czwartek, 23 marca 2017

Jaka wiosna, takie grzyby...

grzyby 2017, grzyby w marcu, zimowe grzyby wiosną, Auricularia auricula-judae uszak bzowy, Flammulina velutipes płomiennica zimowa, Tremella mesenterica trzęsak pomarańczowożółty
     W środowy wieczór naoglądałam się w necie tyle znalezisk smardzówkowych i kielonkowych z różnych rejonów Polski, że aż mi się w nocy śniły grzyby, rosnące oczywiście na moich miejscówkach. I tak miałam w planie przeszukać moje miejsce smardzówkowe, na którym dotychczas nie wypatrzyłam w tym roku anie jednego owocnika, a po wizjach sennych już chyba nic nie powstrzymałoby mnie od wybrania się na spacer.

wtorek, 21 marca 2017

Powitanie wiosny

Powitanie wiosny
     Pierwszy dzień długo oczekiwanej wiosny staram się zawsze uczcić w sposób szczególny, szukając jej oznak tam, gdzie najmilej spędza się czas - na polach, łąkach i w lesie. Dzieciaków dzisiaj zabrać nie mogłam, bo muszą wypełniać swoje szkolne obowiązki, ale konie do szkoły nie chodzą i mogłam je spokojnie wykorzystać do towarzyszenia mi w pierwszym wiosennym spaceringu.

     Pawełek podjął się odwiezienia chłopaków do szkoły, więc mogłam wypruć wczesnym rankiem, co oczywiście zrobiłam. Przez miasto przemknęłam jak rzadko kiedy - nawet światła, z okazji wiosny, świeciły na zielono nieco częściej niż zazwyczaj.

niedziela, 19 marca 2017

Co tu zrobić z niedzielnym pozyskiem?


grzyby wiosenne, grzyby 2017, grzyby w marcu, poszukiwania wiosny
     Po sobotniej wieczornej burzy, niedzielny poranek rozświetlił świat słonecznymi promieniami. Gdyby nie temperatura w okolicy zera i urywający łepetynę wiatr, byłoby naprawdę wiosennie. Ale niedogodności pogodowe, złagodzone słoneczkiem nie były problemem. Miałam ambitny plan obejmujący pozyskanie grzybów na przynajmniej jeden obiad i znalezienie nowych miejscówek na wiosenne grzybasy.

    Do lasu miałam jechać sama, bo Krzyś i Michałek w niedzielne przedpołudnie uczestniczyli w zawodach pływackich. Załatwiłam z chłopakami, że dadzą sobie radę bez mamy i wystarczy im do obserwowania basenowych zmagań obecność taty. Przygotowałam im zatem wszystkie potrzebne rzeczy oraz prowiant, a sama wydarłam w kierunku Skały.

piątek, 17 marca 2017

Wymarzone urodziny Michałka

Prezent urdzinowy
     Jeszcze rok temu Michał marzył o hucznej imprezie urodzinowej, na którą mógł zaprosić koleżanki i kolegów, którzy przynieśli mu prezenty. Dużo prezentów. I taką miał imprezę na swoje siódme urodziny. W tym roku zrezygnował z ilości na rzecz jakości zgodnej ze swoimi marzeniami. Wypytał dokładnie ile kosztuje organizacja imprezy urodzinowej, wszystko przekalkulował i już dwa miesiące przed terminem swoich urodzin stwierdził, że zamiast imprezy chce zestaw Lego z samolotem pasażerskim, terminalem lotniczym i samochodami obsługującymi lotnisko. Ponieważ w przeliczaniu kasy osiągnął przez ostatni rok życia mistrzostwo, stwierdził, że oprócz zestawu zostanie mu jeszcze reszta, której nie wydam na organizację imprezy (impreza byłaby nieco kosztowniejsza od zakupu klocków). Był oczywiście gotów przytulić tę resztę, ale wybiłam mu to z głowy.

środa, 15 marca 2017

W Jaskini Nietoperzowej

Jaskinia Nietoperzowa
     Nie wiedzieliśmy czy umówiona, ale już ponad kwadrans spóźniona, "grupa" dotrze na zwiedzanie Jaskini Nietoperzowej, ale stwierdziliśmy, że skoro już udało nam się dotrzeć na miejsce, poczekamy jeszcze chwilę, rozglądając się po najbliższej okolicy. A było co oglądać.:)

poniedziałek, 13 marca 2017

W drodze do Jaskini Nietoperzowej

grzyby 2017, grzyby na wiosnę,grzyby w marcu, dolinki podkrakowskie, Dolina Będkowska
     Pożegnaliśmy źródło Będkówki i ruszyliśmy w dalszą drogę, w kierunku Jaskini Nietoperzowej. To miał być cel naszego spaceru, chociaż liczyłam na to, że uda się pójść jeszcze kawałek dalej i przeszperać kawałek lasu na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Ale na ten moment punktem docelowym była jaskinia. I to właśnie wizja tego miejsca dodawała chłopcom animuszu w dalszym marszu.

