poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Poranna wymiana Pawełków

grzyby w sierpniu, grzyby 2016, poranek w górach, grzyby na Orawie, poranne grzybobranie
     W sobotni poranek zamieniłam Pawełka na Pawła i poszliśmy o świcie na grzybową wędrówkę orawską. Kiedy szykowałam się do wyjścia, miałam poważne wątpliwości czy Pawłowi uda się wstać na umówioną godzinę, bo poprzedniego wieczoru mocno zawalczył z trwającym do późna grillem. Jednak chęć pozysku okazała się silniejsza niż pogrillowa niemoc i Paweł, w pełnym grzybiarskim rynsztunku, zameldował się na moim balkonie pięć minut przed ustaloną godziną. Nie ukrywam, że byłam pod wrażeniem; mojemu Pawełkowi po takim wieczorze w życiu by się to nie udało.:)

     Ruszyliśmy zatem, a nasze drugie połówki wraz z przychówkiem pozostały na razie w łóżeczkach, a po przebudzeniu, na lipnickim podwórku.

sobota, 27 sierpnia 2016

Bacówka i grzyby - zestw obowiązkowy

grzyby w sierpniu, jadalne grzyby w sierpniu, grzyby 2016, grzyby na Orawie, bacówka, sery góralskie, oscypki, bundz, żętyca
     Wizyta w lipnickiej bacówce, połączona z poszukiwaniem i pozyskiwaniem grzybów, jest na stałe wpisana w serwowane przez menażerię atrakcje czekające na odwiedzających nas w Lipnicy znajomych. Zabraliśmy tam również Pawła i jego dziewczyny. Nad naszym podwórkiem było czyściutkie, błękitne niebo, ale wystarczyło zjechać pół kilometra w dół, aby wpaść w mleczną zasłonkę. Spacer do bacówki rozpoczęliśmy w takich właśnie, rozpraszających się szybko mgłach, które w połączeniu z rosą pokrywającą liście i trawy oraz mnóstwem pajęczyn, sprawiały, że okoliczności wędrówki były urocze.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Udana wyprawa z Dziką Bandą

grzyby w sierpniu, grzyby 2016, jadalne koźlarze, grzyby na Orawie, grzybobranie z koniem
       W kwietniu nasz internetowy znajomy - Paweł zaprosił nas do smardzowego raju, w którym mieliśmy możliwość podziwiać i fotografować te piękne wiosenne grzyby. Poznaliśmy wtedy również rodzinę Pawła - trzy urocze dziewczyny i umówiliśmy się wstępnie, że zrewanżujemy się za smardze pokazaniem uroków Orawy. I wreszcie, na koniec sierpnia, Paweł z rodziną dotarli do Lipnicy. Pod względem grzybów nie pocelowali rewelacyjnie, bo nie ma obecnie masowego wysypu, ale i tak niemało nam sie udało zobaczyć i zebrać. Zapraszam na naszą wyprawę końsko - grzybowa do granicznego lasu i okolic.

środa, 24 sierpnia 2016

Dzień Lenia

grzyby w sierpniu, grzyby 2016, grzyby na Orawie, grzyby po deszczu, samotne grzybobranie
     Miało padać, a właściwie lać od rana. Dumałam nad tym patrząc na strumienie wody zlewające się z popołudniowego nieba. Jak tak chluśnie również jutro, to bez marudzenia się nie obejdzie... Pytam zatem chłopaków co robimy, jeśli "po spaniu" będzie za oknem podobna zlewa. Jednogłośnie orzekli, że będą długo spać, a później bawić się w domu, czyli świętować Dzień Lenia. Szybko dodali, że taki plan spokojnie mogą realizować nawet wtedy, kiedy pogoda będzie sprzyjała wędrówkom. Zgodziłam się, widząc, że chłopcy bardzo chcą mieć dzień wolnego od leśnego spaceru. Onie mogą, ale ja przecież wcale nie muszę!

wtorek, 23 sierpnia 2016

Krzychu testuje nowy sprzęt

grzyby w sierpniu, grzyby 2016, grzyby na Orawie, nowy nóż do grzybów, dziecko uczy się używać noża
     Od połowy wakacji Krzyś ćwiczył używanie noża - brał najczęściej Pawełkowy scyzoryk i z zapamiętaniem kroił na malutkie kawałeczki grzybowe resztki pozostałe po obróbce naszych zbiorów. Zabierałam czasem specjalnie jakiegoś robaczywego grzyba, żeby miał wiecej materiału do ćwiczeń. 

     Kiedy kończyłam "oprawianie" pozysku, przy naszym balkonowym lipnickim stole zasiadał Krzychu i zabierał sie do pracy, której efektem były posiekane jak do sosu robaczywce. Z dnia na dzień powstające kawałki stawały się mniejsze, a krojenie szło coraz sprawniej. Marzeniem Krzysia był własny grzybiarski nóż, którym mógłby obrabiać w lesie swoje znaleziska.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Pod urokiem zasłonaków z Małej Lipnicy

Cortinarius violaceus zasłonak fioletowy
      Michałek i Krzyś kilkakrotnie upominali się o wyjazd na grzybowy spacer do Lipnicy Małej. Odkładałam tę wyprawę i odkładałam, bo po pierwsze grzybów mieliśmy pod dostatkiem, a po drugie na parkingu w Małej Lipnicy zawsze dopadała nas pani, która żądała opłaty za postawienie samochodu na kawałku błotnistego i nierównego terenu, twierdząc, że to jej kawałek ziemi. I bynajmniej nie chodzi mi o te parę złotych, tylko o formę, w jakiej była pobierana - na przykład - wychodzę z młodszymi jeszcze dzieciakami z lasu, złapał nas deszcz; chcę jak najszybciej przebrać chłopaków i wpakować ich do samochodu, a tu dzikim truchtem zmierza do nas pani. Zero przywitania, jakiegoś "dzień dobry" czy coś, tylko tu zaraz płacić dychę za parkowanie, bo pani nie będzie mokła stojąc w deszczu... Ja jestem człowiek spokojny i opanowany, ale kiedy ktoś do mnie tak, to ja dłużna nie pozostaję. Ile razy dopadła mnie tam pani pobierająca opłaty, tyle razy dochodziło do mniejszych lub większych spięć, więc tego lasu unikam; mam innych pod dostatkiem. Niemniej, wybraliśmy się tam, bo chłopcy stwierdzili, że jest w Małej Lipnicy fajny strumień i można się dobrze wybawić na spacerze.

sobota, 20 sierpnia 2016

Po deszczowym poranku

grzyby w sierpniu, grzyby 2016, grzyby na Orawie, borowik szlachetny Boletus edulis, pieprznik trąbkowy Canthatellus tubeaformis, muchomor czerwieniejący Amanita rubescens, muchomor czerwony amanita muscaria, gałęziaki Ramaria, Leotia lubrica patyczka lepka, koźlarz czerwony Leccinum aurantiacum
     Prognozy przewidywały nocny deszcz, tymczasem niebo było wygwieżdżone, a księżyc świecił jak szalony. Nie dziwiło mnie to specjalnie, bo pogodowe przepowiednie spełniają się, ale nie zawsze. Jednak deszcz dotarł nad ranem - lunęło równo przysłaniając cały świat wodną zasłoną. Krzychu, po przebudzeniu, wyjrzał za okno i zrobił minę w podkuwkę - przecież mieliśmy wziąć kucyki i jechać na grzyby do granicznego lasu, a on, ten Krzyś, śnił całą noc o pięknych koźlarzach rosnących w chaszczach koło lasu... Trzeba było zmodyfikować plan - koniki zostały na pastwisku (siedzenie w siodle podczas deszczu nie jest dla dzieciaków przyjemne i szybko marzną). Poszliśmy na nogach, bo tak łatwiej się rozgrzać, nawet, kiedy pada deszcz i temperatura jest bardziej jesienna niż letnia. Michałek trochę marudził, bo najchętniej zostałby w domu i budował z klocków, ale i on szybko się przekonał, że deszczowy spacer też jest bardzo przyjemny.

środa, 17 sierpnia 2016

Sierpniowe poranki i moje ulubione grzyby

grzyby w sierpniu, sierpniowy poranek, grzyby 2016, wschód słońca w górach, poranne mgły, siedzuń jodłowy Sparassis nemecii, pieprznik trąbkowy Canthaellus tubeaformis, Craterellus cornucopioides lejkowiec dęty, Czubajka kania Macrolepiota procera
     Sierpień -czas zbiorów, gromadzenia zapasów w pazerniaczych spiżarniach i hodowania sadełka przez niedźwiedzie pozyskujące borówki, których nie zebrali zbieracze dwunożni. Krótsze dni i chłodniejsze noce, taki przedsmak nadchodzącej jesieni. Ściółka w lasach upstrzona jest kolorowymi grzybkami wszelkich gatunków, głównie tych niepozyskowych, bo im dane jest rosnąć i ginąć w miejscu narodzin. I to grzybowe bogactwo jakoś tak mnie w tym roku przytłoczyło, że przez ostatni tydzień niewiele grzybowych zdjęć popełniłam.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Coś się kończy, reszta rosnie dalej

grzyby w sierpniu, grzyby 2016, grzyby na Orawie, grzyby chronione w sierpniu, Płomykowiec galaretowaty Guepinia helvelloides, Siatkoblaszek maczugowaty Gomphus clavatus, Siatkoblaszek maczugowaty Gomphus clavatus, Naziemek zielonawy Albatrellus cristatus, borowik szlachetny Boletus edulis,
     Przez  ostatni tydzień orawskie lasy nieco opustoszały - zarówno z borowików szlachetnych, które przez ponad dwa tygodnie sypały się na bogato, jak i z grzybiarzy. Można było pospacerować nie słuchając nawoływań innych zbieraczy. Z kim by się nie rozmawiało, zadawał pytanie: "Dlaczego te grzyby nie rosną, skoro jest tak mokro?" Fakt - co parę dni dolewa, ściółka jest namoknięta, ale... Noce zrobiły się chłodne, a właściwie to zimne, a poza tym przecież grzybnia wydająca owocniki (a napracowała się w tym roku niemało), musi też odpocząć, aby za jakiś czas wydać ponownie plon obfity.

sobota, 13 sierpnia 2016

Niezrealizowany plan Krzysia

konie, kuce, jazda konna, nauka jazdy konnej
     Przed wyjazdem na lipnickie wakacje Krzyś oświadczył, że będzie regularnie trenował jazdę konną, aby po powrocie do Krakowa już samodzielnie galopować i zacząć się uczyć skakania przez przeszkody. Piękny plan! Ucieszyłam się bardzo - w Krzysiu moja nadzieja na to, że choć jedno moje dziecko stanie się spadkobiercą końskiego zamiłowania, nauczy jeździć, karmić, zajmować się kopytniakami. Krzyś deklarował również, że będzie ze mną dawał koniom jedzenie, sprzątał stajnię...