wtorek, 25 kwietnia 2017

Tam, gdzie rosną smardze

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, workowce, Morchella conica smardz stożkowaty, Verpa bohemica naparstniczka czeska,  Mitrophora semilibera mitrówka półwolna, Verpa conica naparstniczka stożkowata, Gyromitra esculenta piestrzenica kasztanowata,
     Podczas marcowej foto-wizyty w Jaworznie, kiedy oglądaliśmy przepiękne kielonki błyszczące i pierwsze smardzowate,  Michałek i Krzyś byli niepocieszeni, bo nie udało im się spotkać i pobawić z koleżankami - Mają i Nelą, które w tym dniu uczestniczyły w turnieju tanecznym i nie mogły pójść z nami do lasu. Dlatego kolejny wyjazd do Jaworzna zaplanowaliśmy na dzień, kiedy ulubione dziewczyny moich chłopaków miały wolne od tańców. Mieliśmy iść wszyscy razem do lasu, a później wpuścić dzieciaki na plac zabaw, żeby wyszalały się do woli. Pogoda jednak, jak to dość często w tym roku bywa, obdarowała nas kwietniowymi śnieżycami, przeplatanymi ulewami i momentami pełnego słońca. Dziewczyny przy tej aurze wolały zostać w domu niż wałęsać się po krzakach. Zapadła zatem decyzja, że chłopcy pójdą tylko na pierwsze miejscówki, a później pobawią się z dziewczynkami w domu, pod opieką cioci Iwonki.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wielkanocne grzyby w Sudetach

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby w Sudetach
    Podczas świątecznego wyjazdu w Sudety najważniejszym punktem planu było zobaczenie ciekawych i pięknych miejsc w Kotlinie Kłodzkiej. Szczeliniec, Błędne Skały, Białe Skały czy Skalne Grzyby znajdują się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych, który jest przede wszystkim lasem, na każdej wyprawie można było wypatrywać również grzybów. Teren, po którym wędrowaliśmy, był dla mnie i mojej Menażerii zupełnie dziewiczy pod względem grzybowym, więc pójście w znajome miejscówki odpadało - trzeba było szukać w każdym miejscu, przy każdej nadarzającej się okazji. Byłam bardzo ciekawa, jakie gatunki uda się znaleźć w górach, których nie znaliśmy. Oczywiście najbardziej zależało mi na znalezieniu smardzowatych; to udało się zrealizować w Czechach. W Polsce trafiały się tylko "pospoliciaki", których też za bogato nie było. zobaczcie, co wpadło nam w oczy.

sobota, 22 kwietnia 2017

Na szlaku Skalnych Grzybów

Sudety, Góry Stołowe, atrakcje turystyczne Gór Stołowych, Skalne Grzyby
     Znak wskazujący trasę do skalnych grzybów wypatrzyliśmy podczas pokonywania ostatniej prostej przed agroturystyką, w której spędzaliśmy Wielkanoc. Oczywistym było, że takie miejsce musi znaleźć się na trasie naszych wędrówek po Sudetach. Przypominałam o tym reszcie ekipy każdego dnia.:) Po przejściu przez Białe Skały i nawiedzeniu Skały Puchacza, weszliśmy na żółty szlak, który miał nas doprowadzić do miejscówki skalnych grzybasów.Ociepliło się na tyle, że nocny śnieg zupełnie zniknął.

piątek, 21 kwietnia 2017

Białe nie tylko z nazwy, czyli jak zdobywaliśmy Białe Skały

Sudety, Góry Stołowe, Białe Skały, Skała Puchacza
     Wielkanocny poniedziałek powitał nas bożonarodzeniową aurą - było biało, a z góry prószyły drobne płatki kwietniowego śniegu. Michaś i Krzyś cieszyli się na myśl o przeprowadzeniu śnieżkowej wojny, ale ja ich radości specjalnie nie podzielałam; namarzłam się już tyle podczas zimy, że teraz naprawdę wolałabym pospacerować po zielonym, a nie po białym i zimnym. A zaplanowaliśmy na ten dzień długą, pieszą wyprawę. Samochody zostały na podwórku i odpoczywały pod śnieżnym okryciem, a my, zaopatrzeni w zapasowe skarpetki i rękawiczki (na wypadek przemoczenia), wyruszyliśmy na szlak w kierunku Białych Skał.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Czeskie smardze i smardzówki

Sudety, grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby w Czechach, smardz stożkowaty, smardzówka czeska, piestrzenica kasztanowata
     Na każdym kolejnym spacerze podczas naszej wielkanocnej wyprawy w Sudety wypatrywałam grzybów. Znajdowaliśmy mnóstwo urokliwych nadrzewniaków i różne wiosenne gatunki, ale smardzowatych wciąż nie mogliśmy dorwać. A zależało mi na nich szczególnie, bo po pierwsze to chyba najpiękniejsze wiosenne grzyby, a po drugie obiecałam Ani, że na pewno je znajdziemy i będzie mogła po raz pierwszy zobaczyć je w naturze. Niestety, w Polsce ani jeden smardz nie stanął na naszej drodze, chociaż przeszperaliśmy kilka atlasowo wyglądających miejscówek. Kiedy zatem pojechaliśmy na wycieczkę do Czech, zapowiedziałam, że nie wrócimy,dopóki nie upolujemy jakiegoś smardza. A jak nie smardza, to chociaż smardzówki, bo przecież one czeskie są, więc gdzie jak gdzie, ale w Czechach muszą być. Od południa pogoda dopisywała coraz bardziej, więc po zwiedzeniu Skalnego Miasta, ruszyliśmy na podbój czeskich smardzowisk.

środa, 19 kwietnia 2017

Menażeria w Adršpachach

Czechy, Skalne Miasto, Adršpach
     Mało nam było polskich skałek w Górach Stołowych (zwiedziliśmy już Szczeliniec i Błędne Skały), więc wybraliśmy się na wycieczkę zagraniczną - do Skalnego Miasta w Czechach. Poranek był trochę śnieżny i niezbyt ciepły, ale później słońce wyjrzało zza chmur i zwłaszcza przez szybę samochodu, zrobiło się całkiem ciepło i przytulnie. Były to jednak tylko pozory. W niebieskich przestworzach hulał lodowaty wiatr przynoszący co chwilę nowe stada czarnych chmur, z których wysypywały się śniegowe płatki i wyciekały drobne kropelki. Chmury szybko galopowały po niebie, wiec i słoneczko chwilami robiło swoje. Jednym słowem - piękne miejsce z dynamicznymi okolicznościami atmosferycznymi.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Obłęd wśród Błędnych Skał

Sudety, Góry Stołowe, Błędne Skały
     Po wyprawie na Szczeliniec w dniu przyjazdu w Góry Stołowe rozochociliśmy się "skalnie". Michał i Krzyś byli zachwyceni skalnymi labiryntami, więc następnego dnia wybraliśmy miejsce równie piękne,ale o większej powierzchni - Błędne Skały. Po wczesnym śniadaniu podjechaliśmy do parkingu, który był cały dla nas. Przy szlabanie przywitaliśmy się ze Strażą Parkową w osobach dwóch panów siedzących w samochodzie.

sobota, 15 kwietnia 2017

Menażeria na Szczelińcu

Sudety, Karłów, Góry Stołowe, Szczeliniec
     Miejscówkę noclegową na Święta wielkanocne zarezerwowaliśmy już dwa miesiące przed wyjazdem. Najbliżej z punktu wypadowego mamy do Szczelińca, więc to był pierwszy cel na naszej liście punktów obowiązkowych do zobaczenia w Górach Stołowych. Zanim jednak można było wyruszyć na podbój Szczelińca, trzeba było dojechać z Krakowa do Karłowa.

