włożyli w rękę wybitnego malarza pędzel nadający się doskonale do malowania sztachet w płocie.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     Odwiedziny na Kopcu Kościuszki zakończyliśmy, jak zawsze, pamiątkową fotką na lufie armatniej przed kawiarnią.
wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
    Wycieczka się skończyła. Teraz pozostawało już tylko wrócić na parking i pożegnać się. Michaś z Krzychem do końca nie chcieli wierzyć, że "ich dziewczyny" naprawdę pojadą już do "swojego domku". Ustaliliśmy jeszcze przybliżony termin kolejnego spotkania i rozjechaliśmy się w przeciwne strony. Dzięki za miłe spotkanie na szczycie i do następnego razu!

3 komentarze:

  1. Nawet ja tyle szczegółów nie zapamiętałem :) ale wycieczka przednia oby więcej takich :) Dziękujemy całą rodziną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ogląda fotki, to się szczegóły przypominają.☺

      Usuń
  2. Dowiedziałam się co nie co o kosynierach i zobaczyłam jak wyglądał Matejko,no z tym pędzlem to się wygłupili faktycznie,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń