wtorek, 21 lutego 2017

Co ciekawego na Kopcu Kościuszki?

wycieczki po Krakowie, Kopiec Kościuszki
     W czasie spaceru po Lasku Wolskim mgła nieco się rozrzedziła, a jak się uruchomiło wyobraźnię, można było nawet wskazać na niebie punkt, w którym, powyżej warstwy chmur znajdowało się słońce. Stwierdziliśmy zatem, że teraz widoki z kopca będą zdecydowanie lepsze niż w chwili, kiedy przyjechaliśmy na miejsce. Ruszyliśmy w stronę kopca raźnym krokiem, żeby się dziewczyny rozgrzały.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Penetrujemy Lasek Wolski

grzyby zimowe, grzybobranie w zimie, grzyby w lutym, Schizophyllum amplum rozszczepka kloszowa, Encoelia furfuracea orzechówka mączysta, Auricularia auricula-judae uszak bzowy, Schizophyllum commune rozszczepka pospolita, Tubaria furfuracea trąbka otrębiasta, Płomiennica zimowa [Zimówka aksamitnotrzonowa] Flammulina velutipes, Xylaria polymorpha próchnilec maczugowaty, Nectria cinnabarina gruzełek cynobrowy, kisielnica kędzierzawa. Exidia nigricans, Ascocoryne sarcoides galaretnica mięsista
      W drugim dniu wizyty gości z Jaworzna na teren spacerowy wybraliśmy miejsce, które zapewniało atrakcje zarówno grzybiarzom, jak i pozostałym uczestnikom spotkania. Jedna wycieczka po centrum Krakowa zaspokoiła potrzebę "ukulturalnienia", więc w niedzielę udaliśmy się w dziksze rejony - do Lasku Wolskiego, a później na Kopiec Kościuszki. 

    Dzieciaki, które szalały wieczorem dłużej niż zwykle, początkowo wstawały z łóżek bardzo opieszale, ale szybko się rozkręciły. W niedzielny poranek stwierdziłam, że w zasadzie bez problemu poradziłabym sobie z czwórką dzieciaków.:) Pod warunkiem oczywiście, że byłyby tak grzeczne jak Maja, Nela, Michałek i Krzychu.

niedziela, 19 lutego 2017

Zwiedzamy Kraków

wycieczka po Krakowie, goście w Krakowie
      Od połowy tygodnia trwało niecierpliwe oczekiwanie na weekend i przyjazd gości z Jaworzna. Oczywiście najbardziej niecierpliwa była młodzież oczekująca koleżanek mających, oprócz niezaprzeczalnego uroku osobistego, większe doświadczenie w obsługiwaniu tabletów i graniu w gry. To właśnie Maja i Nela były przyczyną marzeń moich chłopaków o posiadaniu własnych tabletów. Odliczali więc dni, minuty i godziny dzielące ich od spotkania z dziewczynami. My, "starzy", śmiejąc się,  doszliśmy do wniosku, że przez najbliższych kilka lat będziemy jeździć do siebie "w swaty", bo nasze pociechy wybitnie przypadły sobie do gustu, tworząc dwie urocze parki.;)

środa, 15 lutego 2017

Grzybki dla koneserów

grzyby, grzybobranie, jadalne muchomory, rozpoznawanie jadalnych muchomorów, muchomor czerwieniejący Amanita rubescens
    Na hasło "muchomor" przed oczami wyobraźni momentalnie staje piękny czerwony kapelusz upstrzony białymi kropkami. W drugiej kolejności pojawia się trupia czacha i na myśl przychodzi muchomor zielonawy - najgroźniejszy truciciel polskich lasów. Generalnie nazwa muchomor kojarzy się każdemu z niebezpiecznym, trującym grzybkiem. Jednak wśród muchomorów jest sporo gatunków, które wcale nie są szkodliwe, a wręcz przeciwnie - mogą być zbierane, przyrządzane na wiele sposobów i zjadane ze smakiem. Dla mnie najsmaczniejszym spośród nich jest muchomor czerwieniejący. Dotychczas nie spotkałam osoby, która po skosztowaniu tego gatunku, nie byłaby zachwycona jego smakiem. Zapraszam do bliższego zapoznania się z muchomorkiem czerwieniejącym, zanim jego owocniki pojawią się w lesie.

wtorek, 14 lutego 2017

Niespodziewany pozysk nad strumykiem

Babia Góra w zimie, zabawy na śniegu, zabawa nad strumykiem
     Docelowym punktem niedzielnego spaceru po Babiej Górze był nasz ulubiony strumyk, który wygląda pięknie o każdej porze roku. Ostatnio byliśmy w tym miejscu w grudniu - wtedy wszystko spowijała gęsta mgła. Tym razem słoneczko rozświetlało strumykowe okoliczności przyrody.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Pożegnanie z feriami

Babia Góra zimą, zabawy na śniegu, ferie zimowe-zakończenie
     Tegoroczne zimowe ferie były wyjątkowe. Po raz pierwszy obydwaj chłopcy korzystali z zimowej wolności szkolnej. (Rok temu Krzyś, wówczas jeszcze zerówkowicz, miał w tym czasie normalne zajęcia.) Pierwszy raz pojechali na zimowisko, a w dodatku zima mrozi w tym roku bardziej niż przez kilka ostatnich lat, a w górach jest tyle śniegu, że można będzie z niego korzystać jeszcze dość długo. Stwierdziliśmy, że również zakończenie ferii powinno na długo utkwić w pamięci dzieciaków, więc w ostatnią niedzielę ponownie wywieźliśmy ich pod Babią Górę. Co prawda, kiedy rano zobaczyłam na termometrze -15 i przypomniałam sobie jak zmarzłam dzień wcześniej, miałam wielką ochotę zakopać się w cieplutkiej pościeli, ale przecież rezygnowanie z wycieczki tylko z powodu mrozu, nie jest w naszym stylu. Pojechaliśmy i wcale tego nie żałuję. Nawet było mi całkiem cieplutko.:)

sobota, 11 lutego 2017

Łyżwy koniom potrzebne od zaraz!

