poniedziałek, 29 maja 2017

Pierwsze borowiki 2017

grzyby 2017, grzyby w maju, borowiki w maju, grzyby w Lesie Bronaczowa, pierwsze borowiki 2017, borowik ceglastopory
     To było drugie podejście do poszukiwań pierwszych borowików ceglastoporych w tym roku. Kiedy dwa tygodnie temu nawiedziliśmy Las Bronaczowa, nie czekał na nas żaden grzybek, ale uznałam, że ciepła i deszczowa aura musiała zrobić swoje i jechaliśmy z pewnością, że tym razem uda się zapełnić mały koszyczek.

niedziela, 28 maja 2017

Majowe uszaki i kwiatowy żółciak

grzyby 2017, grzyby w maju, żółciak siarkowy, uszak bzowy
     Sobota zapowiadała się fantastycznie - do "naszej" stajni mieli przyjechać w odwiedziny wakacyjni znajomi - jeden z najulubieńszych kolegów Michałka i Krzysia - Eryk i jego młodsza siostra Ola. Kiedy w środę powiedziałam chłopakom, że w sobotę spotkają się z Erykiem, nastąpiła eksplozja dzikiej radości i zaczęły się przygotowania do spotkania polegające przede wszystkim na wyborze zabawek, które trzeba zabrać z sobą do stajni. Grom z jasnego nieba spadł w piątek wieczorem - Oleńka się pochorowała i odwiedziny zostały odwołane. Wybuch rozpaczy moich chłopaków był porównywalny jedynie z wybuchem radości, jaki towarzyszył wieści o mającym się odbyć spotkaniu. W efekcie przygotowane zabawki wylądowały z powrotem w pokoju chłopaków, a Michał obwieścił grobowym głose: "No to jutro będzie NUDA."

sobota, 27 maja 2017

Ten szczególny dzień

Dzień Matki
      26 maja to szczególny dzień w kalendarzu zarówno dla tych przyjmujących życzenia jak i dla tych, którzy je składają. Ja już nie mam kogo w Dzień Matki uściskać, podziękować, ucałować, ale mam na szczęście moje dwa skarby, które pamiętają, że mają matkę. Odkąd Michaś i Krzyś poszli do przedszkola, zawsze przygotowywali na ten dzień jakieś upominki w czasie zajęć. Nie bardzo się dla nich liczyły życzenia, ale prezent musiał być. I jeszcze długie przytulasy. W tym roku też dostałam szkolny upominek, ale nie tylko - po raz pierwszy chłopcy poświęcili własne oszczędności, żeby podarować mi coś więcej.:)

środa, 24 maja 2017

Wąż z patyka, dmuchawce i parkowe pieczarki na kolację

grzyby 2017, grzyby w maju,grzyby w starym parku, pieczarki parkowe, dmuchawce, zabawa dmuchawcami, jaki patyk na węża?
     Poniedziałkowy wieczór. Zabawki już prawie (z naciskiem na prawie) pozbierane, za chwilę mycie, bajka i chłopaki do spania. A tu nagle Michałek odrywa się od sprzątania i:
- Mamo! Daj mi patyk! - prosi, a właściwie żąda.
- Jaki paty? Po co ci patyk?
- Będziemy z niego robić węża!
- Jakiego węża??? - pytam coraz bardziej zdumiona.
- No jak to jakiego! Z głową. rozdwojonym językiem i oczami!
- Nie mam patyka - odpowiadam. A na kiedy go potrzebujesz?
- No chyba na jutro - odpowiada Michałek.
    Doszłam do wniosku, że zapewne ma ten patyk przynieść do szkoły na zajęcia plastyczne. Zaczęłam dalszą indagację. Okazało się, że Michaś miał "ten patyk zadany" w piątek, ale się dziecku zapomniało... A tu cała sobota spędzona w stajni, cała niedziela w lesie; w jednym i drugim miejscu patyków było od groma i jeszcze ciut, ciut. Zaproponowałam, że weźmiemy rano jeden z patyków leżących w garażu (chłopcy przynoszą takie pamiątki ze spacerów i trochę się tych patyków zgromadziło). Michaś oświadczył jednak, ze to nie może być taki patyk, bo w garażu są same proste, a on potrzebuje krzywy patyk, z którego można będzie zrobić wijącego się węża. 

    Krzywego patyka nie miałam, więc powiedziałam Michałkowi, że najwcześniej odpowiedni materiał na węża będzie można pozyskać następnego dnia; we wtorek. Przystał na to, zwłaszcza, że nie był pewien, kiedy mu ten patyk będzie potrzebny. Początkowo miałam zamiar sama znaleźć Michałkowi jakiś patyk, ale po przemyśleniu doszłam do wniosku, ze będzie bezpieczniej jak Michał sam sobie znajdzie odpowiedni do swojego zamysłu materiał. Patyk wybrany przeze mnie mógłby się okazać za gruby, za prosty albo ogólnie nie taki jak być powinien.

poniedziałek, 22 maja 2017

Orawskie pożegnanie smardza

grzyby 2017, grzyby w maju, grzyby na Orawie, ostatnie smardze, pożegnanie grzybów wiosennych, przygotowania do wakacji
     Niedzielny poranek - bardziej listopadowy niż majowy - za oknem mgła i mżawka... Pawełek pojękujący, że dopiero szósta, a on ma wstawać, Krzyś przewracający się z boku na bok i udający, że jeszcze śpi i Michałek gotowy do działania pół godziny przed czasem. Ostatnio Michaś ma zdecydowanie mniejsze zapotrzebowanie na sen niż przez zimę i najpóźniej o wpół do szóstej jest już na nogach. Poganiam chłopaków, bo mamy napięty plan działania, a aura wcale nie wpływa motywująco. 

    W końcu udaje nam się wyjść z domu. Teraz jeszcze tylko zapiąć przyczepkę do Doblowoza i w drogę! Do Spytkowic towarzyszyła nam nieustannie mżawka, ale zza mgieł chwilami wyłaniały się nieco ostrzejsze widoki. W Podwilku już tylko pojedyncze kropelki spadały na szybę, a dalej, w stronę Babiej było już całkiem sucho.

sobota, 20 maja 2017

Szkolny piknik

piknik w szkole
     Po wakacjach Michaś i Krzyś zmienią szkołę, a właściwie to dotychczasowa szkoła zmieni lokalizację i nazwę. Jakby na to nie patrzeć, będzie to zmiana znacząca, która od ponad miesiąca stała się jednym z najważniejszych tematów dyskusji między dzieciakami i rodzicami. Ponieważ dzieci bardzo lubią szkołę, do której chodzą, a jeszcze bardziej szkolne podwórko, na którym spędzają dużo czasu, bawią się, mają swoje bazy i leszczyny spod których jesienią zbierają orzeszki, pozostawienie tego wszystkiego, do niedawna było w ich odczuciu ogromną stratą. Michałek i Krzyś opowiadali mi o swoich rozmowach z kolegami i koleżankami, z których jasno wynikało, że nie chcą chodzić do nowej szkoły, bo ona na pewno będzie "gorsza" od tej dotychczasowej. Oczywiście rodzice też mają swoje rozterki związane ze zmianą miejsca, do którego oddają swoje dzieciaki na większą część dnia.

