środa, 19 lipca 2017

Wzmocniony skład Menażerii

grzyby 2017, grzyby w lipcu, dzieci na grzybobraniu, grzyby na Orawie
     Dzisiaj poziom zadziecienia Menażerii wzrósł o 100% - na spacer do lasu, oprócz Michałka i Krzysia, zabrałam wnuków mojego grzybowego przyjaciela - Zibiego. Miłosz i Klara wybrali menażeryjne grzybobranie zamiast wyjazdu na cotygodniowy jarmark w Jabłonce. Żeby zapakować całe towarzystwo do mojego wozidła, musiałam jeden fotelik wrzucić do bagażnika, dzięki czemu udało się upchać do auta całą czwórkę, a nawet pozapinać ich pasami. Na zbiórkę o 7.45 wszyscy stawili się przed czasem, więc wyruszyliśmy do "Lasu pod Małpą" zgodnie z planem.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Sobotni reset w samotności i niedzielne odzyskanie zguby

grzyby 2017, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie
     Pewnie trudno Wam będzie uwierzyć, ale poprzedni wakacyjny tydzień strasznie mnie zmęczył. Najbardziej zmordowana byłam towarzystwem moich ssskarbów - Michałka i Krzycha, którzy wyjątkowo się starali, żeby mi uprzyjemnić każdy dzień swoimi kłótniami i bójkami. Opanowała ich chyba jakaś zła moc powodująca dziesiątki konfliktów każdego dnia. Nieustanne łagodzenie napięcia międzydziecięcego, rozstrzyganie sporów i wysłuchiwanie oskarżeń "tego drugiego", który jest winny w połączeniu z tyradami o własnej niewinności nawet świętego doprowadziłyby do roztroju nerwowego. Ja jestem człowiek spokojny i opanowany, ale miałam serdecznie dość moich dzieci i najchętniej wysłałabym je na jakiś czas w kosmos. Ponieważ taki plan był nierealny, wykorzystałam weekendową obecność Pawełka i się ewakuowałam do lasu jeszcze przed sobotnim świtem.

sobota, 15 lipca 2017

Szatany z Małej Lipnicy

grzyby 2017. grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, goryczak żółciowy, siatkolist maczugowaty, gołąbek, zajączek, borowik ceglastopory
     Wybraliśmy się z Michałkiem i Krzysiem do Małej Lipnicy, żeby sprawdzić co w tamtejszym lesie słychać. Oprócz standardowego szukania jadalniaków chciałam sprawdzić miejscówkę rzadkiego gatunku - dwupierścieniaka cesarskiego. Grzybki te pojawiały się w poprzednich latach w czasie, kiedy zaczynał się wysyp borowików szlachetnych, a właśnie w tym tygodniu w ściółce pojawiły się w końcu pierwsze malutkie szlachetniaki. Kiedy dojechaliśmy do leśnego parkingu, paru grzybiarzy wracało już do swoich samochodów. Widząc, że szykujemy się do wyruszenia w las, poinformowali nas, że nie ma po co iść, bo w lesie tylko szatany rosną. Nie chciałam tracić czasu na dyskusje na temat szataństwa, więc grzecznie podziękowałam za informacje i oświadczyłam, że w  takim razie idziemy na spotkanie z szatanami.

wtorek, 11 lipca 2017

Między nocną, a poranną burzą

grzyby 2017, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, Cantharellus pallens pieprznik blady, Boletus subappendiculatus borowik górski, pięknoróg największy
     Jeszcze przed wyjazdem na wakacje, ustaliłam z chłopakami, że raz w tygodniu zrobimy sobie dzień samodzielności - matka pogna o świcie do lasu, a dzieciaki będą się musiały same obudzić, umyć, ubrać i zjeść śniadanie przygotowane i zostawione na stole. Lipnica jest doskonałym miejscem do takich "pierwszych samodzielności", bo u gospodarzy zawsze ktoś jest w domu, a poza ty są inni wczasowicze, w większości znajomi. W razie jakichkolwiek problemów, chłopcy wiedzą, że mogą liczyć na pomoc. W mieście, w bloku nie mamy takich zaprzyjaźnionych sąsiadów.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Krzyś dorwał swojego szlachetniaka

grzyby 2017, borowiki, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie
     Sobotnie przedpołudnie spędziłam na samotnym poszukiwaniu kurek i zbieraniu poziomek, bo chłopcy, pod wodzą taty Pawełka, jeździli koleją parową i zwiedzali skansen w Chabówce. Ja, w przeciwieństwie do Pawełka, pociągów nie kocham, więc odkąd Michaś i Krzyś są w miarę samodzielni, jeżdżą sobie "na pociągi" sami. Nie zrobiłam w sobotę ani jednego zdjęcia, bo kompletnie nie miałam weny do fotografowania - przedburzowa duchota kazała ślepakom przypuszczać takie dzikie ataki na moją osobę, że ręce miałam cały czas zajęte tłuczeniem ich na moich nogach i nie chciało mi się nawet aparatu wyciągać. Możecie więc jedynie na słowo uwierzyć, że udało mi się uskubać koło kilograma kureczek.

    W niedzielę, po burzy, było czym oddychać i tym razem już rodzinnie pojechaliśmy do lasu "za bacówkę". Trochę się obawiałam, że będzie duże błoto i gdzieś się po drodze zakopiemy, ale daliśmy radę.:)

piątek, 7 lipca 2017

Siatkolisty rosną!

grzyby 2017, grzyby na Orawie, grzyby na Babiej, Gomphus clavatus siatkoblaszek maczugowaty
      Jedne z najładniejszych i najbardziej fotogenicznych grzybów - fioletowo - liliowe siatkolisty maczugowate, według nowego nazewnictwa - siatkoblaszki maczugowate. Wypatrywaliśmy ich od przyjazdu na wakacje do Lipnicy, ale dopiero wczoraj udało się je spotkać. Wyrosły w jednej ze znanych nam od lat miejscówek.

czwartek, 6 lipca 2017

Już tydzień po deszczu, a efekty mizerne

grzyby po deszczu, grzyby 2017, grzyby na Orawie, grzyby w lipcu
     Pierwszy po okresie suszy deszcz spadł tydzień temu. Od ubiegłego czwartku polewa nam regularnie. Wydawałoby się, że grzyby w lasach powinny zacząć rosnąć jak na drożdżach, a tymczasem one ciągle śpią.:( Oczywiście na spacery chodzimy codziennie i korzystamy z leśnych uroków, ale miło byłoby wreszcie napełnić jakiś koszyk po brzegi. Zobaczcie co pojawiło się po deszczu w orawskich lasach.

wtorek, 4 lipca 2017

Pasterskie Święto 2017 i pierwszy szlachetniak orawski

Święto Pasterskie 2017, Lipnica Wielka
     Festyn z okazji Pasterskiego Święta jest co roku jednym z najważniejszych wydarzeń wśród mieszkańców Lipnicy. W sumie trudno się dziwić, skoro atrakcji tu niewiele, a takie święto to występy zespołów ludowych, parę konkursów dla dzieci i jarmarczno - odpustowe stragany z kolorową chińszczyzną najniższego sortu. Moi chłopcy też, jak co rok, nie zgodzili się na odpuszczenie wizyty na babiogórskiej polanie. Pierwszy w szeregu był Pawełek, od tygodnia wspominający smak domowej roboty winka. Zaraz za nim Krzyś, szykujący się na zakupy z resztą swoich oszczędności i mlaskający na wspomnienie kolorowej waty cukrowej. Najmniej palił się Michałek, który już w poprzednich latach przekonał się, że na festynie są tylko badziewne zabawki, w które nie warto inwestować.

    Przed drugą, kiedy miały wystartować pierwsze atrakcje, deszcz przestał padać, więc po obiedzie wpakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy w stronę Babiej. Nie dojeżdżaliśmy na najbliższy imprezie parking, tylko zatrzymaliśmy się kilometr wcześniej, żeby później bez trudu wydostać się z miejsca świętowania.

niedziela, 2 lipca 2017

Niedzielne przedpołudnie

konie, jazda konna, jazda w terenie
     Organizacja niedzielnego czasu została podporządkowana popołudniowemu wyjściu na festyn z okazji 43 Święta Pasterskiego. Ponieważ grzybów w lasach niewiele, stwierdziłam, że zamiast porannego wyjścia na grzybobranie, zrobimy sobie z chłopakami uroczyste śniadanie, a później, zamiast standardowego szukania grzybów, zrobię sobie dłuższy wypad w teren na Latonie; tak, żeby koło południa wrócić, dać chłopakom obiad i wyszykować ich na wiejski festyn. 

     Pogoda dla koni była idealna - pełne zachmurzenie, spora wilgotność powietrza, a co z tym związane - żadnych much, bąków, meszek  innych stworzeń uprzykrzających latem końskie życie.

Kurki z deszczowego lasu

wakacje 2017, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, kurki, pieprznik jadalny, las w deszczu
     Jeszcze przed wyjazdem na wakacje chłopcy ustalili, że w soboty będą sobie robić dni lenia - wylegiwać się w wyrkach (łóżko po orawsku), bawić w domu, siedzieć przy komputerze i tabletach - jednym słowem robić to wszystko, od czego matka odgania i wyrzuca dzieci "do pola". 

     W piątek wieczorem cała trójka przypominała mi o "ustaleniach" w kwestii leniuchowania. Pamiętałam i szykowałam się na wyjazd do lasu i samotne grzybobranie. Pawełek sprawdził prognozę pogody i oznajmił, że jutro od wczesnego ranka będzie padał deszcz. Jak zwykle stwierdziłam, że nie wierzę prognozom, ale przygotowałam sobie kurtkę przeciwdeszczową i ubranie na zmianę, na wypadek przemoknięcia.

piątek, 30 czerwca 2017

Koronice ozdobne 2017

wakacje 2017, grzyby chronione 2017, grzyby w czerwcu, Sarcosphaera coronaria koronica ozdobna
      Jak co roku, odwiedzam znajome miejscówki grzybów rzadkich i chronionych. Zazwyczaj nie jadę do nich specjalnie i wyłącznie dla nich, tylko zaglądam na stanowiska przy okazji spacerów po lesie i pozysku grzybów jadalnych. Tak było również teraz - miejscówkę koronic ozdobnych odwiedziłam przy okazji smardzowania, później podczas poszukiwań pierwszych borowików ceglastoporych, a teraz w czasie penetrowania babiogórskiego lasu.

czwartek, 29 czerwca 2017

Na zboczach Babiej

wakacje 2017, grzyby 2017, grzyby w czerwcu, borowik ceglastopory, murszak rdzawy, muchomor twardawy, podgrzybek brunatny, rulik nadrzewny, zlepniczek walcowaty, gnieźnik leśny
     Nadszedł kolejny upalny dzień. Konie, wypuszczone na pastwisko o czwartej, już przed siódmą stały przy bramce i prosiły, żeby je wpuścić do boksów, gdzie jest cień i nie ma dokuczliwych owadów. Konie zostały zabezpieczone, a ja zadałam Michałkowi i Krzysiowi trudne pytanie - do którego lasu chcą iść na spacer. Zgodnie stwierdzili, że najlepiej będzie pod Babią, bo tam jest wysoki, dający chłód las i strumyk, w którym można się pociaptać, a w dodatku powinny już być dojrzałe poziomki w ilościach znacznych. Krzyś jeszcze dodał, że na pewno narosło tam więcej grzybów niż w innych lasach i zaczął sobie przypominać jakie to piękne grzybasy trafiały w jego pazerniacze łapki w tamtym lesie - Mamo, pamiętasz jakiego prawdziwka znalazłem wielkiego, którego Michał nie zauważył? A pamiętasz jak cały koszyk poćków nazbierałem? Jakże bym mogła zapomnieć.;) Oczywiście, że pamiętałam o grzybowych sukcesach mojego Krzysia, który najwyraźniej liczył na powtórkę z wielkich zbiorów. 

środa, 28 czerwca 2017

Sytuację ratują podsuszone kurki

wakacje 2017, grzyby 2017, grzyby w czerwcu, grzyby na Orawie, pieprznik jadalny, kurka, borowk ceglastopory, koźlarz czerwony, podgrzybek zajączek
          Od dwóch dni buszujemy po orawskich lasach, żeby na początku wakacji sprawdzić, gdzie co grzybowego rośnie i jaki jest stan nawilgocenia poszczególnych lasów. Tutaj często jest tak, ze w jednym miejscu popada i jest dość mokro, a w innym panuje susza. Teraz niestety wszędzie jest jednakowo - susza i grzybów niewiele. Ale i tak, mimo, że nie napełni się koszyka, zawsze coś się znajdzie, a poza tym spacer po lesie zawsze jest przyjemny. Dodatkową atrakcją są poziomki, które trafiają do przepastnych brzuszków Michałka i Krzysia. Pojawiły sie też pojedyncze borówki - jeszcze nie czarne, ale już zaczerwienione od słońca. Kiedy się taką borówkę rozgryzie, kwas wykręca paszczę we wszystkie strony, ale chłopcy i tak twierdzą, że owocki są pyszne. Jakoś co roku jest tak, że najbardziej smakują im te pierwsze, jeszcze niezupełnie dojrzałe borówki, a kiedy jest ich więcej, już im się przyjadają.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Wakacje 2017 rozpoczęte!

wakacje 2017, grzyby 2017, wyjazd na wakacje, transport koni
     Piątek - zakończenie roku szkolnego, odbiór świadectw, wpisy do Złotej Księgi... Byłoby radośnie, bo okazuje się, że Michaś i Krzyś, nie dość, że są jednymi z najgrzeczniejszych w szkole, to jeszcze powygrywali sporo konkursów. Niestety, zaraz po tych miłych wieściach spadła, jak grom z jasnego nieba, informacja, że pani ucząca klasę Michałka, nie będzie pracowała od września (a jest wspaniałym nauczycielem i człowiekiem i jest czego żałować). Ze szkoły zniknie też pani od angielskiego, również doskonały nauczyciel, uwielbiany przez dzieci. Te złe wieści tak mnie poruszyły, że świadectwa chłopaków poczytałam dopiero wieczorem. Ale cóż... Życie toczy się dalej.

     Po zakończeniu szkoły mieliśmy w Krakowie nawałnicę, która nieco opóźniła ostatnie zakupy przed wyjazdem i pakowanie tego wszystkiego, co jeszcze trzeba było zabrać (głównie resztę zabawek).

     Sobota - zostawiam chłopaków z kartką zapisaną, co mają jeszcze dorzucić do bagażu i jadę o świcie do koni - na siódmą muszą być gotowe do transportu. Spieszę się - ostatnia partia siana na wakacje czeka wywleczona przed stodołę, siodła i cały koński majdan upchnięty w moim samochodzie, konie czekają w gotowości. Nie zdążyłam nawet na chwilę usiąść, przed stajnię kiedy zajechał samochód z przyczepą. Szybko wrzuciliśmy najpierw siano, a później koniska, które wyjątkowo sprawnie wsiadły do samochodu. Nie zawsze im to tak dobrze wychodzi; zwłaszcza Latonę trzeba czasem dość długo przekonywać, żeby się załadowała. Mieliśmy już ruszać, kiedy Pawełek przysłał wiadomość, że właśnie wyjeżdżają z dzieciakami. 

     Jechało się sprawnie dopóki nie zalogowaliśmy się na końcu koreczka w Naprawie. Zadzwonił Pawełek - on już był po drugiej stronie kolejki, a nas z końmi czekało półgodzinne podjeżdżanie. Dojechaliśmy jednak szczęśliwie, konie poszły skubać lipnicką trawę, a ja wzięłam się za ostateczne uruchamianie wiejskiego gospodarstwa domowego.

piątek, 23 czerwca 2017

Przedwakacyjny rekonesans na Orawie

grzyby 2017, grzyby w czerwcu, grzyby na Orawie, przygotowanie do wakacji
     W ramach dalszych przygotowań do wakacji pod Babią, zwolniłam chłopaków z przedostatniego dnia w szkole i zaraz z rana wydarliśmy w kierunku Orawy. Podstawowym punktem planu, który stał się motorem napędowym do zaplanowania i realizacji tego przedwakacyjnego wyjazdu, było rozstawienie padoków dla koni. Jeżeli nie zrobię tego wcześniej niż przywiozę konie, to biedaki muszą czekać te parę godzin na wyjście na wybieg, co po opuszczeniu samochodu jest nad wyraz trudne, kiedy poza zasięgiem pyska zieleni się soczyste jedzonko. Chciałam też oczywiście wpaść na rekonesans do lasu, żeby sprawdzić jakie grzybki pokonały suszę.:)

środa, 21 czerwca 2017

Na jarmarku świętojańskim

Dni Krakowa, jarmark świętojański, atrakcje dla dzieci
     Z okazji dorocznych Dni Krakowa u stóp Wawelu stanęło miasteczko namiotowe i rozpoczął się jarmark świętojański. Pogoda nie była rewelacyjna - temperatura bardziej wczesnowiosenna niż letnia i przelotne opady. Dzięki temu tłumy pozostały w domach, a na jarmark przyszli tylko ci, którym słabsza aura nie przeszkadza w skorzystaniu z atrakcji.

niedziela, 18 czerwca 2017

Przez lasy i łąki

grzyby 2017, grzyby w czerwcu, grzyby na Orawie, borowiki ceglastopore, podgrzybki złotawe, muchomory mglejarki
     Od rana planowałam,że po wizycie w bacówce nie będę wracać do Lipnicy samochodem, tylko pójdę sobie na piechotę przepiękną trasą wzdłuż granicy. Po drodze miałam oczywiście zamiar spenetrować grzybowe miejscówki, a znalezione w drodze na bacówkę pierwsze tegoroczne kurki dodały mi dodatkowych skrzydeł i chęci do wędrówki. Zapytałam czy ktoś chciałby pójść ze mną. Ania skorzystała z propozycji bez chwili wahania, a Krzyś zawył rozpaczliwie, że też chce znaleźć grzyby, więc  również pójdzie. Co prawda chciałam trochę odpocząć od dzieciaków, ale cóż było na takie Krzysiowe dictum odpowiedzieć. W ten sposób mój plan samotnej wędrówki przekształcił się w trzyosobową wyprawę.

    Planowana trasa w najkrótszej wersji - bez zbaczania ze szlaku w celu poszukiwań to sześć kilometrów. Jeśli penetruje się po drodze grzybodajne zakątki, wydłuża się dwukrotnie. Idzie się cały czas w górę, a później w dół. A kiedy już jest się na dole, trzeba ponownie włazić na górkę. Nie są to jednak strome podejścia, więc bez problemu tę drogę można pokonać z dzieciakami. Krzyś i Michałek przebyli już kiedyś tę trasę w obydwie strony, ale wtedy przemieszczali się przy użyciu kucykowych nóg.

sobota, 17 czerwca 2017

Pierwsze orawskie kurki

grzyby 2017, grzyby w czerwcu, grzyby na Orawie, pieprznik jadalny, kurka, borowik ceglastopory, bacówka, oscypki, żętyca, sery
      Tym razem wyprawa na Orawę miała wzmocniony skład - już w czwartek do Krakowa dotarli reprezentanci stolicy - ciocia Iza (Smaczna Pyza) z mężem, a w Lipnicy czekała na nas ciocia Ania, która cały długi weekend przeznaczyła na włóczenie się po orawskich drogach i bezdrożach. Do Lipnicy wyruszyliśmy na dwa samochody - ja z przyczepą, dzieciakami i Izą, a Pawełek z Marcinem - żeby sobie spokojnie mogli poplotkować, bo to ulubione zajęcie chłopaków. 

    Kiedy z wysokości podjazdu na zakopiance przed Skomielną widać już było Orawę, okazało się, że jedziemy w stronę chmurnej ciemności - Babia spowita była czarnymi chmurami, a niżej położone tereny wyglądały niewiele lepiej. Wkrótce trzeba było włączyć wycieraczki. Dojechaliśmy w deszczu w związku z czym zostaliśmy oskarżeni o przywiezienie kiepskiej pogody. Zanim jednak skończyłam rozpakowywać kolejną partię przywiezionego dla koni siana i wakacyjnego ekwipunku, deszcz ustał, a nawet zaczęło przebłyskiwać słoneczko.

środa, 14 czerwca 2017

Końskie zabawy

konie, kucyki, kucyki się bawią, końskie zabawy
     Ulubioną czynnością menażeryjnych kucyków - Żółtego i Feliksa jest jedzenie i jeszcze jedzenie i na koniec też jedzenie. Odkąd zaczęła się wiosenna trawa, robią za kosiarki; duże konie nigdy nie wykoszą trawników z taką starannością, jak kucunie. Energię pozyskaną z paszy trzeba jednak od czasu do czasu spożytkować. I kiedy kucory dojdą do wniosku, że nadszedł właściwy moment, nieźle dają czadu i bawią się w swoje końskie, nie zawsze delikatne zabawy. Zobaczcie sami.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Nowe wieści z Orawy

grzyby 2017, grzyby w czerwcu, grzyby na Orawie, borowik ceglastopory Boletus erythropus, muchomor mglejarka Amanita vaginata, gnieźnik leśny
     Kolejna niedziela, to następny wyjazd do Lipnicy z transportem siana dla koni i części naszych wakacyjnych betów oraz sprawdzenie, co w lasach piszczy. Las do penetracji wybrał Krzyś i już w sobotę wieczorem, kiedy oczy mu sen zamykał, mówił, że nie może się doczekać niedzielnego poranka i tych grzybów, których w "tym" lesie będzie nie do wyniesienia. W związku z takimi obiecującymi wizjami, przygotowałam dwa duże koszyki i jeden mały, Krzysiowy.

     Rano chłopcy zebrali się wyjątkowo szybko i sprawnie, Pawełek zapiął przyczepę wyładowaną pachnącym siankiem i ruszyliśmy w drogę. Najpierw trzeba było dojechać do naszych gospodarzy i rozładować to, co przywieźliśmy. Oczywiście nie dało się od razu jechać do lasu, bo gościnni gospodarze zastawili stół jak dla armii wojska. Żeby to wszystko zjeść na śniadanie, trzeba byłoby mieć ze trzy wymienne żołądki. Tych jednak nie posiadamy, więc sporo wiktuałów pozostało na półmiskach i talerzach, a ja pogoniłam chłopaków do lasu.

sobota, 10 czerwca 2017

Piłkowy zawrót głowy

SC Victoria Kraków, szkółka piłkarska
     Ledwie w piątek całą rodzinę skompletowałam, a już w sobotę z rana trzeba się było rozdzielić - ja pojechałam, jak zwykle, zająć się końskimi sprawami, a Pawełek z Michałkiem i Krzysiem pojechali na mecz - pierwszy mecz, jaki drużyna Krzysia rozgrywała z obcą ekipą, zaproszoną z innego klubu. W dodatku wyszło tak, że w tym meczu wystąpił również Michałek, dla którego był to pierwszy trening... Jak do tego doszło, napiszę za chwilę, a teraz słów parę o tym meczu. Podczas wtorkowego treningu, zostaliśmy poinformowani, ze takie spotkanie się odbędzie. Krzyś od razu zawył, żeby w sobotę przyjechać na mecz, a nie do koni. Przekalkulowałam szybko wszystkie możliwości i wyszło na to, że optymalnym rozwiązaniem będzie obsadzenie Pawełka w roli opiekuna - kibica. Zapewniłam Krzysia, że na meczu będzie. Trener powiedział też, że będzie to spotkanie czysto towarzyskie, dla zabawy i sprawdzenia poziomu własnych umiejętności... Takie tam gadanie - Krzyś od razu stwierdził: "Jesteśmy lepsi! Dokopiemy im!" Tak w ramach spotkania towarzyskiego, oczywiście.

piątek, 9 czerwca 2017

Zielone szaleństwo

konie, jazda konna, czerwcowe łaki
     Zdekompletowana przed dwoma tygodniami menażeria jest znowu w komplecie - Pawełek powrócił szczęśliwie z męskiego rejsu na Mazurach i mam już wszystkich trzech chłopaków w domu. Ostatni dzień przed przyjazdem Pawełka wykorzystałam na koniowanie, żeby naładować się pozytywną energia przed praniem mazurskich brudów i przygotowaniem obiadku na przyjecie Pawełka i jego tegorocznej mazurskiej ekipy.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Ceglastopore z Babiej Góry

grzyby 2017, grzyby w czerwcu, grzyby na Orawie, bacówka, Babia Góra, wypoczynek pod Babią
     Dobudzenie Michałka i Krzysia w niedzielny poranek nie było sprawą prostą, podobnie jak zagonienie ich do łóżek w sobotni wieczór. Moje wysiłki zostały w końcu nagrodzone otwarciem dwóch par dziecięcych oczek - wstęp do wyjazdu został uczyniony. Wyjście z pościeli przebiegło już bardzo sprawnie, ale cóż z tego - przecież trzeba się było jeszcze pobawić nowymi zabawkami. Ja powtarzałam:"Wychodzimy!", a chłopaki:"Jeszcze pięć minut!" W końcu musiałam na nich huknąć, żeby zostawili robota, założyli buty i wyszli. Ufff... Można jechać.

sobota, 3 czerwca 2017

Powrót z zielonej szkoły

zielona szkoła, powrót do domu, dzień dziecka, prezent na dzień dziecka, mindstorms
     Kiedy w poniedziałek Michałek i Krzyś wyjeżdżali na zieloną szkołę, umówiłam się z nimi, że nie będę dzwonić do pań opiekujących się dziećmi, żeby porozmawiać z moimi pociechami, bo z zimowiskowego doświadczenia wiedziałam, że na rozmowy brakowało im czasu. Uzgodniliśmy natomiast, że jeśli oni chcieliby ze mną rozmawiać, poproszą panie, żeby zadzwoniły i będą mogli, w razie potrzeby, poinformować mnie o tym, co robią w czasie wyjazdu Szczerze mówiąc, nie bardzo liczyłam na to, że chłopcy znajdą czas, żeby do mnie wydzwaniać, ale w głębi duszy liczyłam na to, że jednak dadzą znac, co u nich słychać. 

     Jestem jednak realistką i tak sobie myślałam, że jeżeli któryś z nich zadzwoni, to będzie to Michałek, który zechce zapytać, czy dotarły zamówione prezenty na Dzień Dziecka. Największym problemem przedwyjazdowym był dla niego bowiem fakt, że pierwszego czerwca nie będzie go w domu, a wtedy właśnie miał dostać swój wymarzony prezent. Zanim pojechał, uspokoiłam go, że robot spokojnie poczeka na niego do dnia powrotu z zielonej szkoły.

czwartek, 1 czerwca 2017

Taki prezent na Dzień Dziecka

grzyby 2017, grzyby w maju, grzyby na Orawie, borowik ceglastopory, pniakówka dzwonkowata, rulik nadrzewny, łuszczak zmienny, twardzioszek czosnkowy, majowe kwiaty w lesie
     Od dawna marzył mi się taki dzień, który w całości mogłabym przeznaczyć wyłącznie na las. Okazją do realizacji było wysłanie calutkiej menażerii na wypoczynek i poświęcenie jednego dnia bez chłopaków wyłącznie na własne przyjemności leśno - grzybowe. Taki prezent na Dzień Dziecka dla mnie, a nie dla kogoś innego.:)

    Dzień wcześniej koleżanka zapytała mnie jak zamierzam wykorzystać wolne od codziennych obowiązków. Kiedy jej powiedziałam, że odpalam rano brykę i jadę na Orawę, żeby łazić po lesie, postukała się w głowę i powiedziała, żebym sobie do fryzjera poszła, na masaż i do kosmetyczki, a nie do jakiegoś lasu jechać, męczyć się chodzeniem i wystawiać na pogryzienia. Ale cóż ja mam zrobić, jak wolę las od tych wszystkich proponowanych zabiegów. A poza ty to nie miał być byle jaki las, tylko ten, od którego kilkanaście lat temu zaczęła się moja niekończąca się przygoda z Orawą.

poniedziałek, 29 maja 2017

Pierwsze borowiki 2017

grzyby 2017, grzyby w maju, borowiki w maju, grzyby w Lesie Bronaczowa, pierwsze borowiki 2017, borowik ceglastopory
     To było drugie podejście do poszukiwań pierwszych borowików ceglastoporych w tym roku. Kiedy dwa tygodnie temu nawiedziliśmy Las Bronaczowa, nie czekał na nas żaden grzybek, ale uznałam, że ciepła i deszczowa aura musiała zrobić swoje i jechaliśmy z pewnością, że tym razem uda się zapełnić mały koszyczek.

