niedziela, 13 sierpnia 2017

Grzyby płaczące, brodziate, a nawet falbankowe

Grzyby 2017, grzyby w czasie suszy, stare grzyby
      Susza... Przez tydzień upały ponad 30 stopni. Nadzieja na burze - jak zwykle umarła ostatnia. Burze poszły sobie precz gdzieś w głąb Słowacji i jeszcze dalej. Nas ominęły. Jeden dzień lekkiego sznupienia - pomoczyło trawę i drogi, ale pod drzewami sucho jak na pustyni. Kolejna fala upałów. Już nie ma co parować. Ziemia nagrzana do granic możliwości, nie schładza się na noc. Wyruszam do lasu przed wschodem słońca, żeby było chłodniej. Złudna nadzieja - na trawach nie ma rosy, w lesie od ściółki bije żar. Po plecach spływają strużki potu. Po głowie też. Na okularach nie jest lepiej. Wolę już, kiedy są mokre od deszczu, od zewnętrza. I jak tu żyć??? A co by powiedział pan grzyb??? Ano nic - siedzi w grzybni zamknięty pod ściółką i czeka. A ja czekam na niego... Za to na tych, które przetrwały skwar,życie kwitnie.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Końskie pieszczoty

końskie pieszczoty
      Konie, podobnie jak koty czy psy, uwielbiają być dopieszczone. I nie chodzi im wyłącznie o codzienne czynności pielęgnacyjne polegające na czyszczeniu, myciu czy smarowaniu kopytek; chcą być głaskane, drapane za uszkiem lub najzwyczajniej w świecie się poprzytulać.
      W czasie wakacyjnego pobytu w Lipnicy mam dla nich więcej czasu niż w ciągu pozostałych miesięcy, więc końska menażeria wykorzystuje ten czas na wzmożone dopominanie się o odpowiednio wysoką dawkę zainteresowania z mojej strony. Pawełek udokumentował jedną z sesji padokowego napieszczania.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Profesjonalista foci orawskie wynalazki grzybowe

grzyby 2017, grzyby w sierpniu, grzyby na Orawie, profesjonalne fotografowanie grzybów
      W Lipnicy nawiedzają nas w czasie wakacji różni zagrzybieni znajomi. Na ten weekend dotarł do nas mój grzybowy przyjaciel Zibi, który przywiózł oprócz wnuka Miłosza jeszcze jednego grzybniętego, również znajomego mojej Menażerii - Bobsona, będącego w trakcie Grzybowego Tour de Pologne. Bobson Orawę i nasze towarzystwo zostawił sobie na deser - koniec dwutygodniowej grzybomaniackiej wędrówki po polskich lasach. Bobson wędruje po lasach z malutkim koszyczkiem i dużym plecakiem, w którym ma mnóstwo fotograficznych gadżetów, dzięki którym jego grzybowe zdjęcia są perfekcyjne. Poluje nie na jadalniaki, tylko na rzadkie gatunki. Na Orawie tych rzadkości nie brakuje, ale upalna pogoda spłatała psikusa i niektóre gatunki, jakie powinny już być, niestety nie pojawiły się. Mimo tych trudnych warunków, parę rarytasików przez trzy dni udało się dorwać, a niektóre nawet wykopać spod ziemi.;)

piątek, 4 sierpnia 2017

Susza...

grzyby 2017, grzyby w sierpniu, grzyby w czasie suszy
     Zaczęło być tak pięknie... Pierwszy od początku wakacji dobry tydzień w lesie, z bogactwem grzybów, pełnymi koszykami, mnóstwem gatunków, które zaczęły zasiedlać las. Było coraz więcej przedstawicieli grzybowego świata, na których można było zawiesić oko. i się skończyło - przyszła fala upałów i grzybki są na wykończeniu. Co prawda te, które wyrosły i rozwinęły się korzystając z wilgoci, starają się jeszcze przetrwać, ale nie ma ich zbyt wiele. Młode owocniki niestety zamierają zamiast rosnąć. Dwukrotnie w okolicy przechodziły burze, ale skutecznie nas ominęły i oprócz odświeżenia powietrza nie przyniosły ani krzty wilgoci. Zobaczcie co się dzieje z grzybami, kiedy na termometrze jest ponad 30 stopni.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Kura Magdalena

kury, tresura kur
      Poziom tegorocznego oswojenia i wytresowania lipnickich kur sięgnął zenitu w ostatnią niedzielę. Siedzieliśmy w domu obrabiając dopołudniowy pozysk grzybowy, kiedy na progu, w drzwiach wejściowych rozległo się znajome gdakanie. To kura Magdalena, najpojętniejsza i najbardziej towarzyska z lipnickich kur (zwanych też orawskimi orłami) przypominała o swojej osobie, której najwyraźniej brakowało codziennej porcji pieszczot i ćwiczeń intelektualnych. widząc, że jesteśmy w domu, zagdakała radośnie i natychmiast zameldowała się w przedpokoju, przysiadła na podkurczonych nogach i wyczekująca na nas patrzyła. Wreszcie Krzychu się zlitował nad domagającą się pieszczot Magdaleną i wziął ją na ręce.