    W celu ułatwienia powakacyjnego przejścia do nowego miejsca, dyrekcja zorganizowała w nowej szkole rodzinny piknik, żeby dzieciaki zobaczyły, że tu też będą miały cudowne warunki do nauki i zabawy; przede wszystkim zabawy, bo przecież "zabawa jest najważniejsza".;)

czwartek, 18 maja 2017

Kontrolnie na żółciakowych miejscówkach

grzyby 2017, grzyby w maju, szukanie grzybów na koniu, żółciak siarkowy, żagiew łuskowata
    W końcu wiosna zrobiła się taka, jaka być powinna - cieplutka, słoneczna, zielona i pachnąca. Mam nadzieję, że po raz ostatni schowałam zimowe kurtki i wywlokę je z pawlacza dopiero późną jesienią. Wiosnę poczuły też żółciaki siarkowe. Kiedy w ubiegłym tygodniu przeczłapałam moim konnym żółciakowym szlakiem, udało mi się zlokalizować jedno jedyne maleństwo na skraju Bosutowskiego Lasu, a nad Dłubnią, gdzie rośnie ich rokrocznie najwięcej, nie było śladu czegokolwiek żółtego na nadrzecznych wierzbach. Spacer po tych samych miejscach powtórzyłam po pięciu dniach i widać jak grzybki rosną w oczach.:)

środa, 17 maja 2017

Jak Żółty odzyskał swoją utraconą tożsamość

konie, kucyki, paszport dla konia
     Żółty dołączył do mojej Menażerii prawie dwa lata temu, a dopiero niedawno, po wielu perypetiach udało się go formalnie "ożywić" i wyprostować kręte ścieżki jego przeszłości. 

     Przed wakacjami 2015, po głębokich przemyśleniach, zdecydowałam, że wezmę w dzierżawę na okres wakacji dwa kucyki, specjalnie dla Michałka i Krzysia, żeby mieli "swoje" konie, dopasowane wielkością do ich wzrostu. Zamierzenie było pierwotnie takie, że po dwumiesięcznym okresie dzierżawy wybierzemy wspólnie jednego z dwóch kucyków i go kupimy, a drugi wróci do właścicielki. Zamiary, zamiarami, a życie pisze swoje scenariusze... W efekcie obydwa kucory zostały z nami. Ale po kolei.

poniedziałek, 15 maja 2017

W bezgrzybowym Lesie Bronaczowa

Grzyby 2017, grzyby w maju, poszukiwania pierwszych borowików, Las Bronaczowa
     Grzyby nie zawsze zaskakują pozytywnie. Czasem bywa wręcz odwrotnie. Tym razem miały być borowiki, pierwsze borowiki ceglastopore w tym roku. Miały być, a nie były. Nie stawiły się na umówione i zaplanowane spotkanie, a co gorsza również inne jadalniaki miały nas w głebokim poważaniu i nie raczyły wychylić łebków spod ziemi. Mimo to mieliśmy cudowny, wiosenny spacer, doskonałą zabawę i nie wróciliśmy z pustymi łapkami.:)

     Pawełek od połowy tygodnia zapowiadał, że w niedzielę pójdzie sobie spokojnie popracować, bo w dzień świąteczny nikt nie będzie do niego wydzwaniał i odrywał co chwilę od roboty. Jak zwykle w takich sytuacjach, nie byłam zachwycona, ale doszłam do wniosku, że jak ma się smęcić za mną po lesie z naburmuszoną miną, to niech już sobie idzie na ten warsztat i pracuje. Pojechałam zatem na wycieczkę tylko z Michałkiem i Krzysiem. Celem był Las Bronaczowa, w którym od lat znajdujemy wiosną najpierwsze poćki. Byłam święcie przekonana, że i tym razem będzie tak samo. Zabrałam koszyczek, w którym byłoby im wygodnie i ruszyliśmy na penetrację znanych miejscówek.

sobota, 13 maja 2017

Michaś poluje na żółciaki

grzyby 2017, grzyby w maju, Laetiporus sulphureus żółciak siarkowy
     Mieleńce z pierwszego tegorocznego zółciaka tak posmakowały Michałkowi, że zanim jeszcze skończył jedzenie, dopytywał kiedy będzie następne takie danie. Cóż miałam odpowiedzieć - przecież po żółciaka nie da się pójść do marketu i przynieść go, kiedy ma się ochotę na danie z nim w roli głównej. Grzybka trzeba znaleźć, pozyskać i dopiero zjeść. 

     Przepatrzyłam kilka żółciakowych miejscówek parkowych, ale w żadnej z nich nie czekał nawet najmniejszy żółtek. Wybrałam się też na konny spacer na Dłubnię, gdzie rok temu żółciaków było nie do wyniesienia - tam również nic nie wyrosło.:( w sumie to wcale się tym żółciakom nie dziwię, ze nie pchają się na świat, skoro temperatura jest ciągle mało wiosenna, a we wtorek nawet sypnęło śniegiem. A Michaś dopytywał codziennie, kiedy tego żółciaka mu znajdę. Ostatnią szansą był park wokół szpitala znajdujący się koło boiska, na którym trenuje Krzyś. Zapowiedziałam zatem Michałkowi, że sam będzie polował na swój obiad. Co prawda w tym parku nigdy żółciaka nie znalazłam, bo chodzimy tam na regularne spacery dopiero od jesieni ubiegłego roku, kiedy Krzyś zapragnął zostać Messim, ale rośnie tam tyle sarych drzew, że obecność żółciaków wydawała się wielce prawdopodobna.

czwartek, 11 maja 2017

Jak Michaś Krzycha matematyki nauczał

     Dzień za dniem płynie nieubłaganie i nasz pierwszoklasista Krzyś musi przyswajać tony wiedzy. Czasem idzie to prosto, łatwo i przyjemnie, czasem jest "pod górkę". Michałek od początku nauki szkolnej był bardzo obowiązkowy i jak mu coś nie wychodziło, pracował nad tym do momentu aż osiągnął perfekcyjny wynik. Krzyś natomiast albo nie przyznaje się, że ma z czymś problem, albo się złości na siebie i cały świat, albo szuka winnego swoich niepowodzeń. Biedne są nieraz jego książki wielokrotnie już rzucane z wściekłością na biurko, jeszcze biedniejsze kredki i ołówki zgryzione małymi ząbkami... Biedna ja, zmuszona zapanować nad sytuacją i biedny Michałek, którego młodszy brat próbuje wykorzystać do wykonywania zadań przeznaczonych dla niego. Tata Pawełek jest zwolniony z odrabiania zadań z chłopakami, bo to zajęcie za bardzo go stresuje.;)

środa, 10 maja 2017

Karawana na Pustyni

Pustynia Błłędowska, grzyby na środku Pustyni Błędowskiej, zabawa na piasku
     Jak już wspomniałam wcześniej, nie udało nam się okrążyć Pustyni Błędowskiej, więc w celu przedostania się z lasu po jednej stronie piaszczystej przestrzeni, do lasu po stronie drugiej, musieliśmy przejść karawaną przez całą szerokość pustyni. Było to dla nas wszystkich zupełnie nowe doświadczenie, bo zawsze skupialiśmy się na obrzeżach porośniętych lasem, gdzie można znaleźć jakieś grzybki i nie zagłębialiśmy się w bezdrzewny teren. Tym razem była okazja do zobaczenia czegoś nowego.