niedziela, 28 maja 2017

Majowe uszaki i kwiatowy żółciak

grzyby 2017, grzyby w maju, żółciak siarkowy, uszak bzowy
     Sobota zapowiadała się fantastycznie - do "naszej" stajni mieli przyjechać w odwiedziny wakacyjni znajomi - jeden z najulubieńszych kolegów Michałka i Krzysia - Eryk i jego młodsza siostra Ola. Kiedy w środę powiedziałam chłopakom, że w sobotę spotkają się z Erykiem, nastąpiła eksplozja dzikiej radości i zaczęły się przygotowania do spotkania polegające przede wszystkim na wyborze zabawek, które trzeba zabrać z sobą do stajni. Grom z jasnego nieba spadł w piątek wieczorem - Oleńka się pochorowała i odwiedziny zostały odwołane. Wybuch rozpaczy moich chłopaków był porównywalny jedynie z wybuchem radości, jaki towarzyszył wieści o mającym się odbyć spotkaniu. W efekcie przygotowane zabawki wylądowały z powrotem w pokoju chłopaków, a Michał obwieścił grobowym głose: "No to jutro będzie NUDA."

sobota, 27 maja 2017

Ten szczególny dzień

Dzień Matki
      26 maja to szczególny dzień w kalendarzu zarówno dla tych przyjmujących życzenia jak i dla tych, którzy je składają. Ja już nie mam kogo w Dzień Matki uściskać, podziękować, ucałować, ale mam na szczęście moje dwa skarby, które pamiętają, że mają matkę. Odkąd Michaś i Krzyś poszli do przedszkola, zawsze przygotowywali na ten dzień jakieś upominki w czasie zajęć. Nie bardzo się dla nich liczyły życzenia, ale prezent musiał być. I jeszcze długie przytulasy. W tym roku też dostałam szkolny upominek, ale nie tylko - po raz pierwszy chłopcy poświęcili własne oszczędności, żeby podarować mi coś więcej.:)

środa, 24 maja 2017

Wąż z patyka, dmuchawce i parkowe pieczarki na kolację

grzyby 2017, grzyby w maju,grzyby w starym parku, pieczarki parkowe, dmuchawce, zabawa dmuchawcami, jaki patyk na węża?
     Poniedziałkowy wieczór. Zabawki już prawie (z naciskiem na prawie) pozbierane, za chwilę mycie, bajka i chłopaki do spania. A tu nagle Michałek odrywa się od sprzątania i:
- Mamo! Daj mi patyk! - prosi, a właściwie żąda.
- Jaki paty? Po co ci patyk?
- Będziemy z niego robić węża!
- Jakiego węża??? - pytam coraz bardziej zdumiona.
- No jak to jakiego! Z głową. rozdwojonym językiem i oczami!
- Nie mam patyka - odpowiadam. A na kiedy go potrzebujesz?
- No chyba na jutro - odpowiada Michałek.
    Doszłam do wniosku, że zapewne ma ten patyk przynieść do szkoły na zajęcia plastyczne. Zaczęłam dalszą indagację. Okazało się, że Michaś miał "ten patyk zadany" w piątek, ale się dziecku zapomniało... A tu cała sobota spędzona w stajni, cała niedziela w lesie; w jednym i drugim miejscu patyków było od groma i jeszcze ciut, ciut. Zaproponowałam, że weźmiemy rano jeden z patyków leżących w garażu (chłopcy przynoszą takie pamiątki ze spacerów i trochę się tych patyków zgromadziło). Michaś oświadczył jednak, ze to nie może być taki patyk, bo w garażu są same proste, a on potrzebuje krzywy patyk, z którego można będzie zrobić wijącego się węża. 

    Krzywego patyka nie miałam, więc powiedziałam Michałkowi, że najwcześniej odpowiedni materiał na węża będzie można pozyskać następnego dnia; we wtorek. Przystał na to, zwłaszcza, że nie był pewien, kiedy mu ten patyk będzie potrzebny. Początkowo miałam zamiar sama znaleźć Michałkowi jakiś patyk, ale po przemyśleniu doszłam do wniosku, ze będzie bezpieczniej jak Michał sam sobie znajdzie odpowiedni do swojego zamysłu materiał. Patyk wybrany przeze mnie mógłby się okazać za gruby, za prosty albo ogólnie nie taki jak być powinien.

poniedziałek, 22 maja 2017

Orawskie pożegnanie smardza

grzyby 2017, grzyby w maju, grzyby na Orawie, ostatnie smardze, pożegnanie grzybów wiosennych, przygotowania do wakacji
     Niedzielny poranek - bardziej listopadowy niż majowy - za oknem mgła i mżawka... Pawełek pojękujący, że dopiero szósta, a on ma wstawać, Krzyś przewracający się z boku na bok i udający, że jeszcze śpi i Michałek gotowy do działania pół godziny przed czasem. Ostatnio Michaś ma zdecydowanie mniejsze zapotrzebowanie na sen niż przez zimę i najpóźniej o wpół do szóstej jest już na nogach. Poganiam chłopaków, bo mamy napięty plan działania, a aura wcale nie wpływa motywująco. 

    W końcu udaje nam się wyjść z domu. Teraz jeszcze tylko zapiąć przyczepkę do Doblowoza i w drogę! Do Spytkowic towarzyszyła nam nieustannie mżawka, ale zza mgieł chwilami wyłaniały się nieco ostrzejsze widoki. W Podwilku już tylko pojedyncze kropelki spadały na szybę, a dalej, w stronę Babiej było już całkiem sucho.

sobota, 20 maja 2017

Szkolny piknik

piknik w szkole
     Po wakacjach Michaś i Krzyś zmienią szkołę, a właściwie to dotychczasowa szkoła zmieni lokalizację i nazwę. Jakby na to nie patrzeć, będzie to zmiana znacząca, która od ponad miesiąca stała się jednym z najważniejszych tematów dyskusji między dzieciakami i rodzicami. Ponieważ dzieci bardzo lubią szkołę, do której chodzą, a jeszcze bardziej szkolne podwórko, na którym spędzają dużo czasu, bawią się, mają swoje bazy i leszczyny spod których jesienią zbierają orzeszki, pozostawienie tego wszystkiego, do niedawna było w ich odczuciu ogromną stratą. Michałek i Krzyś opowiadali mi o swoich rozmowach z kolegami i koleżankami, z których jasno wynikało, że nie chcą chodzić do nowej szkoły, bo ona na pewno będzie "gorsza" od tej dotychczasowej. Oczywiście rodzice też mają swoje rozterki związane ze zmianą miejsca, do którego oddają swoje dzieciaki na większą część dnia.