     Wyruszyliśmy o świcie, w deszczu spadającym obficie na drogę i nasze wozidło. W drodze spotkaliśmy się z ciocią Anią i wujkiem Robercikiem - Kopercikiem, którzy spędzają z nami święta. Deszcz raz był mocniejszy, raz słabszy, a przez chwilę nawet zaświeciło słońce. Niestety, na ostatnich kilometrach powróciły czarne chmury i obfity opad. Wąska droga przez las, na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych usiana była dziurami jak szwajcarski ser, a w dziurach była woda. Jechaliśmy z prędkością 10 - 20 kilometrów na godzinę. Ale dotarliśmy, nie pozostawiając na leśnej drodze żadnego kawałka samochodu.

środa, 12 kwietnia 2017

Kwiatowo i grzybowo w leśnych rezerwatach

     Z lasu w Cisiach wcale nie mieliśmy zamiaru wracać w domowe pielesze; przed nami było jeszcze zwiedzanie lasów w pobliżu Książa Wielkiego. Nigdy tam nie byliśmy, a leśny teren wybrałam z mapy i internetowych opisów. Planując wyjazd i wybierając nowy rejon do penetracji brałam pod uwagę kilka czynników - po pierwsze musiał być niedaleko miejsca, w którym mieliśmy pierwszy wycieczkowy przystanek, a po drugie wybrany las musiał dawać nadzieję na zobaczenie czegoś ciekawego. 

    W wytypowanym lesie były dwa rezerwaty florystyczne, a poza tym podłoże i drzewostan stwarzały szanse na znalezienie smardzowatych, a także diabelskiej urny czy czareczki długotrzonkowej. Oczami wyobraźni widziałam już te rzadkie gatunki rosnące w wybranym lesie... Takie tam marzenia.:) W realu niestety ich nie znaleźliśmy, ale i tak warto było poznać nowe miejsce, bo jest tam cudnie.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zawilce i twardnice z cisiowego lasu

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, Dumontinia tuberosa twardnica bulwiasta,
         Cisiowy las, oprócz przepięknych smardzówek, podarował nam jeszcze jeden grzybowy gatunek, którego nie mogłam w tym roku znaleźć - twardnicę bulwiastą.  Rozglądałam się za tym grzybkiem od blisko miesiąca, ale chociaż w nawiedzanych przez nas lasach nie brakowało zawilców, to pasożytujących na nich grzybków znaleźć nie mogłam. Skręcało mnie, kiedy oglądałam zdjęcia znajomych, którzy donosili, że u nich twardnice rosną w tym roku setkami, a nawet tysiącami. No bo co to za sprawiedliwość - u innych zatrzęsienie, a u mnie ani jednej??? I wreszcie się udało. Ja też w końcu trafiłam na tysiące twardnic.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Smardzówki z cisiowego lasu

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby pod topolami, Verpa bohemica naparstniczka czeska, Tremella mesenterica trzęsak pomarańczowożółty, kisielnica kędzierzawa-Exidia-plana
     Las w Cisiach pod kątem poszukiwań smardzowatych wzięliśmy na tapetę już rok temu, ale jak się okazało, byliśmy wtedy ze dwa tygodnie za wcześnie i znalezienie smardzówek i smardzów nas ominęło napatrzyliśmy się wtedy przede wszystkim na efekty działalności leśników pozyskujących drzewo... Później nie było już czasu powtórzyć wycieczki do cisiowego lasu, bo smardze rok temu rosły wszędzie, a nas nosiło za nimi i czasu brakowało.

    W tym roku obiecałam sobie, że znajdę smardzówki w Cisiach, choćby nie wiem co. Zaplanowałam całodniową wycieczkę leśną. Cisiowy las był pierwszym przystankiem na naszej trasie. Pawełek od rana miał skwaszoną minę, nie był zachwycony wyjazdem na cały dzień i rozsiewał czarnowidztwo bezgrzybowe na cała ekipę. Dopytywałam go czy się nie wyspał, czy się dobrze czuje... Tak, czuł się świetnie, był wyspany, ale jego mina powodowała, że wyjazd cieszył mnie coraz mniej.

sobota, 8 kwietnia 2017

Konie, szczypiorek i uszaki

konie, praca z koniem, ślimaki, szczypiorek, Auricularia auricula-judae uszak bzowy
     Sobotę, jak zwykle, spędzaliśmy z naszymi koniskami. Dodatkową atrakcją miał być planowy pozysk szczypiorku, który kilka lat temu zaczął rosnąć wzdłuż drogi polnej - najprawdopodobniej zostały tam wyrzucone kępki tej pachnącej zieleniny, zakorzeniły się i rosną sobie teraz pięknie, a my z tego korzystamy. Dotychczas zrywaliśmy po garstce do jedzenia na bieżąco, ale jak ostatnio zobaczyłam ile go jest i jaki dorodny, stwierdziłam, że dobrze byłoby zebrać go trochę na zapas. Perspektywa pazerniaczenia spasowała bardzo Krzysiowi, który nie mógł się doczekać, kiedy będziemy targać garściami szczypiorek.:) Zabraliśmy do stajni odpowiedni sprzęt - scyzoryk, gumki recepturki i koszyczek. Jak się później okazało, pozysk był znacznie obfitszy niż zakładaliśmy.:)

piątek, 7 kwietnia 2017

Znalezisko "w drodze"

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, smardzówka czeska - Ptychoverpa bohemica, uszak bzowy Auricularia auricula-judae, trzęsak pomarańczowy Tremella aurantia
     Pierwszy tydzień kwietnia obdarował nas pogodą dla siebie typową - najpierw zrobiło się niemal upalnie, a później przyszły burze, ulewy, śnieżyce i grad. Wczoraj aura zmieniała się jak w kalejdoskopie - co kwadrans błękitne niebo robiło się czarne i spuszczało potoki deszczu, deszczu ze śniegiem i niezwykle ostrych gradowych kuleczek. Do tego wiatr miał takie porywy, że momentami trudno było się utrzymać na nogach. Piling takimi gradzinkami nakładanymi na twarz przez porywisty wiatr to bezcenne doznanie. Przejeżdżałam koło obiecująco wyglądającego lasku. To była akurat ta chwila, kiedy na niebie królowało słońce na tle błękitu. Nie ukrywam, że gdyby w tej chwili przechodziła kolejna nawałnica, nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby się zatrzymać i zajrzeć, co w ściółce piszczy.

środa, 5 kwietnia 2017

Krakowskie smardzówki 2017 - marniutko

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w marcu, grzyby w kwietniu, Verpa bohemica naparstniczka czeska, Caloscypha fulgens kielonka błyszcząca
    Nie popisały się w tym roku moje krakowskie smardzówki, oj nie... Rok temu było ich sporo i na jakiś super masowy wysyp tej wiosny nie liczyłam, ale, żeby aż tak marnie było, to się nie spodziewałam. Ja do nich z moim czasem i sercem od końca lutego regularnie chodziłam w odwiedziny, nie rozgrzebywałam im domków z liści, nie ryłam w ściółce, żeby im cieplutko było, a one mnie potraktowały prawie z buta. 

    W ubiegłym tygodniu, w czwartek, 30 marca, po ekspresowym przygotowaniu czegoś na obiad, przed odebraniem dzieciaków ze szkoły, wsiadłam na rower i popędziłam ile sił w pedałach na smardzówkową miejscówkę. Długo chodziłam z nosem w ściółce i wreszcie wypatrzyłam dwie sztuki. To był właściwie ostatni moment, bo czas na poszukiwania mi się kończył. Ucieszyłam się ogromnie, pożegnałam grzybki i pognałam po chłopaków. W niedzielę nie było szans na całodniowy wyjazd za miasto, bo Michałek i Krzyś byli proszeni na imprezy urodzinowe, które odbywały się w godzinach obiadowych, więc wyjście na poranny spacer smardzówkowy był idealnym rozwiązaniem. Liczyłam na znalezienie kolejnych owocników.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Szyszkówkowy pozysk, czyli leśne skubanie

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, jak rozpoznać szyszkówkę świerkową, z czym można pomylić szyszkówkę świerkową, jak odróżnić szyszkówkę świerkową od grzybówki wiosennej, Strobilurus esculentus szyszkówka świerkowa, Mycena strobilicola grzybówka wiosenna, Byssonectria fusispora oranżówka wrzecionowatozarodnikowa
     Już na smardzowych miejscach udało nam się znaleźć i pozyskać pojedyncze szyszkówki świerkowe - maleńkie, ale bardzo smaczne grzybki wiosenne. Koszyczek z kilkudziesięcioma malutkimi kapelutkami wyglądał dość biednie, a moje i Krzysia pazerniacze żądze zdecydowanie nie zostały zaspokojone. Michałkowi było obojętne czy będziemy szukać i zbierać szyszkówki, a Pawełek delikatnie kręcił nosem, bo strasznie nie lubi skubania niepozornych egzemplarzy, których bardzo powoli przybywa w koszyku. Chociaż nie wszyscy marzyli o zbieraniu szyszkówek, nikt nie protestował przeciw spacerowi w lesie. Pojechaliśmy zatem do lasu na granicy Polski i Słowacji, gdzie szyszkówki w niektórych latach rosły masowo.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Inspekcja na orawskich smardzowiskach

    Nakrokusowaliśmy się i naczarkowaliśmy porządnie. Słoneczko przygrzewało coraz mocniej. Kurtki, w których wyszliśmy na krokusową łąkę już w trakcie robienia zdjęć trzeba było z siebie zdjąć; teraz powędrowały do bagażnika, a my do samochodu. Odpaliliśmy w kierunku orawskich smardzowisk. Nie nastawiałam się absolutnie na jakikolwiek zbiór, bo tegoroczna wiosna jest sporo opóźniona w porównaniu z ubiegłym rokiem, ale liczyłam na wypatrzenie choćby maleńkich smardzynków i upewnienie się, że już zaczynają rosnąć i do majówki będą miały zadowalającą wielkość.:) Krzyś ponaglał, bo wydawało mu się, że na znajomych miejscach będzie kosił smardze tak jak rok temu...

sobota, 1 kwietnia 2017

Krokusomania połączona z czarkomanią

krokusy 2017, grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w kwietniu, grzyby na Orawie, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka
      Cały dzień spędzony w towarzystwie wiosny, cudnych grzybów i kwiatów to jak spełnienie marzeń po intensywnym tygodniu. I tak właśnie było w pierwszym dniu kwietnia - cieplutko, słonecznie, kwieciście i grzybowo. Poranek nie był najprzyjemniejszym momentem dnia - wstałam, kiedy słoneczko jeszcze spało; reszta menażerii też spała. Zrobienie kanapek na cały dzień, dla każdego z czym innym chwilę zajmuje. Później szybka kawa i już trzeba budzić towarzystwo. Obudzić to jedno, wyciągnąć z łóżek - drugie... Jak się już udało, trzeba nakarmić, zmobilizować do mycia, ubrania, wyjścia. Oczywiście wiąże się to z przekonaniem Michałka i Krzysia, że zabawę należy odłożyć na później. Chłopcy, po chwili marudzenia zrezygnowali z rozpoczęcia wojny z ludzikami lego, więc pozostało oderwanie Pawełka od komputera, sprawdzenie czy wszyscy wszystko zabrali i w drogę! 

    A na drodze ruch był spory - wielu chciało skorzystać z wiosennej pogody i dojechać w góry. W Dolinie Chochołowskiej, gdzie kwitną krokusy, musiał być dzisiaj tłum. My wolimy mniej, ale w ciszy i spokoju, więc powoli zmierzaliśmy do naszej słowackiej krokusowej łączki.

piątek, 31 marca 2017

Jak nam się udało znaleźć czosnek niedźwiedzi

wiosenny spacer, park wiosną, Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum), fiołki, zawilce, ziarnopłony,gra w piłkę nożną
     Po zmianie czasu z zimowego na letni, po południu zdecydowanie dłużej jest jasno. Poza tym zrobiło się znacznie cieplej i wreszcie jest wiosna, o jakiej niedawno można było tylko marzyć i śnić. Krzysiowa drużyna piłkarska opuściła halę i od tego tygodnia treningi odbywają się na trawiastym boisku pod błękitnym niebem. Cieszy mnie to równie bardzo jak Krzycha, bo dowożenie go na treningi w hali zajmowało więcej czasu niż podjechanie do boiska, a poza tym już nie muszę zostawiać Michałka samego w domu, tylko w czasie treningu Krzysia idziemy sobie na spacer.