wtorek, 9 maja 2017

Nie tylko smardze, czyli jakie ciekawe grzybki udało się znaleźć w czasie majówki

grzyby 2017, grzyby w kwietniu, grzyby w maju, grzyby na wypaleniskach, grzyby wiosenne, krążkowniaca wrębiasta, Onygena equina - rogowniczka końska, twardnica bulwiasta, drobnołuszczak jeleni, gautieria, Geopyxis carbonaria garstnica wypaleniskowa, kustrzebka, Ophiocordyceps gracilis maczużnik wysmukły
     Przemierzając dziesiątki kilometrów w poszukiwaniu smardzów w czasie lipnickiej majówki wypatrywaliśmy również innych, znacznie rzadszych grzybków. Niektóre z nich rosną co roku i spotkania z nimi są na stałe wpisane w smardzowe wędrówki, inne udaje się spotkać co parę lat, a trafiły się również takie, które widziałam pierwszy raz w życiu - może dlatego, że na pewne siedliska nie zwracałam uwagi, a może dlatego, że są wyjątkowo rzadkie. W tym roku zależało mi na znalezieniu niektórych gatunków ze względu na uczestników spotkania, którzy nie mieli jeszcze okazji oglądać ich w realu. Grzybki dobrze współpracowały, więc zamierzenia udało się zrealizować.

poniedziałek, 8 maja 2017

Dookoła Pustyni Błędowskiej

grzyby 2017, grzyby w maju, grzyby na Pustyni Błędowskiej, pierwsze maślaki, maślaki 2017
     Po smardzowej majówce nadeszła pora na sprawdzenie czy w znajomych miejscach nie rosną już maślaki. Zaplanowaliśmy doroczną eskapadę na Pustynię Błędowską. Michałek i Krzyś cieszyli się na samą myśl o wyjeździe "na piasek", ale Pawełek trochę marudził, że będzie padać i zmokniemy tak samo jak w ubiegłym roku, kiedy wybraliśmy się na Pustynię. Poranek był niestety potwierdzeniem tego czarnowidztwa - za oknem było szaro, buro i ponuro, a z chmur wyciekała mżawka. Nie spieszyliśmy się zbytnio, zwłaszcza, że Krzyś postanowił odespać wszystkie poranne pobudki i o ósmej jeszcze pochrapywał. Niemniej w końcu zebraliśmy się i wyruszyliśmy. Przez większą część drogi towarzyszył nam deszcz, ale parę kilometrów przed celem wycieraczki w samochodzie mogły odpocząć.

niedziela, 7 maja 2017

Czym się kończy popołudniowe wyjście na lody

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w maju, Mitrophora semilibera mitrówka półwolna, Laetiporus sulphureus żółciak siarkowy
     Sobotnie przedpołudnie spędziliśmy z naszymi koniskami skupiając się przede wszystkim na wyczyszczeniu ich z tygodniowego kurzu i błota (przez tydzień naszej majówki nikt ich nie zmuszał do utrzymywania czystości). Pogoda od rana do południa przeszła korzystną ewolucję - przestało siąpić i zaświeciło słońce. Miałam po południu zrobić dzień gospodarczy - sprzątanie i takie tam, ale stwierdziłam, że skoro słonko świeci i wreszcie jest ciepło, to zabiorę chłopaków na lody. Już dawno mama jednego z kolegów Krzysia polecała nową lodziarnię, więc w sam raz byłaby okazja do sprawdzenia czy lody stamtąd są rzeczywiście takie pyszne. Ogłosiłam chłopakom radosną nowinę i zapowiedziałam, że plan zrealizujemy pod warunkiem, że zjedzą cały obiad. Chłopcy wiedzą, że w tej kwestii nie ma dyskusji, bo jestem nieustępliwa i jeśli nie zjedzą posiłku właściwego, deser przepada. Tym razem, po wybieganiu w stajni, bez problemu obiadek zmieścił się w brzuszkach i mogliśmy iść na lody.

sobota, 6 maja 2017

Nie tylko smardzem żyli majówkowicze w Lipnicy

majówka 2017, smardzowanie 2017
     Majówka była nie tylko okazją do przeprowadzenia selekcji na orawskich smardzowiskach, ale również do spotkania ze znajomymi. Szczególnie dzieciaki nie mogły się doczekać wyjazdu na majówkę, a następnie przyjazdu kolegów i koleżanek. My byliśmy dwa dni przed rozpoczęciem "właściwego" weekendu, więc miałam okazję usłyszeć po tysiąckroć zadawane przez Michałka i Krzycha pytania: "Kiedy przyjadą?", "Kiedy będzie sobota?", "Za ile będą?" I tak w nieskończoność. Odetchnęłam więc z ulgą, kiedy nadszedł dzień przyjazdu całej dziecięcej ekipy - wiedziałam, że po powrocie ze smardzowego spaceru chłopcy będą już mieli swoje wyczekiwane towarzystwo.

czwartek, 4 maja 2017

Bacówka, oscypki, przydrożne grzybki i samotna wędrówka

     Doczekaliśmy się soboty - można było ruszyć na bacówkę po upragnione oscypki i bundz. W ramach przygotowań do obżarstwa, nie zjadłam śniadania - na całkiem pusty brzuszek bacówkowe pyszności smakują jeszcze lepiej niż zwykle.:) Ze względu na poziom namoknięcia gruntu i zamiany polnych dróg w strumienie, nie było szans na dojechanie samochodem na miejsce, więc w tym dniu darowaliśmy sobie długotrwałe poszukiwania smardzów i zaplanowaliśmy spacer do bacówki. 

     Od miejsca, do którego zawsze da się dojechać samochodem, jest do przejścia 2 kilometry, więc to był lajtowy spacerek w porównaniu z ilością kilometrów, jakie przemierzyliśmy przez dwa wcześniejsze dni. Dodatkowym bonusem był brak deszczu, co po dwóch dniach niemal nieustannego siąpienia, wydawało się darem od losu.:)

wtorek, 2 maja 2017

Pierwszomajowy pochód smardzowy

grzyby 2017, grzyby na Orawie, grzyby wiosenne, smardze, smardzowanie, majówka, pochód pierwszomajowy,
     Nadszedł maj, czyli rozpoczęła się majówka właściwa. Na ten dzień zaplanowaliśmy wymarzony spacer Pawełka, w dzikiej dolinie, gdzie trzeba się sporo przedzierać, ale za to widoki są cudne. Jeszcze dwa dni wcześniej nie dałoby się tamtędy przejść, bo woda w potoku spływającym z gór nazbierała tyle deszczu, że jej poziom stał się trzy razy wyższy niż zazwyczaj. Ale po jednym dniu z małym deszczem i drugim dniu bez deszczu, nadmiar wody spłynął i mogliśmy wyruszyć na pochód. Jakoś inni majówkowicze smardzowicze nie mieli specjalnej ochoty dołączyć do nas, bo nie ukrywałam, że trasa do najłatwiejszych nie należy. Jedynie Paweł z Jaworzna, mimo lekkiej niemocy po wieczornym grillowaniu, bez namysłu zdecydował się iść z nami.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Lokalna atrakcja znowu do nas przychodzi