    W celu ułatwienia powakacyjnego przejścia do nowego miejsca, dyrekcja zorganizowała w nowej szkole rodzinny piknik, żeby dzieciaki zobaczyły, że tu też będą miały cudowne warunki do nauki i zabawy; przede wszystkim zabawy, bo przecież "zabawa jest najważniejsza".;)

czwartek, 18 maja 2017

Kontrolnie na żółciakowych miejscówkach

grzyby 2017, grzyby w maju, szukanie grzybów na koniu, żółciak siarkowy, żagiew łuskowata
    W końcu wiosna zrobiła się taka, jaka być powinna - cieplutka, słoneczna, zielona i pachnąca. Mam nadzieję, że po raz ostatni schowałam zimowe kurtki i wywlokę je z pawlacza dopiero późną jesienią. Wiosnę poczuły też żółciaki siarkowe. Kiedy w ubiegłym tygodniu przeczłapałam moim konnym żółciakowym szlakiem, udało mi się zlokalizować jedno jedyne maleństwo na skraju Bosutowskiego Lasu, a nad Dłubnią, gdzie rośnie ich rokrocznie najwięcej, nie było śladu czegokolwiek żółtego na nadrzecznych wierzbach. Spacer po tych samych miejscach powtórzyłam po pięciu dniach i widać jak grzybki rosną w oczach.:)

środa, 17 maja 2017

Jak Żółty odzyskał swoją utraconą tożsamość

konie, kucyki, paszport dla konia
     Żółty dołączył do mojej Menażerii prawie dwa lata temu, a dopiero niedawno, po wielu perypetiach udało się go formalnie "ożywić" i wyprostować kręte ścieżki jego przeszłości. 

     Przed wakacjami 2015, po głębokich przemyśleniach, zdecydowałam, że wezmę w dzierżawę na okres wakacji dwa kucyki, specjalnie dla Michałka i Krzysia, żeby mieli "swoje" konie, dopasowane wielkością do ich wzrostu. Zamierzenie było pierwotnie takie, że po dwumiesięcznym okresie dzierżawy wybierzemy wspólnie jednego z dwóch kucyków i go kupimy, a drugi wróci do właścicielki. Zamiary, zamiarami, a życie pisze swoje scenariusze... W efekcie obydwa kucory zostały z nami. Ale po kolei.

poniedziałek, 15 maja 2017

W bezgrzybowym Lesie Bronaczowa

Grzyby 2017, grzyby w maju, poszukiwania pierwszych borowików, Las Bronaczowa
     Grzyby nie zawsze zaskakują pozytywnie. Czasem bywa wręcz odwrotnie. Tym razem miały być borowiki, pierwsze borowiki ceglastopore w tym roku. Miały być, a nie były. Nie stawiły się na umówione i zaplanowane spotkanie, a co gorsza również inne jadalniaki miały nas w głebokim poważaniu i nie raczyły wychylić łebków spod ziemi. Mimo to mieliśmy cudowny, wiosenny spacer, doskonałą zabawę i nie wróciliśmy z pustymi łapkami.:)

     Pawełek od połowy tygodnia zapowiadał, że w niedzielę pójdzie sobie spokojnie popracować, bo w dzień świąteczny nikt nie będzie do niego wydzwaniał i odrywał co chwilę od roboty. Jak zwykle w takich sytuacjach, nie byłam zachwycona, ale doszłam do wniosku, że jak ma się smęcić za mną po lesie z naburmuszoną miną, to niech już sobie idzie na ten warsztat i pracuje. Pojechałam zatem na wycieczkę tylko z Michałkiem i Krzysiem. Celem był Las Bronaczowa, w którym od lat znajdujemy wiosną najpierwsze poćki. Byłam święcie przekonana, że i tym razem będzie tak samo. Zabrałam koszyczek, w którym byłoby im wygodnie i ruszyliśmy na penetrację znanych miejscówek.

sobota, 13 maja 2017

Michaś poluje na żółciaki

grzyby 2017, grzyby w maju, Laetiporus sulphureus żółciak siarkowy
     Mieleńce z pierwszego tegorocznego zółciaka tak posmakowały Michałkowi, że zanim jeszcze skończył jedzenie, dopytywał kiedy będzie następne takie danie. Cóż miałam odpowiedzieć - przecież po żółciaka nie da się pójść do marketu i przynieść go, kiedy ma się ochotę na danie z nim w roli głównej. Grzybka trzeba znaleźć, pozyskać i dopiero zjeść. 

     Przepatrzyłam kilka żółciakowych miejscówek parkowych, ale w żadnej z nich nie czekał nawet najmniejszy żółtek. Wybrałam się też na konny spacer na Dłubnię, gdzie rok temu żółciaków było nie do wyniesienia - tam również nic nie wyrosło.:( w sumie to wcale się tym żółciakom nie dziwię, ze nie pchają się na świat, skoro temperatura jest ciągle mało wiosenna, a we wtorek nawet sypnęło śniegiem. A Michaś dopytywał codziennie, kiedy tego żółciaka mu znajdę. Ostatnią szansą był park wokół szpitala znajdujący się koło boiska, na którym trenuje Krzyś. Zapowiedziałam zatem Michałkowi, że sam będzie polował na swój obiad. Co prawda w tym parku nigdy żółciaka nie znalazłam, bo chodzimy tam na regularne spacery dopiero od jesieni ubiegłego roku, kiedy Krzyś zapragnął zostać Messim, ale rośnie tam tyle sarych drzew, że obecność żółciaków wydawała się wielce prawdopodobna.

czwartek, 11 maja 2017

Jak Michaś Krzycha matematyki nauczał

     Dzień za dniem płynie nieubłaganie i nasz pierwszoklasista Krzyś musi przyswajać tony wiedzy. Czasem idzie to prosto, łatwo i przyjemnie, czasem jest "pod górkę". Michałek od początku nauki szkolnej był bardzo obowiązkowy i jak mu coś nie wychodziło, pracował nad tym do momentu aż osiągnął perfekcyjny wynik. Krzyś natomiast albo nie przyznaje się, że ma z czymś problem, albo się złości na siebie i cały świat, albo szuka winnego swoich niepowodzeń. Biedne są nieraz jego książki wielokrotnie już rzucane z wściekłością na biurko, jeszcze biedniejsze kredki i ołówki zgryzione małymi ząbkami... Biedna ja, zmuszona zapanować nad sytuacją i biedny Michałek, którego młodszy brat próbuje wykorzystać do wykonywania zadań przeznaczonych dla niego. Tata Pawełek jest zwolniony z odrabiania zadań z chłopakami, bo to zajęcie za bardzo go stresuje.;)

środa, 10 maja 2017

Karawana na Pustyni

Pustynia Błłędowska, grzyby na środku Pustyni Błędowskiej, zabawa na piasku
     Jak już wspomniałam wcześniej, nie udało nam się okrążyć Pustyni Błędowskiej, więc w celu przedostania się z lasu po jednej stronie piaszczystej przestrzeni, do lasu po stronie drugiej, musieliśmy przejść karawaną przez całą szerokość pustyni. Było to dla nas wszystkich zupełnie nowe doświadczenie, bo zawsze skupialiśmy się na obrzeżach porośniętych lasem, gdzie można znaleźć jakieś grzybki i nie zagłębialiśmy się w bezdrzewny teren. Tym razem była okazja do zobaczenia czegoś nowego.

