wtorek, 15 stycznia 2019

Odwilż

odwilż w Krakowie, grzyby zimowe, grzyby 2019, uszaki bzowe, płomiennice zimowe, grzyby nadrzewne
     Piękna zima sobotnia ustąpiła w ciągu nocy gwałtownym roztopom podlewanym nieprzyjemną mżawką. Odpuściliśmy sobie wyjazd do lasu poza Krakowem, bo prawdę mówiąc, trochę obawiałam się tych zapowiadanych, zmasowanych polowań na dziki. Nie darowałabym sobie, gdyby ktoś z nas wpakował się na linię strzału. Wolę w lesie spotkać stado dzików niż bandę myśliwych. Na szczęście mamy niedaleko Zakrzówek, na terenie którego dziki co prawda są, ale dużo ludzi tam chodzi na spacery i jeszcze nikt nie wpadł na to, żeby urządzić tam strzelankę. 

    Widząc, jak szybko spływa śnieg, zrezygnowaliśmy z zabrania sanek, czym Michał i Krzyś nie byli zachwyceni, ale szybko przekonali się, ze to była słuszna decyzja.

niedziela, 13 stycznia 2019

Od tygodnia zima trzyma

zima w Krakowie, jazda konna w zimie, zabawy na śniegu, grzyby zimowe, uszaki bzowe
       W Krakowie od tygodnia panuje śnieżna zima. To ewenement na przestrzeni kilku ostatnich lat, bo kilka poprzednich zim było zupełnie innych - albo nasypało śniegu, który wytrzymywał dzień lub dwa, albo przymroziło solidnie, a śniegu nie było. A teraz dosypuje przez cały tydzień, dzięki czemu nawet w mieście jest biało, a za granicami tak zwanej aglomeracji jest cudnie. Przy tym niewielki mróz, a w sobotę nawet słoneczko na chwilę zaświeciło. Taka zima to nawet dla mnie, strasznego ciepłoluba, może być. Grzybów co prawda za bardzo nie widać, ale za to dzieci i konie się cieszą. 

    Dzisiaj znowu Pawełek wolał iść do roboty niż jechać z nami do koni, więc spakowałam rano Michałka i Krzysia i pojechaliśmy do zaśnieżonych Węgrzc, żeby zainaugurować tegoroczne ferie.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Na sankach w Krakowie

zima w Krakowie, zabawy na śniegu, uroczysko Górka Pychowicka, grzyby pod śniegiem
     Śnieg, który spadł w sobotę, w większości rozpłynął się przed wieczorem, ale trochę go zostało. W nocy wszystko przymarzło i zrobiła się niezła ślizgawica, doskonała do jazdy snakami, które po takim podłożu doskonale suną. Michałek i Krzyś mieli w niedzielę "dobry" dzień od samego rana. Ledwie otworzyli oczęta, pokłócili się o miejsce w mamowym łóżku, a następnie o kołdrę, poduszki i tak dalej. Kiedy wyszli z pościeli, wcale nie było lepiej - na każdym kroku szukali zaczepki z tym drugim. W dodatku Michał ostatnio nauczył się przeraźliwie piszczeć - coś w rodzaju połączenia Kewina z filmu "Kewin sam w domu" z lasią, która zobaczyła pająka/myszkę/żabę. Ten pisk wyzwala we mnie mordercze instynkty i mam ochotę zadusić go w zarodku... Dotychczas to Krzyś był najwyższej klasy producentem hałasu, ale od pewnego czasu to Michaś zdecydowanie objął prowadzenie w tej konkurencji. Gdyby to było lato, po takim kłótliwym poranku, bankowo, najpóźniej po południu przyszłaby burza, ale w zimie... Ciężko dociec co i dlaczego powoduje, że najgrzeczniejsze dzieci pod słońcem stają się w jednym dniu wcieleniem zła. Trzeba było wygonić ich jak najszybciej na śnieg i mróz i mieć nadzieję, że ruch na powietrzu będzie wystarczającym oczyszczeniem.

sobota, 5 stycznia 2019

Śnieg dotarł również do Krakowa

Konie, jazda konna w zimie
      Od kilku dni śnieg zasypuje Polskę, a do Krakowa dotarł dopiero w piątkowy wieczór. Sypał całą noc i do południa w sobotę. Mamy zimę.:) Kiedy rano zobaczyłam, że jest biało, stwierdziłam, że zabiorę Michałka i Krzysia do koni, zamiast obarczać Pawełka trudami opiekowania się dziećmi. Chłopcy końmi nie są kompletnie zainteresowani, a ja już nawet przestałam ubolewać nad tym faktem. W związku z tym praktycznie całą późną jesień je spędzałam z moimi koniskami, a chłopcy realizowali swoje zainteresowania pod opieką taty. Sprowadzało się to do siedzenia przy komputerach, bo Pawełek zgodzi się na wszystko, byle mieć święty spokój. Dzisiaj stwierdziłam, że świeży śnieg będzie wystarczającą atrakcją, żeby chłopaki nie marudziły i nie pytały po pół godzinie, kiedy wreszcie będziemy wracać do domu. Pawełek oddelegował się na własne życzenie do pracy, a my przejechaliśmy powolutku przez zupełnie nieodśnieżone ulice i w padającym gęstym śniegu  dotarliśmy do stajni.