Lipnica Wielka, lokalna atrakcja, oswojona sarenka
     Sara - półdzika, półoswojona sarenka z naszej lipnickiej miejscówki wakacyjnej przeżyła w dobrej kondycji zimę i znowu robi wszystko, żeby zainteresować ludzi swoją sarnią osobą, czyli celebryci na całego.:) Kiedy poznaliśmy Sarę w ubiegłym roku, przychodziła na podwórko głównie o poranku, kiedy nie było większego ruchu, bo prawie wszyscy jeszcze spali. Teraz zmieniła czas nawiedzania - przychodzi regularnie popołudniami, kiedy jest największy ruch w obejściu, a im więcej osób na nią patrzy, tym bardziej Sara się popisuje.

sobota, 29 kwietnia 2017

Smardzowa łączka wszechczasów

grzyby 2017, grzyby w kwietniu, grzyby wiosenne, smardze na Orawie
    Drugi dzień smardzowej majówki. Rano prawie nie padało; tylko pojedyncze małe kropelki wyciekały z ciemnych chmur. Szykowało nam się przyjemniejsze poszukiwanie grzybów niż w dniu pierwszym, kiedy opady były znacznie mocniejsze. Po śniadaniu zapakowaliśmy się wraz z ciocią Izą do samochodu i pojechaliśmy na miejscówkę, którą udało nam się odkryć w ubiegłym roku. To tam właśnie mieliśmy rok temu bardzo zadowalające zbiory, więc i teraz liczyliśmy na niezły pozysk.

piątek, 28 kwietnia 2017

Smardzowa majówka rozpoczęta

Grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby na Orawie, smardzowanie 2017
     Wyjazd na majówkowe smardzowanie na Orawie był oczywistą oczywistością. Noclegi zarezerwowaliśmy już w styczniu decydując się na przedłużenie długiego weekendu o dodatkowe trzy dni. Majówka, jak to majówka - powinna być słoneczna, cieplutka, zielona, smardzowa, WIOSENNA. Tymczasem przedmajówkowe prognozy pogody były zaprzeczeniem tego wszystkiego, o czym marzyłam od paru miesięcy. Nie tak to miało być, ale cóż... Przecież nie zrezygnujemy z wyjazdu tylko z powodu pogody. W środę do Krakowa dojechała ciocia Iza i razem z nią w czwartkowy poranek wyruszyliśmy w stronę Babiej Góry. Oczywiście droga była mokra, wycieraczki pracowały, a my ustalaliśmy gdzie pozbieramy grzybki zanim dojedziemy do bazy noclegowej. 

     W planie miejsc do nawiedzenia przed przyjazdem do Lipnicy kluczowe miejsce zajęła bacówka. Tak się nastawiłam na jedzenie oscypków i bundzu przez cały wyjazd, że ani śniadania nie zjadłam, ani nie wzięłam sobie nic do jedzenia. Mówię zatem Pawełkowi, żeby dzwonił na bacówkę i zapytał czy nie mogliby nam zwieźć serków do drogi. (Naszym autem nie dałoby się po błotnistej drodze dojechać, a spacer dwa kilometry  w deszczu po trasie, gdzie nie rosną smardze, wydawał się stratą czasu). Pawełek zadzwonił i dowiedział się, ze pierwsze oscypki będą dopiero w sobotę. Byłam okrutnie zawiedziona, bo zazwyczaj w połowie kwietnia już można było się rozkoszować smakiem świeżych serków z bacówki. Opóźniona wiosna zgotowała mi na wstępie niemiłą niespodziankę majówkową.

środa, 26 kwietnia 2017

Skalne Miasto podstępnym okiem kamery

Adršpach
     Pisząc o naszej wycieczce do Czech i zwiedzaniu Skalnego Miasta wspominałam o rejsie po wewnętrznym, unikatowym jeziorku - jedynym takim w Europie. Pawełek nagrał film z tego naszego pływania, a następnie podrasował go nieco kładąc nacisk na nagłośnienie wypowiedzi naszego kapitana-przewodnika. To właśnie dzięki przemowie skipera pływanie po małym akwenie staje się prawdziwą przygodą i wywołuje salwy śmiechu. Dzisiaj możecie popływać w towarzystwie pasażerów Titanica 2.:)

wtorek, 25 kwietnia 2017

Tam, gdzie rosną smardze

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, workowce, Morchella conica smardz stożkowaty, Verpa bohemica naparstniczka czeska,  Mitrophora semilibera mitrówka półwolna, Verpa conica naparstniczka stożkowata, Gyromitra esculenta piestrzenica kasztanowata,
     Podczas marcowej foto-wizyty w Jaworznie, kiedy oglądaliśmy przepiękne kielonki błyszczące i pierwsze smardzowate,  Michałek i Krzyś byli niepocieszeni, bo nie udało im się spotkać i pobawić z koleżankami - Mają i Nelą, które w tym dniu uczestniczyły w turnieju tanecznym i nie mogły pójść z nami do lasu. Dlatego kolejny wyjazd do Jaworzna zaplanowaliśmy na dzień, kiedy ulubione dziewczyny moich chłopaków miały wolne od tańców. Mieliśmy iść wszyscy razem do lasu, a później wpuścić dzieciaki na plac zabaw, żeby wyszalały się do woli. Pogoda jednak, jak to dość często w tym roku bywa, obdarowała nas kwietniowymi śnieżycami, przeplatanymi ulewami i momentami pełnego słońca. Dziewczyny przy tej aurze wolały zostać w domu niż wałęsać się po krzakach. Zapadła zatem decyzja, że chłopcy pójdą tylko na pierwsze miejscówki, a później pobawią się z dziewczynkami w domu, pod opieką cioci Iwonki.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wielkanocne grzyby w Sudetach

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby w Sudetach
    Podczas świątecznego wyjazdu w Sudety najważniejszym punktem planu było zobaczenie ciekawych i pięknych miejsc w Kotlinie Kłodzkiej. Szczeliniec, Błędne Skały, Białe Skały czy Skalne Grzyby znajdują się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych, który jest przede wszystkim lasem, na każdej wyprawie można było wypatrywać również grzybów. Teren, po którym wędrowaliśmy, był dla mnie i mojej Menażerii zupełnie dziewiczy pod względem grzybowym, więc pójście w znajome miejscówki odpadało - trzeba było szukać w każdym miejscu, przy każdej nadarzającej się okazji. Byłam bardzo ciekawa, jakie gatunki uda się znaleźć w górach, których nie znaliśmy. Oczywiście najbardziej zależało mi na znalezieniu smardzowatych; to udało się zrealizować w Czechach. W Polsce trafiały się tylko "pospoliciaki", których też za bogato nie było. zobaczcie, co wpadło nam w oczy.