wtorek, 9 maja 2017

Nie tylko smardze, czyli jakie ciekawe grzybki udało się znaleźć w czasie majówki

grzyby 2017, grzyby w kwietniu, grzyby w maju, grzyby na wypaleniskach, grzyby wiosenne, krążkowniaca wrębiasta, Onygena equina - rogowniczka końska, twardnica bulwiasta, drobnołuszczak jeleni, gautieria, Geopyxis carbonaria garstnica wypaleniskowa, kustrzebka, Ophiocordyceps gracilis maczużnik wysmukły
     Przemierzając dziesiątki kilometrów w poszukiwaniu smardzów w czasie lipnickiej majówki wypatrywaliśmy również innych, znacznie rzadszych grzybków. Niektóre z nich rosną co roku i spotkania z nimi są na stałe wpisane w smardzowe wędrówki, inne udaje się spotkać co parę lat, a trafiły się również takie, które widziałam pierwszy raz w życiu - może dlatego, że na pewne siedliska nie zwracałam uwagi, a może dlatego, że są wyjątkowo rzadkie. W tym roku zależało mi na znalezieniu niektórych gatunków ze względu na uczestników spotkania, którzy nie mieli jeszcze okazji oglądać ich w realu. Grzybki dobrze współpracowały, więc zamierzenia udało się zrealizować.

poniedziałek, 8 maja 2017

Dookoła Pustyni Błędowskiej

grzyby 2017, grzyby w maju, grzyby na Pustyni Błędowskiej, pierwsze maślaki, maślaki 2017
     Po smardzowej majówce nadeszła pora na sprawdzenie czy w znajomych miejscach nie rosną już maślaki. Zaplanowaliśmy doroczną eskapadę na Pustynię Błędowską. Michałek i Krzyś cieszyli się na samą myśl o wyjeździe "na piasek", ale Pawełek trochę marudził, że będzie padać i zmokniemy tak samo jak w ubiegłym roku, kiedy wybraliśmy się na Pustynię. Poranek był niestety potwierdzeniem tego czarnowidztwa - za oknem było szaro, buro i ponuro, a z chmur wyciekała mżawka. Nie spieszyliśmy się zbytnio, zwłaszcza, że Krzyś postanowił odespać wszystkie poranne pobudki i o ósmej jeszcze pochrapywał. Niemniej w końcu zebraliśmy się i wyruszyliśmy. Przez większą część drogi towarzyszył nam deszcz, ale parę kilometrów przed celem wycieraczki w samochodzie mogły odpocząć.

niedziela, 7 maja 2017

Czym się kończy popołudniowe wyjście na lody

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w maju, Mitrophora semilibera mitrówka półwolna, Laetiporus sulphureus żółciak siarkowy
     Sobotnie przedpołudnie spędziliśmy z naszymi koniskami skupiając się przede wszystkim na wyczyszczeniu ich z tygodniowego kurzu i błota (przez tydzień naszej majówki nikt ich nie zmuszał do utrzymywania czystości). Pogoda od rana do południa przeszła korzystną ewolucję - przestało siąpić i zaświeciło słońce. Miałam po południu zrobić dzień gospodarczy - sprzątanie i takie tam, ale stwierdziłam, że skoro słonko świeci i wreszcie jest ciepło, to zabiorę chłopaków na lody. Już dawno mama jednego z kolegów Krzysia polecała nową lodziarnię, więc w sam raz byłaby okazja do sprawdzenia czy lody stamtąd są rzeczywiście takie pyszne. Ogłosiłam chłopakom radosną nowinę i zapowiedziałam, że plan zrealizujemy pod warunkiem, że zjedzą cały obiad. Chłopcy wiedzą, że w tej kwestii nie ma dyskusji, bo jestem nieustępliwa i jeśli nie zjedzą posiłku właściwego, deser przepada. Tym razem, po wybieganiu w stajni, bez problemu obiadek zmieścił się w brzuszkach i mogliśmy iść na lody.

sobota, 6 maja 2017

Nie tylko smardzem żyli majówkowicze w Lipnicy

majówka 2017, smardzowanie 2017
     Majówka była nie tylko okazją do przeprowadzenia selekcji na orawskich smardzowiskach, ale również do spotkania ze znajomymi. Szczególnie dzieciaki nie mogły się doczekać wyjazdu na majówkę, a następnie przyjazdu kolegów i koleżanek. My byliśmy dwa dni przed rozpoczęciem "właściwego" weekendu, więc miałam okazję usłyszeć po tysiąckroć zadawane przez Michałka i Krzycha pytania: "Kiedy przyjadą?", "Kiedy będzie sobota?", "Za ile będą?" I tak w nieskończoność. Odetchnęłam więc z ulgą, kiedy nadszedł dzień przyjazdu całej dziecięcej ekipy - wiedziałam, że po powrocie ze smardzowego spaceru chłopcy będą już mieli swoje wyczekiwane towarzystwo.

czwartek, 4 maja 2017

Bacówka, oscypki, przydrożne grzybki i samotna wędrówka

     Doczekaliśmy się soboty - można było ruszyć na bacówkę po upragnione oscypki i bundz. W ramach przygotowań do obżarstwa, nie zjadłam śniadania - na całkiem pusty brzuszek bacówkowe pyszności smakują jeszcze lepiej niż zwykle.:) Ze względu na poziom namoknięcia gruntu i zamiany polnych dróg w strumienie, nie było szans na dojechanie samochodem na miejsce, więc w tym dniu darowaliśmy sobie długotrwałe poszukiwania smardzów i zaplanowaliśmy spacer do bacówki. 

     Od miejsca, do którego zawsze da się dojechać samochodem, jest do przejścia 2 kilometry, więc to był lajtowy spacerek w porównaniu z ilością kilometrów, jakie przemierzyliśmy przez dwa wcześniejsze dni. Dodatkowym bonusem był brak deszczu, co po dwóch dniach niemal nieustannego siąpienia, wydawało się darem od losu.:)

wtorek, 2 maja 2017

Pierwszomajowy pochód smardzowy

grzyby 2017, grzyby na Orawie, grzyby wiosenne, smardze, smardzowanie, majówka, pochód pierwszomajowy,
     Nadszedł maj, czyli rozpoczęła się majówka właściwa. Na ten dzień zaplanowaliśmy wymarzony spacer Pawełka, w dzikiej dolinie, gdzie trzeba się sporo przedzierać, ale za to widoki są cudne. Jeszcze dwa dni wcześniej nie dałoby się tamtędy przejść, bo woda w potoku spływającym z gór nazbierała tyle deszczu, że jej poziom stał się trzy razy wyższy niż zazwyczaj. Ale po jednym dniu z małym deszczem i drugim dniu bez deszczu, nadmiar wody spłynął i mogliśmy wyruszyć na pochód. Jakoś inni majówkowicze smardzowicze nie mieli specjalnej ochoty dołączyć do nas, bo nie ukrywałam, że trasa do najłatwiejszych nie należy. Jedynie Paweł z Jaworzna, mimo lekkiej niemocy po wieczornym grillowaniu, bez namysłu zdecydował się iść z nami.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Lokalna atrakcja znowu do nas przychodzi