środa, 29 marca 2017

Niezwykłe właściwości zwykłego nadrzewniaka

grzyby 2017, grzyby w marcu, grzyby lecznicze, Inonotus obliquus błyskoporek podkorowy, huba ukośna, huba skośnorurkowa, czaga, czyr brzozowy, włóknouszek ukośny, błyskoporek ukośny, huba brzozowa, czarna huba
     Wiosenne grzyby ze smardzówkami i smardzami na czele to nie były ostatnie atrakcje w jaworzańskim lesie. Chłopakom już się co prawda tak za bardzo chodzić nie chciało a myślami byli bliżej schabowego na talerzu niż kolejnych grzybów, ale nie darowałam sobie odwiedzenia północnej części lasu, gdzie wiosenne grzyby są jeszcze uśpione, ale za to można podziwiać całe stada błyskoporków podkorowych. Paweł narobił mi na nie apetytu, więc poszliśmy je pooglądać i pofocić.

poniedziałek, 27 marca 2017

Kolejne wspaniałości grzybowe z Jaworzna

grzyby 2017, grzyby na wiosnę, grzyby w marcu, Entoloma vernum dzwonkówka wiosenna, Verpa bohemica naparstniczka czeska, Morchella conica smardz stożkowaty, Tubaria furfuracea trąbka otrębiasta, Trichia decipiens kędziorek mylny, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka, Oranżówka wrzecionowatozarodnikowa - Byssonectria fusispora
     Opuściliśmy las opanowany przez kielonki i ruszyliśmy za naszym przewodnikiem w stronę Jaworzna. Po drodze zatrzymaliśmy się w wiele obiecującym, topolowym lasku. Mimo poszukiwań prawie na czworakach, nie znaleźliśmy tam nic oprócz leśnego szczypiorku. Pozyskaliśmy go po wiązeczce, a Michaś i Krzyś poskubali zieleniny prosto z kępek. Dno lasu pokryte było bardzo grubą warstwą suchych liści i jest wielce prawdopodobne, że smardzówki jeszcze się tam pojawią, tylko muszą przebić się przez warstwę ochronną. Stąd pojechaliśmy już na prywatne miejscówki Pawła, gdzie, według zapewnień, miało nie braknąć grzybków do pochwycenia na aparatowe karty.

niedziela, 26 marca 2017

Kielonkowe Eldorado

grzyby 2017, grzyby wiosenne, grzyby w marcu, Caloscypha fulgens kielonka błyszcząca
      Moje krakowskie miejscówki na wiosenne grzyby wciąż świecą pustkami, więc skoro grzyby nie przychodzą do nas, my pojechaliśmy do nich. Po uzgodnieniach telefonicznych umówiliśmy się na spotkanie z naszym znajomym grzybiarzem z Jaworzna - Pawłem. Poznaliśmy się dzięki internetowi nieco ponad rok temu, a mamy za sobą kilka spotkań leśnych w Jaworznie, Lipnicy i Krakowie. Dobrze nam się razem łazi po lasach, więc wszyscy cieszyli się na kolejne spotkanie. Pierwsze na tapecie były kielonki na stanowisku po drodze do Jaworzna. Mieliśmy dokładne namiary na parking przed lasem, więc trzeba było tylko dojechać.

    Ze względu na zmianę czasu, dzień nam się skrócił o godzinę, a poza tym trzeba było pokonać trudy wcześniejszego wstawania. Dzień wcześniej, w sobotę, użyliśmy z Pawełkiem małego podstępu - kiedy Michaś i Krzyś bawili się w swoim pokoju, przestawiliśmy zegary do przodu i w celu przekonania chłopców, że już jest bardzo późno, kazaliśmy im sprawdzić godzinę na zegarze. Trochę się dziwili, że taka krótka była wieczorna zabawa, ale przecież zegar nie może kłamać - skoro pokazuje godzinę, kiedy już się idzie spać, to znaczy, że tak trzeba zrobić. Dzięki temu wylądowali w łóżkach godzinę wcześniej (z zaśnięciem po intensywnym dniu nie było żadnych problemów), a rano bez większych problemów wstali wypoczęci  i o ósmej, zgodnie z planem, wystartowaliśmy w kierunku kielonkowego Eldorado.

czwartek, 23 marca 2017

Jaka wiosna, takie grzyby...

grzyby 2017, grzyby w marcu, zimowe grzyby wiosną, Auricularia auricula-judae uszak bzowy, Flammulina velutipes płomiennica zimowa, Tremella mesenterica trzęsak pomarańczowożółty
     W środowy wieczór naoglądałam się w necie tyle znalezisk smardzówkowych i kielonkowych z różnych rejonów Polski, że aż mi się w nocy śniły grzyby, rosnące oczywiście na moich miejscówkach. I tak miałam w planie przeszukać moje miejsce smardzówkowe, na którym dotychczas nie wypatrzyłam w tym roku anie jednego owocnika, a po wizjach sennych już chyba nic nie powstrzymałoby mnie od wybrania się na spacer.

wtorek, 21 marca 2017

Powitanie wiosny

Powitanie wiosny
     Pierwszy dzień długo oczekiwanej wiosny staram się zawsze uczcić w sposób szczególny, szukając jej oznak tam, gdzie najmilej spędza się czas - na polach, łąkach i w lesie. Dzieciaków dzisiaj zabrać nie mogłam, bo muszą wypełniać swoje szkolne obowiązki, ale konie do szkoły nie chodzą i mogłam je spokojnie wykorzystać do towarzyszenia mi w pierwszym wiosennym spaceringu.

     Pawełek podjął się odwiezienia chłopaków do szkoły, więc mogłam wypruć wczesnym rankiem, co oczywiście zrobiłam. Przez miasto przemknęłam jak rzadko kiedy - nawet światła, z okazji wiosny, świeciły na zielono nieco częściej niż zazwyczaj.

niedziela, 19 marca 2017

Co tu zrobić z niedzielnym pozyskiem?


grzyby wiosenne, grzyby 2017, grzyby w marcu, poszukiwania wiosny
     Po sobotniej wieczornej burzy, niedzielny poranek rozświetlił świat słonecznymi promieniami. Gdyby nie temperatura w okolicy zera i urywający łepetynę wiatr, byłoby naprawdę wiosennie. Ale niedogodności pogodowe, złagodzone słoneczkiem nie były problemem. Miałam ambitny plan obejmujący pozyskanie grzybów na przynajmniej jeden obiad i znalezienie nowych miejscówek na wiosenne grzybasy.