Konie, jazda konna, jazda konna w terenie, jazda konna zimą
       Rankiem zobaczyłam coś niesamowitego - takie jasne, duże coś na niebie! Świeciło! Poszperałam w pamięci i przypomniało mi się, że to coś, to słońce. Dawno go u nas nie było i stąd moje poranne, sobotnie zaskoczenie.;) Nie tylko świeciło, ale i grzało w szyby. Zrobiło się w domku jasno i przyjemnie. Kiedy jednak wyszłam na balkon, w sekundzie przestało być przyjemnie. Lodowaty powiew wdarł się momentalnie do wnętrzności i szybciutko wróciłam do ciepełka. Spojrzałam na termometr - minus dziesięć. W sumie nie tak dużo tego mrozu, ale wiatr swoje zrobił - przegonił smog i mroził okrutnie. 

    Zdecydowałam, że do koni pojadę sama, bo Michał z Krzychem przy poprzedniej bytności w stajni po godzinie byli już zmarznięci, a nie było wtedy aż tak zimno jak dziś. Odstawiłam więc całą trójkę na Pawełkowy warsztat, a sama pojechałam do koni. Po drodze musiałam zatankować i samo trzymanie końcówki od dystrybutora było ekstremalnym doznaniem - ręka prawie przykleiła mi się do metalu. Na szczęście jakoś się od tego dystrybutora odczepiłam i dojechałam na miejsce.

czwartek, 9 lutego 2017

Pozimowiskowe wrażenia

wrażenia po wyjeżdzie na zimowisko, opowieści z zimowiska
      Dorosłemu często nie jest łatwo uporządkować w głowie i przedstawić hierarchicznie czy chronologicznie swoje ważenia z kilkudniowego wyjazdu (zwłaszcza, jeśli jest to wyprawa niezwykła), a cóż dopiero dzieciakowi. Zżerała mnie ciekawość jak Michaś z Krzychem będą relacjonowali swój pobyt na zimowisku i niewiele się mogłam od nich dowiedzieć. Na ogólnikowe pytanie "Jak było na wyjeździe?" jeden odpowiedział "Dobrze", drugi "Fajnie." I to by było na tyle... Tak zaraz po przyjeździe. Czas na pytania szczegółowe i otwarcie kolejnych "klapek" w zasobach wspomnieniowych przyszedł później i trwa do dziś - nie ma dnia, by chłopcy nie przypomnieli sobie czegoś ciekawego i nie chcieli o tym opowiadać. A teraz słów kilka o moich, Michałkowych i Krzysiowych przeżyciach związanych z ich pierwszym tak długim, samodzielnym wyjazdem.

wtorek, 7 lutego 2017

Dopiero zaczęły rosnąć i już zamarzły

grzyby zimowe, grzybobranie w zimie, grzyby w lutym, trzęsak pomarańczowożółty Tremella mesenterica, uszak bzowy Auricularia auricula-judae,  płomiennica zimowa, zimówka Flammulina velutipes
      Wystarczyły trzy cieplejsze dni, topniejący śnieg, mgła i mżawka, aby grzybnia zimowych grzybów wystartowała i zaczęła produkować owocniki. Taką miałam nadzieję, że niekorzystne prognozy wieszczące powrót mrozów zostaną jednak odwołane albo się nie spełnią... Ten tydzień spędzam głównie z moimi dzieciakami, które mają do niedzieli ferie i tak sobie marzyłam, ze pochodzimy po naszych znajomych laskach i nakosimy uszaków i zimówek w znajomych miejscówkach. Do moich marzeń dołączył Krzyś, który po powrocie z zimowiska obejrzał moje piątkowe zbiory i orzekł, że mało mi się udało znaleźć, ale kiedy on, Krzyś dołączy od poniedziałku do poszukiwań, pozyski będą znacznie obfitsze.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Bądź jak Krzyś - zdobądź Mount Everest

     Bardzo lubię robić zdjęcia, natomiast zupełnie nie mam serca do kręcenia filmów. Tymczasem Michaś z Krzychem najchętniej oglądają się w ruchu - na nagraniach. Pawełek od czasu do czasu coś z nimi w roli głównej nagrywa, a później obrabia, obrabia, obrabia... Nieraz tak długo, że chłopcy zapominają, że występowali w filmie. Na każdym niemal spacerze proszą mnie, żebym to ja im coś nagrała. Podczas wczorajszego spaceru mnie namówili. Filmików nie poprawiałam w żaden sposób, ale i tak oddają to, co najważniejsze - atmosferę zabawy. Dołączcie do nas i trochę się pośmiejcie.:)