sobota, 22 kwietnia 2017

Na szlaku Skalnych Grzybów

Sudety, Góry Stołowe, atrakcje turystyczne Gór Stołowych, Skalne Grzyby
     Znak wskazujący trasę do skalnych grzybów wypatrzyliśmy podczas pokonywania ostatniej prostej przed agroturystyką, w której spędzaliśmy Wielkanoc. Oczywistym było, że takie miejsce musi znaleźć się na trasie naszych wędrówek po Sudetach. Przypominałam o tym reszcie ekipy każdego dnia.:) Po przejściu przez Białe Skały i nawiedzeniu Skały Puchacza, weszliśmy na żółty szlak, który miał nas doprowadzić do miejscówki skalnych grzybasów.Ociepliło się na tyle, że nocny śnieg zupełnie zniknął.

piątek, 21 kwietnia 2017

Białe nie tylko z nazwy, czyli jak zdobywaliśmy Białe Skały

Sudety, Góry Stołowe, Białe Skały, Skała Puchacza
     Wielkanocny poniedziałek powitał nas bożonarodzeniową aurą - było biało, a z góry prószyły drobne płatki kwietniowego śniegu. Michaś i Krzyś cieszyli się na myśl o przeprowadzeniu śnieżkowej wojny, ale ja ich radości specjalnie nie podzielałam; namarzłam się już tyle podczas zimy, że teraz naprawdę wolałabym pospacerować po zielonym, a nie po białym i zimnym. A zaplanowaliśmy na ten dzień długą, pieszą wyprawę. Samochody zostały na podwórku i odpoczywały pod śnieżnym okryciem, a my, zaopatrzeni w zapasowe skarpetki i rękawiczki (na wypadek przemoczenia), wyruszyliśmy na szlak w kierunku Białych Skał.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Czeskie smardze i smardzówki

Sudety, grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby w Czechach, smardz stożkowaty, smardzówka czeska, piestrzenica kasztanowata
     Na każdym kolejnym spacerze podczas naszej wielkanocnej wyprawy w Sudety wypatrywałam grzybów. Znajdowaliśmy mnóstwo urokliwych nadrzewniaków i różne wiosenne gatunki, ale smardzowatych wciąż nie mogliśmy dorwać. A zależało mi na nich szczególnie, bo po pierwsze to chyba najpiękniejsze wiosenne grzyby, a po drugie obiecałam Ani, że na pewno je znajdziemy i będzie mogła po raz pierwszy zobaczyć je w naturze. Niestety, w Polsce ani jeden smardz nie stanął na naszej drodze, chociaż przeszperaliśmy kilka atlasowo wyglądających miejscówek. Kiedy zatem pojechaliśmy na wycieczkę do Czech, zapowiedziałam, że nie wrócimy,dopóki nie upolujemy jakiegoś smardza. A jak nie smardza, to chociaż smardzówki, bo przecież one czeskie są, więc gdzie jak gdzie, ale w Czechach muszą być. Od południa pogoda dopisywała coraz bardziej, więc po zwiedzeniu Skalnego Miasta, ruszyliśmy na podbój czeskich smardzowisk.

środa, 19 kwietnia 2017

Menażeria w Adršpachach

Czechy, Skalne Miasto, Adršpach
     Mało nam było polskich skałek w Górach Stołowych (zwiedziliśmy już Szczeliniec i Błędne Skały), więc wybraliśmy się na wycieczkę zagraniczną - do Skalnego Miasta w Czechach. Poranek był trochę śnieżny i niezbyt ciepły, ale później słońce wyjrzało zza chmur i zwłaszcza przez szybę samochodu, zrobiło się całkiem ciepło i przytulnie. Były to jednak tylko pozory. W niebieskich przestworzach hulał lodowaty wiatr przynoszący co chwilę nowe stada czarnych chmur, z których wysypywały się śniegowe płatki i wyciekały drobne kropelki. Chmury szybko galopowały po niebie, wiec i słoneczko chwilami robiło swoje. Jednym słowem - piękne miejsce z dynamicznymi okolicznościami atmosferycznymi.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Obłęd wśród Błędnych Skał

Sudety, Góry Stołowe, Błędne Skały
     Po wyprawie na Szczeliniec w dniu przyjazdu w Góry Stołowe rozochociliśmy się "skalnie". Michał i Krzyś byli zachwyceni skalnymi labiryntami, więc następnego dnia wybraliśmy miejsce równie piękne,ale o większej powierzchni - Błędne Skały. Po wczesnym śniadaniu podjechaliśmy do parkingu, który był cały dla nas. Przy szlabanie przywitaliśmy się ze Strażą Parkową w osobach dwóch panów siedzących w samochodzie.

sobota, 15 kwietnia 2017

Menażeria na Szczelińcu

Sudety, Karłów, Góry Stołowe, Szczeliniec
     Miejscówkę noclegową na Święta wielkanocne zarezerwowaliśmy już dwa miesiące przed wyjazdem. Najbliżej z punktu wypadowego mamy do Szczelińca, więc to był pierwszy cel na naszej liście punktów obowiązkowych do zobaczenia w Górach Stołowych. Zanim jednak można było wyruszyć na podbój Szczelińca, trzeba było dojechać z Krakowa do Karłowa.

     Wyruszyliśmy o świcie, w deszczu spadającym obficie na drogę i nasze wozidło. W drodze spotkaliśmy się z ciocią Anią i wujkiem Robercikiem - Kopercikiem, którzy spędzają z nami święta. Deszcz raz był mocniejszy, raz słabszy, a przez chwilę nawet zaświeciło słońce. Niestety, na ostatnich kilometrach powróciły czarne chmury i obfity opad. Wąska droga przez las, na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych usiana była dziurami jak szwajcarski ser, a w dziurach była woda. Jechaliśmy z prędkością 10 - 20 kilometrów na godzinę. Ale dotarliśmy, nie pozostawiając na leśnej drodze żadnego kawałka samochodu.

środa, 12 kwietnia 2017

Kwiatowo i grzybowo w leśnych rezerwatach

     Z lasu w Cisiach wcale nie mieliśmy zamiaru wracać w domowe pielesze; przed nami było jeszcze zwiedzanie lasów w pobliżu Książa Wielkiego. Nigdy tam nie byliśmy, a leśny teren wybrałam z mapy i internetowych opisów. Planując wyjazd i wybierając nowy rejon do penetracji brałam pod uwagę kilka czynników - po pierwsze musiał być niedaleko miejsca, w którym mieliśmy pierwszy wycieczkowy przystanek, a po drugie wybrany las musiał dawać nadzieję na zobaczenie czegoś ciekawego. 

