poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Udane kwietniowe smardzobranie

smardz stożkowaty - Morchella conica
      Jak już sobie pooglądaliśmy pozwijane w kłębuszki krokusy i czerwoniutkie czarki, ruszyliśmy w kierunku słowackich dolinek smardzowych. To był główny cel naszej wycieczki. Napatrzyłam się na fotki ze znaleziskami znajomych, więc zżerała mnie zazdrość (ale taka całkiem pozytywna, bez zawiści), że oni mają, a ja ciągle nie mam! 

     Miejscówki trzeba było wybrać rozsądnie - znaczy się takie, które są dobrze naświetlone słonecznymi promieniami, gdzie nie ma już śniegu, a grzybki miały szansę wyrosnąć. Wykorzystaliśmy zatem doświadczenia z lat ubiegłych i wytypowaliśmy dwie miejscówki.
smardz stożkowaty - Morchella conica
      Dojechaliśmy do pierwszej z nich. Mżawka został gdzieś tam w tyle i było całkiem przyjemnie w zimowych kurtkach. Tuż za drzwiami samochodu czekały trzy pierwsze smardzusie - malusie, jaśniutkie, nieco obżarte przez ślimaczy naród. Z jednej strony cieszyliśmy się ogromnie ze znaleziska, z drugiej trochę posmutniałam, bo liczyłam na nieco większe egzemplarze. Ta pierwsza wypatrzona trójka została na miejscu - powstrzymaliśmy się przed rzezią niewiniątek.:)
smardz stożkowaty - Morchella conica
      Kawałeczek dalej rosły następne sztuki - nieco dojrzalsze. Wypatrzył je Krzychu i nie darował żadnemu. Mam czasem wrażenie, że Krzychu jest większym pazerniakiem niż ja. A może to ja się po prostu zestarzałam...
smardz stożkowaty - Morchella conica
      Następne smardze były zaskoczeniem - te były już całkiem duże, takie prawie dziesięciocentymetrowe. Prawie odtańczyłam nad nimi taniec radości i zapakowałam je do koszyczka.
smardz stożkowaty - Morchella conica
      Rosły w charakterystycznym dla orawskich smardzów środowisku - w mchu, w pobliżu strumienia i w towarzystwie różowych lepiężników.
smardz stożkowaty - Morchella conica
      Zeszliśmy z łatwej drogi do strumienia, żeby poszukać smardzów nabrzeżnych. Zapowiedziałam chłopakom, że mają dołożyć wszelkich starań, żeby nie wlać wody do środka "gumioków". Michałek potraktował to ostrzeżenie z należyta powaga, ale Krzyś zaczął  pląsać po wodzie jak jakaś nimfa wodna, co zaowocowało wlewką do prawego buta. Nie przejął się tym zbytnio i kontynuował marsz z mokrą skarpetą (nadmiar wody z buta trafił na powrót do strumienia).
      Na brzegach strumienia nic nie urosło - za zimno tam widocznie było. Z obu stron las, zimnica od wody. Przyjdzie dopiero czas na te nadbrzeżne smarddze. Zawróciliśmy i pojechaliśmy do kolejnej miejscówki.
      Na powianie znowu wyskoczyły maluszki. Wzrok już mieliśmy wyostrzony, więc bez trudu je dostrzegliśmy. Większość z nich miała poważnie przemrożone wierzchołki główek, więc zaopiekowaliśmy się również tymi mniejszymi sztukami - i tak by już bardziej nie urosły.
smardz stożkowaty - Morchella conica
      I ponownie okazało się, że kilkanaście metrów dalej rosły większe sztuki. Szliśmy droga wzdłuż strumienia. Krzyś miał już zmienione spodnie, skarpetki i buty, więc pilnowaliśmy, żeby nie wpakował się do wody, bo więcej betów na przebranie nie spakowałam.
      Oprócz smardzów, zlokalizowaliśmy szeregową rodzinkę żagwi rosnących na dobrze namoczonym patyczku nad strumykiem.Miały szerokie pory, więc to najprawdopodobniej jeszcze nie wiosenne, tylko zimowe.
      A dalej były kolejne smardze - większe, mniejsze i "średniejsze", jak mawia Michałek.
smardz stożkowaty - Morchella conica
     Większość z nich przemarzła na wierzchołkach podczas nocnych przymrozków.
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
     W mchu obok smardzów pochowały się lepiężniki. Z daleka młode rośliny wyglądają zupełnie jak smardze i do niejednego lepiężnika podchodzi sie z mocniejszym biciem serca. Podobnie zresztą jak do szyszek na sztorc stojących w odpowiednich miejscach.:)
smardz stożkowaty - Morchella conica
     Idąc spacerkiem po dolince, znajdowaliśmy kolejne smardze. Michałkowi i Krzysiowi powoli zaczynało się nudzić szukanie grzybów, więc trzeba im było wyszukiwać zajęcia alternatywne w formie wyścigów czy wspinania się na drzewo. Mimo to, coraz częśćiej dopytywali, kiedy pojedziemy do następnego punktu.
smardz stożkowaty - Morchella conica
    Doszliśmy do miejsca, gdzie wegetacja jeszcze praktycznie nie wystartowała - dalej nie było po co iść, bo na pewno żaden smardzyk się tam nie wychylił. Wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy realizować kolejne zamierzenia.
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
smardz stożkowaty - Morchella conica
     Po przeliczeniu okazało się, że zebraliśmy 90 smardzów. Jak na 10 kwietnia to bardzo dobry wynik.:)
smardz stożkowaty - Morchella conica
     W czasie poszukiwań towarzyszyły nam pięknie rozkwitnięte i kropelkowe kaczeńce.
     Wypatrzyliśmy również młodziutkie krążkownice, które zostały na miejscach do obserwacji.

4 komentarze:

  1. Co dobrego można zrobić ze smardzów, bo mi w ogródku wyrosły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprostsza potrawa to jajecznica ze smardzami, można też udusić je na masełku, z dodatkiem cebulki lub bez; w takiej wersji podlane niewielką ilością wody i zaprawione kwaśną śmietaną, będą dobre jako sosik. Można też udusić je z mięsem (polecam kaczkę lub jagnięcinę. Jeśli masz ich dużo, można wysuszyć i zostawić na zimę. Duże egzemplarze można też faszerować (mięsem, serem) i zapiec w piekarniku.

      Parę bardziej skomplikowanych przepisów ze smardzami znajdziesz na blogu kulinarnym "Smaczna Pyza".:)

      Gratuluję hodowli ogródkowej i życzę smacznego!

      Usuń
  2. Piękne grzybki. a używa się całych owocników czy tylko kapeluszy, bo taka smardzówka czeska to chyba prawie sam korzeń. I które smaczniejsze s. stożkowe czy czy smardzówka cz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smardze wykorzystuje się w całości - z trzonem. Trzony smardzówek są dla mnie gumowate po obróbce, więc smardzówki zbieram bez trzonów, ale znam sporo osób, które wykorzystują je w całości. Obydwa gatunki są bardzo smaczne; smardze mają intensywniejszy zapach.:)

      Usuń