środa, 2 sierpnia 2017

Las po weekendowym najeździe

grzyby 2017, grzybiarze niszczący grzyby
      W weekendy w orawskich lasach zawsze panuje wzmożony ruch, bo za grzybem ruszają ci wszyscy, którzy w ciągu tygodnia nie mieli na to czasu. Efektem natychmiastowym są krzyki i wrzaski rozlegające się miedzy drzewami. W związku z tym na sobotę i niedzielę wybieramy na spacery mało uczęszczane miejsca, gdzie docierają nieliczni, zazwyczaj ci, którzy potrafią zachować ciszę i spokój nawet wobec utraty towarzysza z pola widzenia. Nadchodzi jednak poniedziałek i trzeba wybrać kolejny las na spacer. Akurat w tym tygodniu chłopcy chcieli iść w pierwszym dniu tygodnia na zbocza Babiej. To właśnie tam przyjeżdża najwięcej sobotnio-niedzielnych pozyskiwaczy runa leśnego i z przykrością muszę stwierdzić, że po przejściu tylu ludzi, las wygląda jak pobojowisko. Zazwyczaj staram się zwracać uwagę na to, co w lesie piękne i dobre, ale podczas poniedziałkowego spaceru mój wzrok co rusz padał na efekty weekendowego najazdu. Przy kolejnych powalonych grzybach nie wytrzymałam i parę z nich uwieczniłam ku nauce.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Modelki do fotek cieszyły bardziej niż koszykowce

Grzyby 2017, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowiki jadalne, grzyby rzadkie, wilgotnica czerniwjąca
     Od ubiegłej niedzieli, przez cały tydzień darzy nam się grzybowo - codziennie wracamy z leśnego spaceru z jednym, dwoma lub trzema koszykami. Równocześnie ludzie "we wsi" mówią, ze grzybów nie ma, bo nie rosną masowo borowiki szlachetne, zwane na Orawie białkami. A inne grzyby, to nie grzyby.;) A w lasach robi się coraz bardziej kolorowo od kapelusików rozmaitego grzybowego tałatajstwa, które tylko czekało, żeby zająć swoje miejsce w szeregu. A co z koszykowcami? Najwięcej rośnie borowików ceglastoporych i to one stanowią podstawę wsadu naszych koszyków. Wcale mnie nie martwi ich spora ilość, bo dla mnie są równie wartościowe jak szlachetniaki.

piątek, 28 lipca 2017

Borowiki szlachetne w odwrocie, ale innych ciekawostek nie brakuje

grzyby 2017, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowik szlachetny, siedzuń jodłowy, spotkanie z padalcem, padalec, beznoga jaszczurka, miedzianka
      Kiedy idziemy na grzybowy spacer do dobrze znanego lasu, sztandarowym punktem programu jest obskoczenie znanych miejscówek, czyli punktów, w których kiedyś znaleźliśmy grzyby konkretnych gatunków. Wydawałoby się, ze skoro sprawdzamy te miejsca dokładnie w czasie, kiedy rosną oczekiwane przez nas grzybki, nie ma możliwości, aby którykolwiek z nich umknął naszej uwadze. Po czasie okazuje się jednak, że sporo z tych grzybków zostaje w lesie mimo naszego skrupulatnego penetrowania miejsc ich wstępowania. Tak właśnie teraz mamy na Orawie - kończy się pierwszy tegoroczny "rzut" borowików szlachetnych. Nie był zbyt obfity, a grzybki, nawet młodziutkie, w większości były zaatakowane przez leśne robale. Wyposzczeni po prawie bezgrzybowym okresie, szukaliśmy bardzo dokładnie, a teraz okazuje się, jak wiele grzybów przegapiliśmy.

środa, 26 lipca 2017

Grzyb spod ziemi i cała masa borowików

grzyby 2017, grzyby na Orawie, grzyby w lipcu, grzyby podziemne, piestrak jadalny, borowiki, goryczak żółciowy, muchomor królewski
     Środowy poranek był bardzo chłodny, wręcz zimny, bardziej późnosierpniowy niż  jeszcze lipcowy. Brakowało tylko mgiełek porannych, a czułabym się tak, jakby to już miała być końcówka wakacji. Chłopcy budzili się powoli i nie bardzo chcieli opuszczać ciepłe, mamowe łóżko. W końcu jednak udało ich się wygonić z pościeli, nakarmić, ubrać warstwowo - koszulka, bluza, kurtka i wyjść. Myślałam, że w trakcie grzybobrania ociepli się na tyle, że część ubrania można będzie wpakować do plecaka. Myliłam się jednak; do południa niewiele temperatury przybyło i do końca chodziliśmy w pełnym rynsztunku ubraniowym. Pojechaliśmy do lasu sąsiadującego z miejscami, gdzie w niedzielę zaskoczyła nas wielka grzybowa obfitość. Liczyliśmy na porządne zbiory.

wtorek, 25 lipca 2017

W jednym lesie pustki, w drugim żniwa

grzyby 2017, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowiki, borowik szlachetny, borowik górski, borowik usiatkowany, borowik ceglastopory
      Ten rok jest przedziwny pod względem grzybowym - jedne gatunki pojawiły się wcześniej niż zwykle, inne ze sporym opóźnieniem, a niektóre nie wyrosły w ogóle. Teraz grzyby zaskoczyły nas jeszcze czym innym. Zazwyczaj we wszystkich orawskich lasach poziom zagrzybienia pod względem ilościowym, gatunkowym i jakościowym był podobny, co nie dziwi, gdyż lasy tutejsze są podobne do siebie - rosną na podobnym podłożu i drzewostan jest do siebie zbliżony. A teraz zaobserwowałam coś dziwnego. W sobotę, po piątkowym lenistwie, pogoniłam chłopaków do lasu. Znajdowaliśmy pojedyncze borowiki szlachetne, górskie i sporadycznie ceglasie. Było tego niewiele i z trudem udało na się przykryć dna koszyków. Pawełek oczywiście marudził, że on tu na grzyby przyszedł, a nie spacerować, a w związku z tym, że grzybów nie ma, to nie warto było iść...