    W wytypowanym lesie były dwa rezerwaty florystyczne, a poza tym podłoże i drzewostan stwarzały szanse na znalezienie smardzowatych, a także diabelskiej urny czy czareczki długotrzonkowej. Oczami wyobraźni widziałam już te rzadkie gatunki rosnące w wybranym lesie... Takie tam marzenia.:) W realu niestety ich nie znaleźliśmy, ale i tak warto było poznać nowe miejsce, bo jest tam cudnie.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zawilce i twardnice z cisiowego lasu

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, Dumontinia tuberosa twardnica bulwiasta,
         Cisiowy las, oprócz przepięknych smardzówek, podarował nam jeszcze jeden grzybowy gatunek, którego nie mogłam w tym roku znaleźć - twardnicę bulwiastą.  Rozglądałam się za tym grzybkiem od blisko miesiąca, ale chociaż w nawiedzanych przez nas lasach nie brakowało zawilców, to pasożytujących na nich grzybków znaleźć nie mogłam. Skręcało mnie, kiedy oglądałam zdjęcia znajomych, którzy donosili, że u nich twardnice rosną w tym roku setkami, a nawet tysiącami. No bo co to za sprawiedliwość - u innych zatrzęsienie, a u mnie ani jednej??? I wreszcie się udało. Ja też w końcu trafiłam na tysiące twardnic.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Smardzówki z cisiowego lasu

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby pod topolami, Verpa bohemica naparstniczka czeska, Tremella mesenterica trzęsak pomarańczowożółty, kisielnica kędzierzawa-Exidia-plana
     Las w Cisiach pod kątem poszukiwań smardzowatych wzięliśmy na tapetę już rok temu, ale jak się okazało, byliśmy wtedy ze dwa tygodnie za wcześnie i znalezienie smardzówek i smardzów nas ominęło napatrzyliśmy się wtedy przede wszystkim na efekty działalności leśników pozyskujących drzewo... Później nie było już czasu powtórzyć wycieczki do cisiowego lasu, bo smardze rok temu rosły wszędzie, a nas nosiło za nimi i czasu brakowało.

    W tym roku obiecałam sobie, że znajdę smardzówki w Cisiach, choćby nie wiem co. Zaplanowałam całodniową wycieczkę leśną. Cisiowy las był pierwszym przystankiem na naszej trasie. Pawełek od rana miał skwaszoną minę, nie był zachwycony wyjazdem na cały dzień i rozsiewał czarnowidztwo bezgrzybowe na cała ekipę. Dopytywałam go czy się nie wyspał, czy się dobrze czuje... Tak, czuł się świetnie, był wyspany, ale jego mina powodowała, że wyjazd cieszył mnie coraz mniej.

sobota, 8 kwietnia 2017

Konie, szczypiorek i uszaki

konie, praca z koniem, ślimaki, szczypiorek, Auricularia auricula-judae uszak bzowy
     Sobotę, jak zwykle, spędzaliśmy z naszymi koniskami. Dodatkową atrakcją miał być planowy pozysk szczypiorku, który kilka lat temu zaczął rosnąć wzdłuż drogi polnej - najprawdopodobniej zostały tam wyrzucone kępki tej pachnącej zieleniny, zakorzeniły się i rosną sobie teraz pięknie, a my z tego korzystamy. Dotychczas zrywaliśmy po garstce do jedzenia na bieżąco, ale jak ostatnio zobaczyłam ile go jest i jaki dorodny, stwierdziłam, że dobrze byłoby zebrać go trochę na zapas. Perspektywa pazerniaczenia spasowała bardzo Krzysiowi, który nie mógł się doczekać, kiedy będziemy targać garściami szczypiorek.:) Zabraliśmy do stajni odpowiedni sprzęt - scyzoryk, gumki recepturki i koszyczek. Jak się później okazało, pozysk był znacznie obfitszy niż zakładaliśmy.:)

piątek, 7 kwietnia 2017

Znalezisko "w drodze"

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, smardzówka czeska - Ptychoverpa bohemica, uszak bzowy Auricularia auricula-judae, trzęsak pomarańczowy Tremella aurantia
     Pierwszy tydzień kwietnia obdarował nas pogodą dla siebie typową - najpierw zrobiło się niemal upalnie, a później przyszły burze, ulewy, śnieżyce i grad. Wczoraj aura zmieniała się jak w kalejdoskopie - co kwadrans błękitne niebo robiło się czarne i spuszczało potoki deszczu, deszczu ze śniegiem i niezwykle ostrych gradowych kuleczek. Do tego wiatr miał takie porywy, że momentami trudno było się utrzymać na nogach. Piling takimi gradzinkami nakładanymi na twarz przez porywisty wiatr to bezcenne doznanie. Przejeżdżałam koło obiecująco wyglądającego lasku. To była akurat ta chwila, kiedy na niebie królowało słońce na tle błękitu. Nie ukrywam, że gdyby w tej chwili przechodziła kolejna nawałnica, nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby się zatrzymać i zajrzeć, co w ściółce piszczy.

środa, 5 kwietnia 2017

Krakowskie smardzówki 2017 - marniutko

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w marcu, grzyby w kwietniu, Verpa bohemica naparstniczka czeska, Caloscypha fulgens kielonka błyszcząca
    Nie popisały się w tym roku moje krakowskie smardzówki, oj nie... Rok temu było ich sporo i na jakiś super masowy wysyp tej wiosny nie liczyłam, ale, żeby aż tak marnie było, to się nie spodziewałam. Ja do nich z moim czasem i sercem od końca lutego regularnie chodziłam w odwiedziny, nie rozgrzebywałam im domków z liści, nie ryłam w ściółce, żeby im cieplutko było, a one mnie potraktowały prawie z buta. 

    W ubiegłym tygodniu, w czwartek, 30 marca, po ekspresowym przygotowaniu czegoś na obiad, przed odebraniem dzieciaków ze szkoły, wsiadłam na rower i popędziłam ile sił w pedałach na smardzówkową miejscówkę. Długo chodziłam z nosem w ściółce i wreszcie wypatrzyłam dwie sztuki. To był właściwie ostatni moment, bo czas na poszukiwania mi się kończył. Ucieszyłam się ogromnie, pożegnałam grzybki i pognałam po chłopaków. W niedzielę nie było szans na całodniowy wyjazd za miasto, bo Michałek i Krzyś byli proszeni na imprezy urodzinowe, które odbywały się w godzinach obiadowych, więc wyjście na poranny spacer smardzówkowy był idealnym rozwiązaniem. Liczyłam na znalezienie kolejnych owocników.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Szyszkówkowy pozysk, czyli leśne skubanie

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, jak rozpoznać szyszkówkę świerkową, z czym można pomylić szyszkówkę świerkową, jak odróżnić szyszkówkę świerkową od grzybówki wiosennej, Strobilurus esculentus szyszkówka świerkowa, Mycena strobilicola grzybówka wiosenna, Byssonectria fusispora oranżówka wrzecionowatozarodnikowa
     Już na smardzowych miejscach udało nam się znaleźć i pozyskać pojedyncze szyszkówki świerkowe - maleńkie, ale bardzo smaczne grzybki wiosenne. Koszyczek z kilkudziesięcioma malutkimi kapelutkami wyglądał dość biednie, a moje i Krzysia pazerniacze żądze zdecydowanie nie zostały zaspokojone. Michałkowi było obojętne czy będziemy szukać i zbierać szyszkówki, a Pawełek delikatnie kręcił nosem, bo strasznie nie lubi skubania niepozornych egzemplarzy, których bardzo powoli przybywa w koszyku. Chociaż nie wszyscy marzyli o zbieraniu szyszkówek, nikt nie protestował przeciw spacerowi w lesie. Pojechaliśmy zatem do lasu na granicy Polski i Słowacji, gdzie szyszkówki w niektórych latach rosły masowo.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Inspekcja na orawskich smardzowiskach