    Do lasu miałam jechać sama, bo Krzyś i Michałek w niedzielne przedpołudnie uczestniczyli w zawodach pływackich. Załatwiłam z chłopakami, że dadzą sobie radę bez mamy i wystarczy im do obserwowania basenowych zmagań obecność taty. Przygotowałam im zatem wszystkie potrzebne rzeczy oraz prowiant, a sama wydarłam w kierunku Skały.

piątek, 17 marca 2017

Wymarzone urodziny Michałka

Prezent urdzinowy
     Jeszcze rok temu Michał marzył o hucznej imprezie urodzinowej, na którą mógł zaprosić koleżanki i kolegów, którzy przynieśli mu prezenty. Dużo prezentów. I taką miał imprezę na swoje siódme urodziny. W tym roku zrezygnował z ilości na rzecz jakości zgodnej ze swoimi marzeniami. Wypytał dokładnie ile kosztuje organizacja imprezy urodzinowej, wszystko przekalkulował i już dwa miesiące przed terminem swoich urodzin stwierdził, że zamiast imprezy chce zestaw Lego z samolotem pasażerskim, terminalem lotniczym i samochodami obsługującymi lotnisko. Ponieważ w przeliczaniu kasy osiągnął przez ostatni rok życia mistrzostwo, stwierdził, że oprócz zestawu zostanie mu jeszcze reszta, której nie wydam na organizację imprezy (impreza byłaby nieco kosztowniejsza od zakupu klocków). Był oczywiście gotów przytulić tę resztę, ale wybiłam mu to z głowy.

środa, 15 marca 2017

W Jaskini Nietoperzowej

Jaskinia Nietoperzowa
     Nie wiedzieliśmy czy umówiona, ale już ponad kwadrans spóźniona, "grupa" dotrze na zwiedzanie Jaskini Nietoperzowej, ale stwierdziliśmy, że skoro już udało nam się dotrzeć na miejsce, poczekamy jeszcze chwilę, rozglądając się po najbliższej okolicy. A było co oglądać.:)

poniedziałek, 13 marca 2017

W drodze do Jaskini Nietoperzowej

grzyby 2017, grzyby na wiosnę,grzyby w marcu, dolinki podkrakowskie, Dolina Będkowska
     Pożegnaliśmy źródło Będkówki i ruszyliśmy w dalszą drogę, w kierunku Jaskini Nietoperzowej. To miał być cel naszego spaceru, chociaż liczyłam na to, że uda się pójść jeszcze kawałek dalej i przeszperać kawałek lasu na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Ale na ten moment punktem docelowym była jaskinia. I to właśnie wizja tego miejsca dodawała chłopcom animuszu w dalszym marszu.

niedziela, 12 marca 2017

Do źródeł Będkówki

grzyby 2017, grzyby zimowe, grzyby nadrzewne, grzyby w lutym, poszukiwania wiosny, podkrakowskie dolinki, Dolina Będkowska, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka
      Dzień zaczął się mżawką za oknem i mlekiem uciekającym z Krzysiowej miseczki śniadaniowej. Wydawałoby się, że w takiej miseczce mleka jest niewiele, ale okazało się, że wystarczyło na zalanie stołu, krzesła, podłogi i całego Krzysia. Zamiast więc pakować kanapki na zaplanowaną wycieczkę, musiałam się wziąć za sprzątanie po mlecznej katastrofie. Kiedy opanowałam mleczną sytuację, zrobiłam górę kanapek wycieczkowych (jak się później okazało, przydałaby się druga góra), odgoniłam chłopaków od urządzeń elektronicznych i zapakowaliśmy się do samochodu. Jeszcze w garażu okazało się, że Krzyś umiera z pragnienia i musi NATYCHMIAST napić się wody. Otwieranie butelki zakończyło się zgubieniem zakrętki, która "gdzieś" spadła i wylaniem wody na Krzysia i przyległości - fotelik i siedzenie w samochodzie. Dla Pawełka było tego za wiele po rozlanym w domu mleku i się biedny zdenerwował, co zaowocowało słowną reprymendą i groźbą, że Krzyś już dzisiaj nie dostanie nic do picia ani jedzenia. Musiałam się zatrzymać po wyjechaniu z garażu, odszukać zakrętkę, zabezpieczyć resztę picia i po stwierdzeniu, że Krzyś nie jest mokry "do środka", w końcu pojechaliśmy.

piątek, 10 marca 2017

Masakra drzew w najbliższym lasku

wycinka drzew w Lasku Borkowskim
     Luty, a zwłaszcza ostatnie jego dni upłynęły w mojej okolicy pod hasłem "wyciąć wszystko, co jeszcze rośnie". Warkot pił zagłuszył samochody, tramwaje i wiosenne śpiewy ptaków. Pośpiech w wycinaniu ostatnich drzew rosnących "dziko" na terenie osiedla rzucał się w oczy każdego dnia. Najwyraźniej właściciele działek, którzy wcześniej nie zdecydowali się na "oczyszczenie" terenu, teraz na gwałt starali się zrobić to jak najszybciej, żeby tylko zdążyć przed zapowiadanymi zmianami w przepisach. Drzewa wycinano szybko i mało fachowo - w ziemi zastały wysokie pniaki, które już bezkarnie będzie można usunąć w późniejszym terminie. Ten pęd do pozbycia się resztek zieleni dotknął również spory kawałek położonego najbliżej osiedla Lasku Borkowskiego. Już wcześniej, mimo petycji i zebranych podpisów, władze miasta zgodziły się na wycięcie jego części i pobudowanie na tym miejscu kolejnych bloków, teraz padł kolejny kawał lasu.

    W przedostatnim chyba dniu lutego poszłam sobie na spacer "w poszukiwaniu wiosny" do tegoż właśnie lasku. Nie miałam nadmiaru czasu, więc maszerowałam dość szybkim tempem. Wiosny wtedy nie znalazłam, ale za to trafiłam w sam środek rzezi - kilkunastu chłopa z piłami w rekach grasowało po ogrodzonym taśmą budowlaną terenie. Złość i bezsilność nie pozwoliły mi uwiecznić tej masakry, jaka się tam odbywała. Ja wiem, że to nie Puszcza Białowieska, że są cenniejsze i wartościowsze drzewostany, ale to był kawał "mojego" lasu, w którym znałam z widzenia każde drzewo. Dopiero dzisiaj zmobilizowałam się, żeby zobaczyć jak to miejsce wygląda "po" tym, co się tam stało.