niedziela, 12 marca 2017

Do źródeł Będkówki

grzyby 2017, grzyby zimowe, grzyby nadrzewne, grzyby w lutym, poszukiwania wiosny, podkrakowskie dolinki, Dolina Będkowska, Sarcoscypha austriaca czarka austriacka
      Dzień zaczął się mżawką za oknem i mlekiem uciekającym z Krzysiowej miseczki śniadaniowej. Wydawałoby się, że w takiej miseczce mleka jest niewiele, ale okazało się, że wystarczyło na zalanie stołu, krzesła, podłogi i całego Krzysia. Zamiast więc pakować kanapki na zaplanowaną wycieczkę, musiałam się wziąć za sprzątanie po mlecznej katastrofie. Kiedy opanowałam mleczną sytuację, zrobiłam górę kanapek wycieczkowych (jak się później okazało, przydałaby się druga góra), odgoniłam chłopaków od urządzeń elektronicznych i zapakowaliśmy się do samochodu. Jeszcze w garażu okazało się, że Krzyś umiera z pragnienia i musi NATYCHMIAST napić się wody. Otwieranie butelki zakończyło się zgubieniem zakrętki, która "gdzieś" spadła i wylaniem wody na Krzysia i przyległości - fotelik i siedzenie w samochodzie. Dla Pawełka było tego za wiele po rozlanym w domu mleku i się biedny zdenerwował, co zaowocowało słowną reprymendą i groźbą, że Krzyś już dzisiaj nie dostanie nic do picia ani jedzenia. Musiałam się zatrzymać po wyjechaniu z garażu, odszukać zakrętkę, zabezpieczyć resztę picia i po stwierdzeniu, że Krzyś nie jest mokry "do środka", w końcu pojechaliśmy.

piątek, 10 marca 2017

Masakra drzew w najbliższym lasku

wycinka drzew w Lasku Borkowskim
     Luty, a zwłaszcza ostatnie jego dni upłynęły w mojej okolicy pod hasłem "wyciąć wszystko, co jeszcze rośnie". Warkot pił zagłuszył samochody, tramwaje i wiosenne śpiewy ptaków. Pośpiech w wycinaniu ostatnich drzew rosnących "dziko" na terenie osiedla rzucał się w oczy każdego dnia. Najwyraźniej właściciele działek, którzy wcześniej nie zdecydowali się na "oczyszczenie" terenu, teraz na gwałt starali się zrobić to jak najszybciej, żeby tylko zdążyć przed zapowiadanymi zmianami w przepisach. Drzewa wycinano szybko i mało fachowo - w ziemi zastały wysokie pniaki, które już bezkarnie będzie można usunąć w późniejszym terminie. Ten pęd do pozbycia się resztek zieleni dotknął również spory kawałek położonego najbliżej osiedla Lasku Borkowskiego. Już wcześniej, mimo petycji i zebranych podpisów, władze miasta zgodziły się na wycięcie jego części i pobudowanie na tym miejscu kolejnych bloków, teraz padł kolejny kawał lasu.

    W przedostatnim chyba dniu lutego poszłam sobie na spacer "w poszukiwaniu wiosny" do tegoż właśnie lasku. Nie miałam nadmiaru czasu, więc maszerowałam dość szybkim tempem. Wiosny wtedy nie znalazłam, ale za to trafiłam w sam środek rzezi - kilkunastu chłopa z piłami w rekach grasowało po ogrodzonym taśmą budowlaną terenie. Złość i bezsilność nie pozwoliły mi uwiecznić tej masakry, jaka się tam odbywała. Ja wiem, że to nie Puszcza Białowieska, że są cenniejsze i wartościowsze drzewostany, ale to był kawał "mojego" lasu, w którym znałam z widzenia każde drzewo. Dopiero dzisiaj zmobilizowałam się, żeby zobaczyć jak to miejsce wygląda "po" tym, co się tam stało.

czwartek, 9 marca 2017

Zapytałem kartki

     Dwa razy w tygodniu Krzyś chodzi na treningi piłkarskie. Dopóki zajęcia odbywały się na boisku pod gołym niebem, po zawiezieniu Krzysia, z Michałkiem szliśmy sobie na spacer do parku przylegającego do terenu piłkarskiego. Zimą treningi piłkarskie odbywają się w sali gimnastycznej w szkole na drugim osiedlu. Rodzice czy rodzeństwo piłkarzy nie mogą wchodzić do hali, więc trzeba Krzysia zawieźć, wrócić do domu i jechać ponownie za półtorej godziny, aby go odebrać. Takie jeżdżenie to dla Michałka strata czasu, więc już późną jesienią ustaliliśmy, że będzie zostawał sam w domu w czasie,kiedy ja odstawiam Krzycha na trening.

wtorek, 7 marca 2017

Początki wiosny w Tynieckim Lesie

Las-Tyniecki
     Po obfoceniu berłóweczek w starym kamieniołomie i stwierdzeniu, że nie ma sensu dalej szperać po bardzo zaśmieconym terenie, wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy kawałek, aby pospacerować po Lesie Tynieckim. To dla nas teren praktycznie dziewiczy, bo jakoś tak się złożyło, że nie chadzaliśmy w tamte rejony na spacery. Co prawda lata temu całą okolicę zjeździłam na koniu, ale to było jeszcze w czasach, kiedy nie było obwodnicy ani domów, których jest obecnie bardzo dużo. Las zresztą też się zmienił z "dzikiego" na zagospodarowany, z wyznaczonymi szlakami i przedeptanymi ścieżkami. Zupełnie jest niepodobny do obrazów zapisanych w mojej pamięci. 

     Oprócz ruchu na świeżym powietrzu mieliśmy oczywiście również inne plany. Chciałam znaleźć czarki i nazbierać uszaków. Miejscówek na te gatunki, zgodnie z przewidywaniami, nie brakowało. A wszystkim marzyło się znalezienie śladów działalności wiosny.