    Nakrokusowaliśmy się i naczarkowaliśmy porządnie. Słoneczko przygrzewało coraz mocniej. Kurtki, w których wyszliśmy na krokusową łąkę już w trakcie robienia zdjęć trzeba było z siebie zdjąć; teraz powędrowały do bagażnika, a my do samochodu. Odpaliliśmy w kierunku orawskich smardzowisk. Nie nastawiałam się absolutnie na jakikolwiek zbiór, bo tegoroczna wiosna jest sporo opóźniona w porównaniu z ubiegłym rokiem, ale liczyłam na wypatrzenie choćby maleńkich smardzynków i upewnienie się, że już zaczynają rosnąć i do majówki będą miały zadowalającą wielkość.:) Krzyś ponaglał, bo wydawało mu się, że na znajomych miejscach będzie kosił smardze tak jak rok temu...

sobota, 1 kwietnia 2017

Krokusomania połączona z czarkomanią

krokusy 2017, grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby na Orawie, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka
      Cały dzień spędzony w towarzystwie wiosny, cudnych grzybów i kwiatów to jak spełnienie marzeń po intensywnym tygodniu. I tak właśnie było w pierwszym dniu kwietnia - cieplutko, słonecznie, kwieciście i grzybowo. Poranek nie był najprzyjemniejszym momentem dnia - wstałam, kiedy słoneczko jeszcze spało; reszta menażerii też spała. Zrobienie kanapek na cały dzień, dla każdego z czym innym chwilę zajmuje. Później szybka kawa i już trzeba budzić towarzystwo. Obudzić to jedno, wyciągnąć z łóżek - drugie... Jak się już udało, trzeba nakarmić, zmobilizować do mycia, ubrania, wyjścia. Oczywiście wiąże się to z przekonaniem Michałka i Krzysia, że zabawę należy odłożyć na później. Chłopcy, po chwili marudzenia zrezygnowali z rozpoczęcia wojny z ludzikami lego, więc pozostało oderwanie Pawełka od komputera, sprawdzenie czy wszyscy wszystko zabrali i w drogę! 

    A na drodze ruch był spory - wielu chciało skorzystać z wiosennej pogody i dojechać w góry. W Dolinie Chochołowskiej, gdzie kwitną krokusy, musiał być dzisiaj tłum. My wolimy mniej, ale w ciszy i spokoju, więc powoli zmierzaliśmy do naszej słowackiej krokusowej łączki.

piątek, 31 marca 2017

Jak nam się udało znaleźć czosnek niedźwiedzi

wiosenny spacer, park wiosną, Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum), fiołki, zawilce, ziarnopłony,gra w piłkę nożną
     Po zmianie czasu z zimowego na letni, po południu zdecydowanie dłużej jest jasno. Poza tym zrobiło się znacznie cieplej i wreszcie jest wiosna, o jakiej niedawno można było tylko marzyć i śnić. Krzysiowa drużyna piłkarska opuściła halę i od tego tygodnia treningi odbywają się na trawiastym boisku pod błękitnym niebem. Cieszy mnie to równie bardzo jak Krzycha, bo dowożenie go na treningi w hali zajmowało więcej czasu niż podjechanie do boiska, a poza tym już nie muszę zostawiać Michałka samego w domu, tylko w czasie treningu Krzysia idziemy sobie na spacer.

środa, 29 marca 2017

Niezwykłe właściwości zwykłego nadrzewniaka

grzyby 2017, grzyby w marcu, grzyby lecznicze, Inonotus obliquus błyskoporek podkorowy, huba ukośna, huba skośnorurkowa, czaga, czyr brzozowy, włóknouszek ukośny, błyskoporek ukośny, huba brzozowa, czarna huba
     Wiosenne grzyby ze smardzówkami i smardzami na czele to nie były ostatnie atrakcje w jaworzańskim lesie. Chłopakom już się co prawda tak za bardzo chodzić nie chciało a myślami byli bliżej schabowego na talerzu niż kolejnych grzybów, ale nie darowałam sobie odwiedzenia północnej części lasu, gdzie wiosenne grzyby są jeszcze uśpione, ale za to można podziwiać całe stada błyskoporków podkorowych. Paweł narobił mi na nie apetytu, więc poszliśmy je pooglądać i pofocić.

poniedziałek, 27 marca 2017

Kolejne wspaniałości grzybowe z Jaworzna

grzyby 2017, grzyby na wiosnę, grzyby w marcu, Entoloma vernum dzwonkówka wiosenna, Verpa bohemica naparstniczka czeska, Morchella conica smardz stożkowaty, Tubaria furfuracea trąbka otrębiasta, Trichia decipiens kędziorek mylny, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka, Oranżówka wrzecionowatozarodnikowa - Byssonectria fusispora
     Opuściliśmy las opanowany przez kielonki i ruszyliśmy za naszym przewodnikiem w stronę Jaworzna. Po drodze zatrzymaliśmy się w wiele obiecującym, topolowym lasku. Mimo poszukiwań prawie na czworakach, nie znaleźliśmy tam nic oprócz leśnego szczypiorku. Pozyskaliśmy go po wiązeczce, a Michaś i Krzyś poskubali zieleniny prosto z kępek. Dno lasu pokryte było bardzo grubą warstwą suchych liści i jest wielce prawdopodobne, że smardzówki jeszcze się tam pojawią, tylko muszą przebić się przez warstwę ochronną. Stąd pojechaliśmy już na prywatne miejscówki Pawła, gdzie, według zapewnień, miało nie braknąć grzybków do pochwycenia na aparatowe karty.

niedziela, 26 marca 2017

Kielonkowe Eldorado

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w marcu, Caloscypha fulgens kielonka błyszcząca
      Moje krakowskie miejscówki na wiosenne grzyby wciąż świecą pustkami, więc skoro grzyby nie przychodzą do nas, my pojechaliśmy do nich. Po uzgodnieniach telefonicznych umówiliśmy się na spotkanie z naszym znajomym grzybiarzem z Jaworzna - Pawłem. Poznaliśmy się dzięki internetowi nieco ponad rok temu, a mamy za sobą kilka spotkań leśnych w Jaworznie, Lipnicy i Krakowie. Dobrze nam się razem łazi po lasach, więc wszyscy cieszyli się na kolejne spotkanie. Pierwsze na tapecie były kielonki na stanowisku po drodze do Jaworzna. Mieliśmy dokładne namiary na parking przed lasem, więc trzeba było tylko dojechać.