czwartek, 9 marca 2017

Zapytałem kartki

     Dwa razy w tygodniu Krzyś chodzi na treningi piłkarskie. Dopóki zajęcia odbywały się na boisku pod gołym niebem, po zawiezieniu Krzysia, z Michałkiem szliśmy sobie na spacer do parku przylegającego do terenu piłkarskiego. Zimą treningi piłkarskie odbywają się w sali gimnastycznej w szkole na drugim osiedlu. Rodzice czy rodzeństwo piłkarzy nie mogą wchodzić do hali, więc trzeba Krzysia zawieźć, wrócić do domu i jechać ponownie za półtorej godziny, aby go odebrać. Takie jeżdżenie to dla Michałka strata czasu, więc już późną jesienią ustaliliśmy, że będzie zostawał sam w domu w czasie,kiedy ja odstawiam Krzycha na trening.

wtorek, 7 marca 2017

Początki wiosny w Tynieckim Lesie

Las-Tyniecki
     Po obfoceniu berłóweczek w starym kamieniołomie i stwierdzeniu, że nie ma sensu dalej szperać po bardzo zaśmieconym terenie, wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy kawałek, aby pospacerować po Lesie Tynieckim. To dla nas teren praktycznie dziewiczy, bo jakoś tak się złożyło, że nie chadzaliśmy w tamte rejony na spacery. Co prawda lata temu całą okolicę zjeździłam na koniu, ale to było jeszcze w czasach, kiedy nie było obwodnicy ani domów, których jest obecnie bardzo dużo. Las zresztą też się zmienił z "dzikiego" na zagospodarowany, z wyznaczonymi szlakami i przedeptanymi ścieżkami. Zupełnie jest niepodobny do obrazów zapisanych w mojej pamięci. 

     Oprócz ruchu na świeżym powietrzu mieliśmy oczywiście również inne plany. Chciałam znaleźć czarki i nazbierać uszaków. Miejscówek na te gatunki, zgodnie z przewidywaniami, nie brakowało. A wszystkim marzyło się znalezienie śladów działalności wiosny.

niedziela, 5 marca 2017

W berłóweczkowym kamieniołomie

Tulostoma brumale berłóweczka zimowa
      Na niedzielę zaplanowaliśmy odwiedzenie znanego od roku stanowiska berłóweczek zimowych. Te malutkie grzybki znaleźliśmy w połowie lutego ubiegłego roku, dzięki wskazówkom odkrywcy tego miejsca. Pawełek zapisał wtedy dane miejscówki do dżipsa, więc byliśmy pewni, że do berłóweczek trafimy jak po sznurku. Okazało się jednak, ze nie poszło tak łatwo, ale efekt końcowy był satysfakcjonujący - grzybki znalezione, zdjęcia porobione, chłopaki przegonione.

piątek, 3 marca 2017

Gdzie jesteś wiosno?

konie, jazda konna w terenie
     Odkąd mrozy odpuściły, wypatrujemy z utęsknieniem najdrobniejszych oznak wiosny. Wesołe śpiewy ptaków, które słychać zanim się jeszcze na dobre rozwidni sugeruję, że już jest, że jeszcze tylko chwilka i wszystko wybuchnie zielenią. Ale jakoś się w tym roku przyroda powolutku budzi do życia. Za to wypatrywanie tego, co już uczyniła, jest motorem do zwiększonej aktywności na powietrzu.

czwartek, 2 marca 2017

Obronisz mnie mamo?

kiedy dzieci się kłócą
    Niejednokrotnie już stwierdzałam, że dzieci mają niezwykłą zdolność wyprowadzenia  dorosłego z równowagi tak, że puszcza dym uszami i równie szybko, w parę zaledwie sekund, potrafią tak rozładować napiętą sytuację, że dym zamienia się w śmiech. I jeszcze bestie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że trudno się na nie gniewać dłużej niż parę minut.:)

wtorek, 28 lutego 2017

Konie czują wiosnę

      Wiosnę czuć coraz bardziej w powietrzu, chociaż szaro jeszcze na ziemi i w koronach drzew. Ostatnie dwa dni rozpieściły nas słońcem i wysoką temperaturą. W czasie spaceru nawet mnie, wielkiemu zmarzluchowi, zrobiło się przez chwilę za ciepło. A co mają powiedzieć biedne koniska zarośnięte futrem przystosowanym do ochrony przed dwudziestostopniowymi mrozami? Z jednej strony wiosenne słońce działa na nie pobudzająco i mają wielką ochotę pobiegać, z drugiej po paru krokach są spocone i zmęczone. Ale zaczęły w końcu zrzucać zimowe futra.:) To również nieomylny znak, ze wiosna będzie już naprawdę.:)

niedziela, 26 lutego 2017

Wiatr uśmiercił mój wymarzony pozysk

grzyby w zimie, grzyby w lutym, zimowe grzybobranie, uszaki, zimówki, boczniaki, łycznik późny, kisielnica, żylak, orzechówka mączysta
      Po ubiegłotygodniowym spacerze w Lasku Wolskim i zlokalizowaniu tysięcy miniaturowych uszaczków, po trzech dniach opadów mżawki i dodatnich temperatur, oczami wyobraźni widziałam pełny koszyczek dorodnych, mięsistych uszaków. Jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli, że po opadach deszczu przyszedł porywisty wicher i ponowne nocne przymrozki, które, jak wiadomo, również mają wpływ na wzrost i jakość zimowych grzybków.

    Na weekend nawiedzili nas goście z Lipnicy Wielkiej spod Babiej Góry; gospodarze, u których zamieszkujemy letnią porą. W sobotnie popołudnie oprowadziliśmy ich po centrum Krakowa, a na niedzielę zaproponowaliśmy podziwianie panoramy miasta z wysokości Kopca Kościuszki. Z góry założyłam, że Pawełek będzie towarzyszył gościom, a ja wydrę do lasu, na "moje" uszaczki. Michaś z Krzychem woleli pójść z tatą, ciocią i wujkiem, więc byłam wolna!

czwartek, 23 lutego 2017

Wśród żywych motyli

wystawa żywych motyli, kraków
     Pawełek od poniedziałku dopytuje, kiedy napiszę o motylach. Najwyższa zatem pora, aby zmierzyć się z tym tematem. Odkładałam relację z wizyty na "wystawie" żywych motyli, bo z jednej strony, sam pomysł ciekawy, a dla dzieciaków wręcz fascynujący, z drugiej strony żal mi stworzeń, które żyją tylko po to, żeby ktoś mógł je "maćkać" łapkami, a parę osób zarobiło na życie. Ale po kolei.

wtorek, 21 lutego 2017

Co ciekawego na Kopcu Kościuszki?

wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     W czasie spaceru po Lasku Wolskim mgła nieco się rozrzedziła, a jak się uruchomiło wyobraźnię, można było nawet wskazać na niebie punkt, w którym, powyżej warstwy chmur znajdowało się słońce. Stwierdziliśmy zatem, że teraz widoki z kopca będą zdecydowanie lepsze niż w chwili, kiedy przyjechaliśmy na miejsce. Ruszyliśmy w stronę kopca raźnym krokiem, żeby się dziewczyny rozgrzały.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Penetrujemy Lasek Wolski

grzyby zimowe, grzybobranie w zimie, grzyby w lutym, Schizophyllum amplum rozszczepka kloszowa, Encoelia furfuracea orzechówka mączysta, Auricularia auricula-judae uszak bzowy, Schizophyllum commune rozszczepka pospolita, Tubaria furfuracea trąbka otrębiasta, Płomiennica zimowa [Zimówka aksamitnotrzonowa] Flammulina velutipes, Xylaria polymorpha próchnilec maczugowaty, Nectria cinnabarina gruzełek cynobrowy, kisielnica kędzierzawa. Exidia nigricans, Ascocoryne sarcoides galaretnica mięsista
      W drugim dniu wizyty gości z Jaworzna na teren spacerowy wybraliśmy miejsce, które zapewniało atrakcje zarówno grzybiarzom, jak i pozostałym uczestnikom spotkania. Jedna wycieczka po centrum Krakowa zaspokoiła potrzebę "ukulturalnienia", więc w niedzielę udaliśmy się w dziksze rejony - do Lasku Wolskiego, a później na Kopiec Kościuszki. 

    Dzieciaki, które szalały wieczorem dłużej niż zwykle, początkowo wstawały z łóżek bardzo opieszale, ale szybko się rozkręciły. W niedzielny poranek stwierdziłam, że w zasadzie bez problemu poradziłabym sobie z czwórką dzieciaków.:) Pod warunkiem oczywiście, że byłyby tak grzeczne jak Maja, Nela, Michałek i Krzychu.

niedziela, 19 lutego 2017

Zwiedzamy Kraków

wycieczka po Krakowie, goście w Krakowie
      Od połowy tygodnia trwało niecierpliwe oczekiwanie na weekend i przyjazd gości z Jaworzna. Oczywiście najbardziej niecierpliwa była młodzież oczekująca koleżanek mających, oprócz niezaprzeczalnego uroku osobistego, większe doświadczenie w obsługiwaniu tabletów i graniu w gry. To właśnie Maja i Nela były przyczyną marzeń moich chłopaków o posiadaniu własnych tabletów. Odliczali więc dni, minuty i godziny dzielące ich od spotkania z dziewczynami. My, "starzy", śmiejąc się,  doszliśmy do wniosku, że przez najbliższych kilka lat będziemy jeździć do siebie "w swaty", bo nasze pociechy wybitnie przypadły sobie do gustu, tworząc dwie urocze parki.;)

środa, 15 lutego 2017

Grzybki dla koneserów

grzyby, grzybobranie, jadalne muchomory, rozpoznawanie jadalnych muchomorów, muchomor czerwieniejący Amanita rubescens
    Na hasło "muchomor" przed oczami wyobraźni momentalnie staje piękny czerwony kapelusz upstrzony białymi kropkami. W drugiej kolejności pojawia się trupia czacha i na myśl przychodzi muchomor zielonawy - najgroźniejszy truciciel polskich lasów. Generalnie nazwa muchomor kojarzy się każdemu z niebezpiecznym, trującym grzybkiem. Jednak wśród muchomorów jest sporo gatunków, które wcale nie są szkodliwe, a wręcz przeciwnie - mogą być zbierane, przyrządzane na wiele sposobów i zjadane ze smakiem. Dla mnie najsmaczniejszym spośród nich jest muchomor czerwieniejący. Dotychczas nie spotkałam osoby, która po skosztowaniu tego gatunku, nie byłaby zachwycona jego smakiem. Zapraszam do bliższego zapoznania się z muchomorkiem czerwieniejącym, zanim jego owocniki pojawią się w lesie.

wtorek, 14 lutego 2017

Niespodziewany pozysk nad strumykiem

Babia Góra w zimie, zabawy na śniegu, zabawa nad strumykiem
     Docelowym punktem niedzielnego spaceru po Babiej Górze był nasz ulubiony strumyk, który wygląda pięknie o każdej porze roku. Ostatnio byliśmy w tym miejscu w grudniu - wtedy wszystko spowijała gęsta mgła. Tym razem słoneczko rozświetlało strumykowe okoliczności przyrody.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Pożegnanie z feriami

Babia Góra zimą, zabawy na śniegu, ferie zimowe-zakończenie
     Tegoroczne zimowe ferie były wyjątkowe. Po raz pierwszy obydwaj chłopcy korzystali z zimowej wolności szkolnej. (Rok temu Krzyś, wówczas jeszcze zerówkowicz, miał w tym czasie normalne zajęcia.) Pierwszy raz pojechali na zimowisko, a w dodatku zima mrozi w tym roku bardziej niż przez kilka ostatnich lat, a w górach jest tyle śniegu, że można będzie z niego korzystać jeszcze dość długo. Stwierdziliśmy, że również zakończenie ferii powinno na długo utkwić w pamięci dzieciaków, więc w ostatnią niedzielę ponownie wywieźliśmy ich pod Babią Górę. Co prawda, kiedy rano zobaczyłam na termometrze -15 i przypomniałam sobie jak zmarzłam dzień wcześniej, miałam wielką ochotę zakopać się w cieplutkiej pościeli, ale przecież rezygnowanie z wycieczki tylko z powodu mrozu, nie jest w naszym stylu. Pojechaliśmy i wcale tego nie żałuję. Nawet było mi całkiem cieplutko.:)

sobota, 11 lutego 2017

Łyżwy koniom potrzebne od zaraz!

Konie, jazda konna, jazda konna w terenie, jazda konna zimą
       Rankiem zobaczyłam coś niesamowitego - takie jasne, duże coś na niebie! Świeciło! Poszperałam w pamięci i przypomniało mi się, że to coś, to słońce. Dawno go u nas nie było i stąd moje poranne, sobotnie zaskoczenie.;) Nie tylko świeciło, ale i grzało w szyby. Zrobiło się w domku jasno i przyjemnie. Kiedy jednak wyszłam na balkon, w sekundzie przestało być przyjemnie. Lodowaty powiew wdarł się momentalnie do wnętrzności i szybciutko wróciłam do ciepełka. Spojrzałam na termometr - minus dziesięć. W sumie nie tak dużo tego mrozu, ale wiatr swoje zrobił - przegonił smog i mroził okrutnie. 

