poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Podwórkowe szaleństwo plastelinowe

zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
     Przez kilka dni dzieciaki były ogarnięte szaleństwem plastelinowym. Zaczęło się wszystko od przyjazdu Mateusza, który przywiózł paczkę plasteliny. Wiadomo, że samemu tak trochę nudno jest kleić plastusie, więc zaprosił do zabawy wszystkie dzieciaki okupujące lipnickie podwórko. Cóż to jest paczka plasteliny dla blisko dziesiątki chętnych do lepienia? 

     W przepastnych czeluściach Michałkowo - Krzychowego pokoju znalazłam jeszcze resztki plastelinowe z początku wakacji - chłopcy też mieli po paczce plasteliny, ale ją wykorzystali niemal całkowicie i nie prosili o więcej. A teraz okazało sie, że to wszystko mało, mało i mało...

zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
     Dwa razy dziennie któraś mama podjeżdżała do sklepu, aby dokupić kolejne plastelinowe paczki, bo dzieciaki kleiły i kleiły - raz na naszym balkonie, drugi raz na placu zabaw, trzeci przed domem gospodarzy lub w świetlicy. Plastelina powoli opanowywała całą przestrzeń podwórkową. Oczywiście gotowe prace lądowały w pokojach - Michaś z Krzychem nawet zebrali z jednej półki budowle lego (trafiły niedaleko, bo na podłogę;)), aby zrobić miejsce dla plastusiowych samolotów, samochodów, grzybków, maszyn do czynienia różnych dziwnych i niezwykłych rzeczy (projekty Michałka oczywiście). i całego mnóstwa innych plastelinowych tworów.

    Nie zabrakło ich również na moich półkach, bo co rusz dostawałam prezenty - a to serduszko, a to koszyczek, grzybka, konika... Wiedzą moi chłopcy, co matka lubi. Dostawanie takich spontanicznych prezentów jest cudowne, ale co z nimi zrobić? Wyrzucić żal, a trzymać tylu rzeczy wszak się nie da, bo na nic innego miejsca by nie stało.
zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
     Wreszcie Pawełek zakupił taką ilość plasteliny wszelakiej - błyszczącej, świecącej, złotej, srebrnej i nie wiadomo jeszcze jakiej, że dzieciarnia nie wiedziała, od której zacząć, a na której zakończyć.:)
zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
     Ponieważ było to po dorocznej jeździe parowozem z Chabówki do Limanowej i z powrotem, chłopcy wymyślili, że będą robić pociągi i makietę, po której te pociągi będą jeździć. Stół na naszym balkonie zamienił się w fabrykę. Kolejne maszyny powstawały na wzór zdjęć z ulotki przywiezionej ze skansenu.
zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
     I w tym dniu nastąpił chyba przesyt - chłopcy nie wykorzystali całego materiału, a następnego dnia już nikt nie kleił plasteliny.
zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
    Cały projekt kończył Michaś - reszta dzieciaków rzuciła się do biegania, grania w piłkę i skakania na trampolinie, a Michałek konsekwentnie realizował projekt az do jego zakończenia.
zabawy na podwórku, zabawa plasteliną, lepienie z plasteliny
     Zabawa plasteliną ma wiele plusów - daje dzieciakom zajęcie, rozwija wyobraźnię i ćwiczy paluszki. Są jednak również minusy, z których najdelikatniejszym jest plastelinowy brud za pazurami, dość trudny do usunięcia. Z innych miejsc jeszcze trudniej usuwa się resztki plasteliny - wie o tym tylko ten, kto choć raz miał okazję czyścić z plasteliny podłogę, płytki w łazience, drewniany stół albo dywan...

     Przy okazji plastelinowych zabaw obserwowałam moje i inne dzieci - wszystkie w zbliżonym do siebie wieku. Muszę przyznać, że najwytrwalszym budowniczym jest Michaś, a jego prace są najbardziej pomysłowe i najstaranniejsze. Podczas, gdy inne dzieci odrywały się od lepienia, aby pobiegać i zrobić coś innego, Michałek potrafił przez cały dzień (po powrocie z grzybów oczywiście) lepić rozmaite twory, na które nigdy nie brakowało mu pomysłów. Przeganiany z jednego miejsca w drugie (zachęcałam go, żeby pobawił się z innymi chłopcami), przenosił się tylko z miejsca na miejsce razem ze swoimi budowlami.

2 komentarze:

  1. Baśniowe opowieści też wciągają - zachęcają do czytania -A później prawdziwe zjawisko -fotografie grzybków -Takie leśne powieści -tylko dla grzybiarzy -Pozdrawiam Serdecznie

    OdpowiedzUsuń