    Ze względu na zmianę czasu, dzień nam się skrócił o godzinę, a poza tym trzeba było pokonać trudy wcześniejszego wstawania. Dzień wcześniej, w sobotę, użyliśmy z Pawełkiem małego podstępu - kiedy Michaś i Krzyś bawili się w swoim pokoju, przestawiliśmy zegary do przodu i w celu przekonania chłopców, że już jest bardzo późno, kazaliśmy im sprawdzić godzinę na zegarze. Trochę się dziwili, że taka krótka była wieczorna zabawa, ale przecież zegar nie może kłamać - skoro pokazuje godzinę, kiedy już się idzie spać, to znaczy, że tak trzeba zrobić. Dzięki temu wylądowali w łóżkach godzinę wcześniej (z zaśnięciem po intensywnym dniu nie było żadnych problemów), a rano bez większych problemów wstali wypoczęci  i o ósmej, zgodnie z planem, wystartowaliśmy w kierunku kielonkowego Eldorado.

czwartek, 23 marca 2017

Jaka wiosna, takie grzyby...

grzyby 2017, grzyby w marcu, zimowe grzyby wiosną, Auricularia auricula-judae uszak bzowy, Flammulina velutipes płomiennica zimowa, Tremella mesenterica trzęsak pomarańczowożółty
     W środowy wieczór naoglądałam się w necie tyle znalezisk smardzówkowych i kielonkowych z różnych rejonów Polski, że aż mi się w nocy śniły grzyby, rosnące oczywiście na moich miejscówkach. I tak miałam w planie przeszukać moje miejsce smardzówkowe, na którym dotychczas nie wypatrzyłam w tym roku anie jednego owocnika, a po wizjach sennych już chyba nic nie powstrzymałoby mnie od wybrania się na spacer.

wtorek, 21 marca 2017

Powitanie wiosny

Powitanie wiosny
     Pierwszy dzień długo oczekiwanej wiosny staram się zawsze uczcić w sposób szczególny, szukając jej oznak tam, gdzie najmilej spędza się czas - na polach, łąkach i w lesie. Dzieciaków dzisiaj zabrać nie mogłam, bo muszą wypełniać swoje szkolne obowiązki, ale konie do szkoły nie chodzą i mogłam je spokojnie wykorzystać do towarzyszenia mi w pierwszym wiosennym spaceringu.

     Pawełek podjął się odwiezienia chłopaków do szkoły, więc mogłam wypruć wczesnym rankiem, co oczywiście zrobiłam. Przez miasto przemknęłam jak rzadko kiedy - nawet światła, z okazji wiosny, świeciły na zielono nieco częściej niż zazwyczaj.

niedziela, 19 marca 2017

Co tu zrobić z niedzielnym pozyskiem?


grzyby wiosenne, grzyby 2017, grzyby w marcu, poszukiwania wiosny
     Po sobotniej wieczornej burzy, niedzielny poranek rozświetlił świat słonecznymi promieniami. Gdyby nie temperatura w okolicy zera i urywający łepetynę wiatr, byłoby naprawdę wiosennie. Ale niedogodności pogodowe, złagodzone słoneczkiem nie były problemem. Miałam ambitny plan obejmujący pozyskanie grzybów na przynajmniej jeden obiad i znalezienie nowych miejscówek na wiosenne grzybasy.

    Do lasu miałam jechać sama, bo Krzyś i Michałek w niedzielne przedpołudnie uczestniczyli w zawodach pływackich. Załatwiłam z chłopakami, że dadzą sobie radę bez mamy i wystarczy im do obserwowania basenowych zmagań obecność taty. Przygotowałam im zatem wszystkie potrzebne rzeczy oraz prowiant, a sama wydarłam w kierunku Skały.

piątek, 17 marca 2017

Wymarzone urodziny Michałka

Prezent urdzinowy
     Jeszcze rok temu Michał marzył o hucznej imprezie urodzinowej, na którą mógł zaprosić koleżanki i kolegów, którzy przynieśli mu prezenty. Dużo prezentów. I taką miał imprezę na swoje siódme urodziny. W tym roku zrezygnował z ilości na rzecz jakości zgodnej ze swoimi marzeniami. Wypytał dokładnie ile kosztuje organizacja imprezy urodzinowej, wszystko przekalkulował i już dwa miesiące przed terminem swoich urodzin stwierdził, że zamiast imprezy chce zestaw Lego z samolotem pasażerskim, terminalem lotniczym i samochodami obsługującymi lotnisko. Ponieważ w przeliczaniu kasy osiągnął przez ostatni rok życia mistrzostwo, stwierdził, że oprócz zestawu zostanie mu jeszcze reszta, której nie wydam na organizację imprezy (impreza byłaby nieco kosztowniejsza od zakupu klocków). Był oczywiście gotów przytulić tę resztę, ale wybiłam mu to z głowy.

środa, 15 marca 2017

W Jaskini Nietoperzowej

Jaskinia Nietoperzowa
     Nie wiedzieliśmy czy umówiona, ale już ponad kwadrans spóźniona, "grupa" dotrze na zwiedzanie Jaskini Nietoperzowej, ale stwierdziliśmy, że skoro już udało nam się dotrzeć na miejsce, poczekamy jeszcze chwilę, rozglądając się po najbliższej okolicy. A było co oglądać.:)

poniedziałek, 13 marca 2017

W drodze do Jaskini Nietoperzowej

grzyby 2017, grzyby na wiosnę,grzyby w marcu, dolinki podkrakowskie, Dolina Będkowska
     Pożegnaliśmy źródło Będkówki i ruszyliśmy w dalszą drogę, w kierunku Jaskini Nietoperzowej. To miał być cel naszego spaceru, chociaż liczyłam na to, że uda się pójść jeszcze kawałek dalej i przeszperać kawałek lasu na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Ale na ten moment punktem docelowym była jaskinia. I to właśnie wizja tego miejsca dodawała chłopcom animuszu w dalszym marszu.

niedziela, 12 marca 2017

Do źródeł Będkówki

grzyby 2017, grzyby zimowe, grzyby nadrzewne, grzyby w lutym, poszukiwania wiosny, podkrakowskie dolinki, Dolina Będkowska, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka
      Dzień zaczął się mżawką za oknem i mlekiem uciekającym z Krzysiowej miseczki śniadaniowej. Wydawałoby się, że w takiej miseczce mleka jest niewiele, ale okazało się, że wystarczyło na zalanie stołu, krzesła, podłogi i całego Krzysia. Zamiast więc pakować kanapki na zaplanowaną wycieczkę, musiałam się wziąć za sprzątanie po mlecznej katastrofie. Kiedy opanowałam mleczną sytuację, zrobiłam górę kanapek wycieczkowych (jak się później okazało, przydałaby się druga góra), odgoniłam chłopaków od urządzeń elektronicznych i zapakowaliśmy się do samochodu. Jeszcze w garażu okazało się, że Krzyś umiera z pragnienia i musi NATYCHMIAST napić się wody. Otwieranie butelki zakończyło się zgubieniem zakrętki, która "gdzieś" spadła i wylaniem wody na Krzysia i przyległości - fotelik i siedzenie w samochodzie. Dla Pawełka było tego za wiele po rozlanym w domu mleku i się biedny zdenerwował, co zaowocowało słowną reprymendą i groźbą, że Krzyś już dzisiaj nie dostanie nic do picia ani jedzenia. Musiałam się zatrzymać po wyjechaniu z garażu, odszukać zakrętkę, zabezpieczyć resztę picia i po stwierdzeniu, że Krzyś nie jest mokry "do środka", w końcu pojechaliśmy.