środa, 20 maja 2015

Przedszkole, konie i deszcz

Przedszkole, impreza, koń, konie, jazda konna
      Zawsze mówię, że na konie i grzyby pogoda może być tylko dobra lub bardzo dobra. Żaden deszcz, śnieg czy wiatr nie jest w stanie powstrzymać mnie przed chociażby krótkim przegonieniem menażerii po polu (lub dworze, jak kto woli). Tym razem jednak deszcz dał nam nieźle popalić...
Przedszkole, impreza, koń, konie, jazda konna
      Do imprezy szykowaliśmy się przez blisko miesiąc, bo nie byle kto miał nas odwiedzić - na ognisko i przejażdżki na koniach zaproszone zostały wszystkie dzieci z Michałkowego i Krzysiowego przedszkola, w sumie pięćdziesięcioro kilkulatków. W latach ubiegłych udawało nam się podołać podobnym wyzwaniom, więc i tym razem byliśmy dobrej myśli. Dzieci również się przygotowywały - miały zaplanowane zabawy i nie mogły się doczekać dnia, w którym będą mogły się wyszaleć, wybrudzić, pojeździć na dzikich rumakach, zjeść kiełbaski z ogniska i zrobić sto tysięcy innych fajnych rzeczy.

    Nadszedł wreszcie ten wielki dzień. Skoro świt obudziłam Michałka i Krzysia, którzy mieli jeszcze przygotować zabawki, które chcieli zabrać do stajni, żeby wykorzystać je w zabawie z kolegami. Krzychu zabrał wszystkie swoje "bronie", a Michałek zestawy do rysowania projektów i już mogliśmy jechać, aby poczynić przygotowania stajenne. 

     Konie, którym przypadł w udziale zaszczyt wożenia przedszkolaków, zostały porządnie wyczyszczone i osiodłane, podwórko pozamiatane, zabawki przygotowane. Kiedy dojechała cała ekipa zorganizowana do obsługi wycieczki, rozstawione zostały dodatkowe stoły i parasole. Poranne chmury ustąpiły miejsca słońcu, zrobiło się cieplutko. Spokojnie czekaliśmy na przyjazd dzikiej bandy przedszkolnej.
Przedszkole, impreza, koń, konie, jazda konna
       W końcu Michałek wypatrzył na drodze jadące busy, z których po chwili wysypała się krzycząca, podskakująca i biegająca dzika banda. Część dzieci, zaraz po wyjściu z busa zatkała sobie paluszkami nosy, bo przecież wiadomo - wieś śmierdzi. Przyzwyczajone do zapachu spalin i krakowskiego smogu dzieci, z obrzydzeniem wciągały w nozdrza naturalne wonie. Szybko okazało się jednak, że ręce są potrzebne do zabawy, więc noski zostały uwolnione i już swobodnie wciągały te straszliwe stajenne smrody.

      Po krótkiej pogadance na temat bezpiecznego zachowania w pobliżu koni, poszliśmy zwiedzać stajnię. Największą sensacją okazały się kupy koni, które zostały dokładnie obejrzane i skrupulatnie przeliczone. Ale na pytanie dlaczego konie robią kupy, otrzymałam odpowiedź po dobrej chwili. Nie takie to proste, jak się okazuje... Kiedy zainteresowanie odchodami zmalało, dzieci zobaczyły i dowiedziały się, co konie jedzą i zaczęliśmy właściwą imprezę.

    Dzieci zajęły się realizacją swoich zabawowych planów, jazdą na Ramzesie, Esce i Mandi i impreza rozkręcała się pięknie. Do czasu aż zaczęły spadać pierwsze, małe jeszcze kropelki deszczu. Nie przejęliśmy się nim zbytnio, bo wydawało się, że tylko chwilę pokropi i znowu będzie cudnie. Dzieci nadal szalały, a Pawełek rozpalił ognisko. Jednak deszcz nie przestawał pokrapywać, a na niebo wtargnęły kolejne szare chmurzyska. Część dzieci schowała się pod parasolami, ale jeszcze nie było paniki. Niestety, po kilkunastu minutach deszcz zaatakował. Niektóre dzieci zaczęły krzyczeć z przerażenia - to był dla nich pierwszy raz, kiedy widziały deszcz inaczej niż przez szybę... 

    Nastąpiła szybka ewakuacja pod dach, gdzie dzieci zostały ubrane w kurtki, które wcześniej porzuciły. Rozległy się pierwsze grzmoty - nadchodziła burza. Liczyłam wciąż, że ulewa minie. Tymczasem dzieci trzeba było czymś zająć na małej przestrzeni pod dachem. Z taką grupą, w której dodatkowo kilkoro popłakuje ze strachu przed deszczem i burzą, to nie takie proste.
Przedszkole, impreza, koń, konie, jazda konna
      W czasie, kiedy ja usiłowałam zająć czymś dzieci w stajni, Pawełek, w strugach ulewnego deszczu podtrzymywał ogień, na którym grzały się obiadowe kiełbaski dla dzieci. Jestem pełna podziwu dla jego determinacji, której efektem był ciepły posiłek dla zmarzniętych nieco dzieciaków. Na stajennym korytarzu ustawiliśmy naprędce siedzenia z balików słomy i tam nasi goście mogli spokojnie zjeść przygotowany przez Pawełka posiłek.

      Deszcz zelżał i kilkorgu dzieciom udało się jeszcze pojeździć na konikach, ale po chwili znowu lunęło. Nie było już szans na poprawę pogody, bo całe niebo zaciągnęło się grubą warstwą chmur. Nasi goście odjechali odrobinę wcześniej niż było to zaplanowane. 

     Nie wszystkim udało się wsiąść na konia, ale innych wrażeń było pod dostatkiem. Mimo deszczu, który znacząco pomieszał nam tym razem szyki, dzieciaki twierdziły, że im się bardzo podobało. Były zadowolone, a zapach stajni zawiozły z sobą do przedszkola.

    Kiedy goście odjechali, wzięliśmy się za szukanie wszystkich zabawek, jakie zostały rozniesione po bliższej i dalszej okolicy. Tę część sprzątania nadzorował Krzyś, który doskonale pamiętał co było z domu zabrane. Schował się pod dach dopiero wtedy, gdy wszystkie mokre i ubłocone zabawki zostały wpakowane do bagażnika. Pozostawało jeszcze poskładać rozstawione stoły i można było założyć suche ubranie, które przezornie spakowałam do samochodu. Jak mi się zrobiło cieplej i sucho, przestałam się nawet złościć na deszcz, który nie padał ani kilka dni przed imprezą, ani kilka dni po. Widocznie wtedy musiał:)

    

2 komentarze:

  1. Co za wspaniała impreza! Nie wszystkie dzieci pojeździły na koniu? Nie miały troszkę żalu? Poprawki nie będzie?
    Podziwiam Waszą cierpliwość, Dorotka. Ja bym chyba nie potrafiła zaopiekować się dziećmi w takiej ilości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jolu, zorganizowanie powtórki jest nierealne ze względu na brak czasu przed końcem roku przedszkolnego. Dzieci mają kilka innych imprez i wycieczek zaplanowanych na najbliższy czas i upchnięcie jeszcze jednego wyjazdu do stajni nie wchodzi w grę. Zwłaszcza, że my na dwa tygodnie jedziemy na Mazury.
    Oprócz nas dziećmi opiekowały się panie przedszkolanki. Sami pewnie nie ogarnęlibyśmy całej grupy z jej rozbudowanymi potrzebami.:)

    OdpowiedzUsuń