    Zdecydowałam, że do koni pojadę sama, bo Michał z Krzychem przy poprzedniej bytności w stajni po godzinie byli już zmarznięci, a nie było wtedy aż tak zimno jak dziś. Odstawiłam więc całą trójkę na Pawełkowy warsztat, a sama pojechałam do koni. Po drodze musiałam zatankować i samo trzymanie końcówki od dystrybutora było ekstremalnym doznaniem - ręka prawie przykleiła mi się do metalu. Na szczęście jakoś się od tego dystrybutora odczepiłam i dojechałam na miejsce.

czwartek, 9 lutego 2017

Pozimowiskowe wrażenia

wrażenia po wyjeżdzie na zimowisko, opowieści z zimowiska
      Dorosłemu często nie jest łatwo uporządkować w głowie i przedstawić hierarchicznie czy chronologicznie swoje ważenia z kilkudniowego wyjazdu (zwłaszcza, jeśli jest to wyprawa niezwykła), a cóż dopiero dzieciakowi. Zżerała mnie ciekawość jak Michaś z Krzychem będą relacjonowali swój pobyt na zimowisku i niewiele się mogłam od nich dowiedzieć. Na ogólnikowe pytanie "Jak było na wyjeździe?" jeden odpowiedział "Dobrze", drugi "Fajnie." I to by było na tyle... Tak zaraz po przyjeździe. Czas na pytania szczegółowe i otwarcie kolejnych "klapek" w zasobach wspomnieniowych przyszedł później i trwa do dziś - nie ma dnia, by chłopcy nie przypomnieli sobie czegoś ciekawego i nie chcieli o tym opowiadać. A teraz słów kilka o moich, Michałkowych i Krzysiowych przeżyciach związanych z ich pierwszym tak długim, samodzielnym wyjazdem.

wtorek, 7 lutego 2017

Dopiero zaczęły rosnąć i już zamarzły

grzyby zimowe, grzybobranie w zimie, grzyby w lutym, trzęsak pomarańczowożółty Tremella mesenterica, uszak bzowy Auricularia auricula-judae,  płomiennica zimowa, zimówka Flammulina velutipes
      Wystarczyły trzy cieplejsze dni, topniejący śnieg, mgła i mżawka, aby grzybnia zimowych grzybów wystartowała i zaczęła produkować owocniki. Taką miałam nadzieję, że niekorzystne prognozy wieszczące powrót mrozów zostaną jednak odwołane albo się nie spełnią... Ten tydzień spędzam głównie z moimi dzieciakami, które mają do niedzieli ferie i tak sobie marzyłam, ze pochodzimy po naszych znajomych laskach i nakosimy uszaków i zimówek w znajomych miejscówkach. Do moich marzeń dołączył Krzyś, który po powrocie z zimowiska obejrzał moje piątkowe zbiory i orzekł, że mało mi się udało znaleźć, ale kiedy on, Krzyś dołączy od poniedziałku do poszukiwań, pozyski będą znacznie obfitsze.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Bądź jak Krzyś - zdobądź Mount Everest

     Bardzo lubię robić zdjęcia, natomiast zupełnie nie mam serca do kręcenia filmów. Tymczasem Michaś z Krzychem najchętniej oglądają się w ruchu - na nagraniach. Pawełek od czasu do czasu coś z nimi w roli głównej nagrywa, a później obrabia, obrabia, obrabia... Nieraz tak długo, że chłopcy zapominają, że występowali w filmie. Na każdym niemal spacerze proszą mnie, żebym to ja im coś nagrała. Podczas wczorajszego spaceru mnie namówili. Filmików nie poprawiałam w żaden sposób, ale i tak oddają to, co najważniejsze - atmosferę zabawy. Dołączcie do nas i trochę się pośmiejcie.:)

niedziela, 5 lutego 2017

Smardze będą miały co pić

zima na Babiej Górze, zimowy spacer, walka na śnieżki, zabawa na śniegu
     Nie dałam Michałkowi i Krzysiowi odpocząć po powrocie z zimowiska i wywiozłam ich dzisiaj do Lipnicy, pod Babią Górę. Mieliśmy do odrobienia zaległe "Asiowe urodziny", na które corocznie tradycyjnie odwiedzamy naszych lipnickich gospodarzy. Nie pojechaliśmy w ubiegłym tygodniu, bo nie byłoby kiedy spakować chłopaków na zimowisko, więc trzeba było chłopaków, jedną noc po powrocie do domu, zabrać na kolejną wyprawę do krainy śniegowej. 

     W Krakowie padał deszcz i wszystko spowijała gęsta mgła. Śniegu pozostały marne resztki w miejscach, gdzie został zgarnięty z chodników. Opuściliśmy miasto, a wraz z nami wędrowały mgły i deszcze. Dopiero w Rabce deszcz zaczął zamieniać się w śnieg. Od Jabłonki opady zanikły, a z każdym metrem na łąkach, polach i na drodze robiło się coraz bardziej biało.

piątek, 3 lutego 2017

Jeden dzień odwilży i już można zbierać grzyby!

grzyby w lutym, grzyby zimowe, grzybobranie w zimie
     Wczoraj zaczęło się topić to białe coś zwane śniegiem. Później przyszła nocka bez mrozu - po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna. Z sennych marzeń wybudził mnie dźwięk kropelek spadających na parapet. To był piękny śródnocny przerywnik spania. Ranek tonął w chmurach i smogu - nie zachęcał do czegokolwiek, a właściwie to zachęcał do pozostania w przytulnym łóżeczku. Nie można jednak porzucić obowiązków na rzecz słodkiego lenistwa, więc trzeba było się uruchomić w tych niesprzyjających okolicznościach. Sytuacja zmieniła się koło południa - przez smogowe opary zaczęło przebijać się słońce. Chęci do działania dały o sobie znać.:) O ile nie porzucam obowiązków dla słodkiego lenistwa, o tyle dla spaceru jak najbardziej. Wydarłam do najbliższego przyosiedlowego lasku, żeby sprawdzić,co pod topniejącym śniegiem piszczy.:)

środa, 1 lutego 2017

Zimowe zabawy w lesie

     Michał z Krzysiem bawią się doskonale na zimowisku, a ja, zamiast rozkoszować się ich krótkotrwałą nieobecnością w domu, oglądam zdjęcia z nimi i przypominam sobie nasze niedawne spacery. Pawełkowi udało się zmontować film z naszego wypadu niedzielnego sprzed dwóch tygodni, więc i film sobie obejrzałam parę razy. Zobaczcie i wy jak chłopcy się świetnie bawili.:)

wtorek, 31 stycznia 2017

Lodowe grzyby z jaskini

Zakrzówek, Skałki Twardowskiego, Jaskinia Twardowskiego, lodowe stalagmity
      Podczas niedzielnego spaceru na Zakrzówek znaleźliśmy nie tylko "prawdziwe" grzybki w lesie porastającym Skałki Twardowskiego, ale również przepiękne lodowe grzyby w Jaskini Twardowskiego. Może dla miłośników i bywalców jaskiń takie twory nie są niczym szczególnym, ale na nas, jaskiniowych laikach, zrobiły spore wrażenie. Zapraszam do galerii lodowych stalagmitów.:)