czwartek, 3 stycznia 2019

Na początek 2019 - znowu uszaki i pierwsze słoiki w Nowym Roku

grzyby 2019, grzyby w styczniu, grzyby zimowe, uszaki bzowe, przetwory z uszaków bzowych, Las Tyniecki, kisielnice, galaretnice, trzęsaki, kubeczniki, grzyby nadrzewne
     W ostatnim dniu starego roku zakończyliśmy leśnym spacerem sezon grzybowy 2018, a w pierwszym dniu Nowego Roku rozpoczęliśmy sezon grzybowy 2019, bo tak naprawdę sezon nie kończy się nigdy, zmienia się tylko zestaw gatunków, jakie można włożyć do koszyka i zapisać na karcie pamięci. A spacer w leśnych okolicznościach przyrody jest przyjemny niezaleznie od pory roku czy aury. Trzeba się tylko stosownie ubrać.:) 

    Po Sylwestrze spędzonym w domowych pieleszach nie byliśmy o poranku zbyt wymordowani i chociaż wstaliśmy nieco później niż zwykle, nikt nie marudził, ze ma wyruszać na spacer. Zjedliśmy na śniadanie jajecznicę z siedzuniem sosnowym i pojechaliśmy do pobliskiego Lasu Tynieckiego.

środa, 2 stycznia 2019

Sylwester 2018

sylwester w Krakowie, fajerwerki
      Pożegnanie 2018 roku zaczęliśmy zakończeniem grzybowego sezonu 2018 w Lasku Wolskim. Po powrocie do domu i zmianie ubłoconych ubrań na czyste, poszliśmy do biblioteki, żeby wymienić książki przeczytane na jeszcze nieprzeczytane, a następnie nakarmiłam chłopaków i odwiozłam ich do kolegi, ż którym mieli spędzić popołudnie. Miałam chwilę na zajęcie się zebranymi uszakami i przygotowanie smakołyków na wieczorną imprezę.

wtorek, 1 stycznia 2019

Pożegnanie sezonu 2018

grzyby 2018, grzyby zimowe, grzyby w grudniu, grzyby w Lesie Wolskim, uszaki, boczniaki, płomiennice zimowe, wodnicha modrzewiowa
      Ostatni dzień 2018 roku, poniedziałek. Za oknem leci z szarych chmur mżawka, przetkana chwilami pojedynczymi płatkami śniegu. Nie wygląda to zachęcająco, ale przecież trzeba pożegnać sezon grzybowy 2018 i nogi aż się rwą do lasu. Zresztą Michałek i Krzyś stwierdzili, że wolność, nawet w zimowym lesie, jest sto razy lepsza od chodzenia do szkoły.:) Nie mam więc problemu z wygonieniem ich z łóżek, a następnie z domu. Tylko Pawełek poszedł pracować, ale był zadowolony, że nikt mu nie każe włóczyć się po krzakach w taką pogodę. W drodze do Lasu Wolskiego zatrzymaliśmy się w sklepie, żeby zrobić zakupy na imprezę sylwestrową, zanim będziemy przypominać świnki błotne, a sklep zapełni się innymi kupującymi i będą kolejki. Chłopcy doskonale zapamiętali z listy zakupów dwie pozycje - szampan dla dzieci i popcorn na sylwestrowy wieczór filmowy. Zakupy zrobiliśmy sprawnie i podjechaliśmy na parking pod Kopcem Kościuszki.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Puszcza Niepołomicka raz jeszcze

Puszcza Niepołomicka, zabawa w lesie
     Kiedy, podczas spaceru w Puszczy Niepołomickiej, ja skupiałam się na wypatrywaniu grzybów, Pawełek asystował dzieciom i utrwalał ich szaleństwa. Wczoraj wieczorem wręczył mi z dumą kartę pamięci z obrobionymi już zdjęciami. Utrwalił na nich wiele momentów, które mnie umknęły, więc stwierdziłam, ze warto na chwilę jeszcze wrócić do puszczańskich klimatów.:)

niedziela, 30 grudnia 2018

Puszcza Niepołomicka - doskonała szkoła grzybowa i leśno - zabawowa

Puszcza Niepołomicka, rezerwat Gibiel, grzyby zimowe, grzyby nadrzewne, trzęsaki, kisielnice, galaretnice, grzyby nadrzewne
      Spacer do Puszczy Niepołomickiej w przedostatni dzień 2018 roku był zaplanowany jeszcze przed naszym świątecznym wyjazdem do Szczawnicy. Jego celem były nie tylko grzybki i spacer, ale również spotkanie towarzyskie. Michaś i Krzyś mieli do wypełnienia bardzo ważne zadanie - pokazać młodszym kolegom- Mikołajowi i Nikodemowi, jak się wchodzi na drzewa, skacze przez rowy, pokonuje leśne parkury. Co prawda chłopcy w lesie bywają i te klimaty nie są dla nich żadną nowością, ale zupełnie czym innym jest spacerowanie z rodzicami, a czym innym podziwianie trochę starszych dzieci, które mogą więcej od nich.:)

czwartek, 27 grudnia 2018

Ostatni dzień w Szczawnicy

Pieniny, Szczawnica, Palenica, kolejka na Palenicę, zabawa na śniegu, budowanie bałwana
     W ostatni dzień pobytu w Szczawnicy chłopakom bardzo się już nie chciało chodzić po górach. Od nocy znowu się ociepliło i śnieg topniał błyskawicznie, zamieniając się miejscami w śnieżną breję. Ja, mimo to, najchętniej pohulałabym jeszcze po jakichś pagórkach, ale widząc, ze reszcie nie będzie to już sprawiało przyjemności, przystałam na ich plan.