Lipnica Wielka, lokalna atrakcja, oswojona sarenka
     Sara - półdzika, półoswojona sarenka z naszej lipnickiej miejscówki wakacyjnej przeżyła w dobrej kondycji zimę i znowu robi wszystko, żeby zainteresować ludzi swoją sarnią osobą, czyli celebryci na całego.:) Kiedy poznaliśmy Sarę w ubiegłym roku, przychodziła na podwórko głównie o poranku, kiedy nie było większego ruchu, bo prawie wszyscy jeszcze spali. Teraz zmieniła czas nawiedzania - przychodzi regularnie popołudniami, kiedy jest największy ruch w obejściu, a im więcej osób na nią patrzy, tym bardziej Sara się popisuje.

sobota, 29 kwietnia 2017

Smardzowa łączka wszechczasów

grzyby 2017, grzyby w kwietniu, grzyby wiosenne, smardze na Orawie
    Drugi dzień smardzowej majówki. Rano prawie nie padało; tylko pojedyncze małe kropelki wyciekały z ciemnych chmur. Szykowało nam się przyjemniejsze poszukiwanie grzybów niż w dniu pierwszym, kiedy opady były znacznie mocniejsze. Po śniadaniu zapakowaliśmy się wraz z ciocią Izą do samochodu i pojechaliśmy na miejscówkę, którą udało nam się odkryć w ubiegłym roku. To tam właśnie mieliśmy rok temu bardzo zadowalające zbiory, więc i teraz liczyliśmy na niezły pozysk.

piątek, 28 kwietnia 2017

Smardzowa majówka rozpoczęta

Grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby na Orawie, smardzowanie 2017
     Wyjazd na majówkowe smardzowanie na Orawie był oczywistą oczywistością. Noclegi zarezerwowaliśmy już w styczniu decydując się na przedłużenie długiego weekendu o dodatkowe trzy dni. Majówka, jak to majówka - powinna być słoneczna, cieplutka, zielona, smardzowa, WIOSENNA. Tymczasem przedmajówkowe prognozy pogody były zaprzeczeniem tego wszystkiego, o czym marzyłam od paru miesięcy. Nie tak to miało być, ale cóż... Przecież nie zrezygnujemy z wyjazdu tylko z powodu pogody. W środę do Krakowa dojechała ciocia Iza i razem z nią w czwartkowy poranek wyruszyliśmy w stronę Babiej Góry. Oczywiście droga była mokra, wycieraczki pracowały, a my ustalaliśmy gdzie pozbieramy grzybki zanim dojedziemy do bazy noclegowej. 

     W planie miejsc do nawiedzenia przed przyjazdem do Lipnicy kluczowe miejsce zajęła bacówka. Tak się nastawiłam na jedzenie oscypków i bundzu przez cały wyjazd, że ani śniadania nie zjadłam, ani nie wzięłam sobie nic do jedzenia. Mówię zatem Pawełkowi, żeby dzwonił na bacówkę i zapytał czy nie mogliby nam zwieźć serków do drogi. (Naszym autem nie dałoby się po błotnistej drodze dojechać, a spacer dwa kilometry  w deszczu po trasie, gdzie nie rosną smardze, wydawał się stratą czasu). Pawełek zadzwonił i dowiedział się, ze pierwsze oscypki będą dopiero w sobotę. Byłam okrutnie zawiedziona, bo zazwyczaj w połowie kwietnia już można było się rozkoszować smakiem świeżych serków z bacówki. Opóźniona wiosna zgotowała mi na wstępie niemiłą niespodziankę majówkową.

środa, 26 kwietnia 2017

Skalne Miasto podstępnym okiem kamery

Adršpach
     Pisząc o naszej wycieczce do Czech i zwiedzaniu Skalnego Miasta wspominałam o rejsie po wewnętrznym, unikatowym jeziorku - jedynym takim w Europie. Pawełek nagrał film z tego naszego pływania, a następnie podrasował go nieco kładąc nacisk na nagłośnienie wypowiedzi naszego kapitana-przewodnika. To właśnie dzięki przemowie skipera pływanie po małym akwenie staje się prawdziwą przygodą i wywołuje salwy śmiechu. Dzisiaj możecie popływać w towarzystwie pasażerów Titanica 2.:)

wtorek, 25 kwietnia 2017

Tam, gdzie rosną smardze

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, workowce, Morchella conica smardz stożkowaty, Verpa bohemica naparstniczka czeska,  Mitrophora semilibera mitrówka półwolna, Verpa conica naparstniczka stożkowata, Gyromitra esculenta piestrzenica kasztanowata,
     Podczas marcowej foto-wizyty w Jaworznie, kiedy oglądaliśmy przepiękne kielonki błyszczące i pierwsze smardzowate,  Michałek i Krzyś byli niepocieszeni, bo nie udało im się spotkać i pobawić z koleżankami - Mają i Nelą, które w tym dniu uczestniczyły w turnieju tanecznym i nie mogły pójść z nami do lasu. Dlatego kolejny wyjazd do Jaworzna zaplanowaliśmy na dzień, kiedy ulubione dziewczyny moich chłopaków miały wolne od tańców. Mieliśmy iść wszyscy razem do lasu, a później wpuścić dzieciaki na plac zabaw, żeby wyszalały się do woli. Pogoda jednak, jak to dość często w tym roku bywa, obdarowała nas kwietniowymi śnieżycami, przeplatanymi ulewami i momentami pełnego słońca. Dziewczyny przy tej aurze wolały zostać w domu niż wałęsać się po krzakach. Zapadła zatem decyzja, że chłopcy pójdą tylko na pierwsze miejscówki, a później pobawią się z dziewczynkami w domu, pod opieką cioci Iwonki.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wielkanocne grzyby w Sudetach

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby w Sudetach
    Podczas świątecznego wyjazdu w Sudety najważniejszym punktem planu było zobaczenie ciekawych i pięknych miejsc w Kotlinie Kłodzkiej. Szczeliniec, Błędne Skały, Białe Skały czy Skalne Grzyby znajdują się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych, który jest przede wszystkim lasem, na każdej wyprawie można było wypatrywać również grzybów. Teren, po którym wędrowaliśmy, był dla mnie i mojej Menażerii zupełnie dziewiczy pod względem grzybowym, więc pójście w znajome miejscówki odpadało - trzeba było szukać w każdym miejscu, przy każdej nadarzającej się okazji. Byłam bardzo ciekawa, jakie gatunki uda się znaleźć w górach, których nie znaliśmy. Oczywiście najbardziej zależało mi na znalezieniu smardzowatych; to udało się zrealizować w Czechach. W Polsce trafiały się tylko "pospoliciaki", których też za bogato nie było. zobaczcie, co wpadło nam w oczy.

sobota, 22 kwietnia 2017

Na szlaku Skalnych Grzybów

Sudety, Góry Stołowe, atrakcje turystyczne Gór Stołowych, Skalne Grzyby
     Znak wskazujący trasę do skalnych grzybów wypatrzyliśmy podczas pokonywania ostatniej prostej przed agroturystyką, w której spędzaliśmy Wielkanoc. Oczywistym było, że takie miejsce musi znaleźć się na trasie naszych wędrówek po Sudetach. Przypominałam o tym reszcie ekipy każdego dnia.:) Po przejściu przez Białe Skały i nawiedzeniu Skały Puchacza, weszliśmy na żółty szlak, który miał nas doprowadzić do miejscówki skalnych grzybasów.Ociepliło się na tyle, że nocny śnieg zupełnie zniknął.