wtorek, 5 października 2021

Ostatnie grzyby z Orawy?

 

  Ten rok w orawskich lasach przejdzie do historii zapisanych w kronikach grzybowych przede wszystkim jako rok krótki. Smardze zaczęły się wyjątkowo późno, bo zima długa była, a wiosna ślamazarzyła się okrutnie nie mogąc nadejść. Lato przeszło pod hasłem jednego konkretnego rzutu borowików i wszyscy szykowali się z koszykami na jesień. A tu jesienne grzyby pokazały figę z makiem. We wrześniu rosły pojedyncze borowiki i koźlarze. Do nich dołączyły mleczaje jodłowe, czyli orawskie rydze. Można ich było parę garści pozyskać, ale były to ilości na smaka, a nie hurtowe. Wszyscy czekali na październik i ogromny wysyp rydzowy... A tu zamiast zmasowanego ataku grzybów wszelakich, pokazały się opieńki, które są oznaką końca obfitych grzybobrań. Teraz opieńki już dogorywają i ze względu na wiek i poziom robaczywości, nie nadają się już do zbioru. Mimo braku koszykowych grzybów,spacer po kolorowym lesie jest zawsze przyjemnością z górnej półki.

    Pogoda w weekend była cudowna - słońce, ciepełko i słaby wiatr. W lesie jest mokro, wiec grzyby powinny rosnąć jak szalone, więc mimo zapewnień gospodarzy, że nic nie ma, wierzyłam, że z pomocą Zołzy i Krzycha zapełnimy koszyki. Reszta menażerii niezmiennie tyra przy robotach prądotwórczych, co poskutkowało zagotowaniem wody na niedzielną kawę. Babia, mimo pełnego słońca u jej podnóży, szczyt chowała w chmurze.
    Droga do lasu przez wilgotne od rosy łąki jest jesienią prawdziwą przyjemnością - nie ma upału ani dokuczliwych owadów.
    Las stał otworem i świecił pustką grzybową. Zołza, widząc pusty koszyk, zaczęła pozyskiwać szyszki. Wykorzystałam jej zaangażowanie i kazałam wrzucać szyszki do koszyka. Po kilku próbach udało się osiągnąć sukces i porozumienie. Wierzę, ze kiedyś tam w przyszłości Zołza będzie przynosić grzyby zamiast szyszek. Wkładanie do koszyka już opanowała.:)
    A z grzybów udało się też coś niecoś pozyskać. Przede wszystkim były to niezawodne w tym roku pieprzniki - trochę trąbkowych,
całkiem sporo ametystowych
i pojedyncze pieprzniki jadalne.
    Na pniach, na ściółce, w której są zakopane drewienka, rośnie pełno opieniek - wyrośniętych, podstarzałych, sypiących zarodnikami i strasznie robaczywych. Jak już opieńki są w orawskim lesie w takim stanie, to znaczy, że więcej grzybów pozyskowych tej jesieni nie wyrośnie. Tak przynajmniej bywało dotychczas. Tyle tylko, że opieńki na tym etapie rozwoju były miesiąc później...
    Zejściowe są również gąsówki fioletowawe, które niejednokrotnie rosły dopiero w listopadzie. A teraz już po nich. Rozwijają się na nich pleśniaki.

     W zdecydowanie lepszej kondycji są grzybówki i pięknorogi, które ozdabiają październikowy las płomiennymi kolorkami.
    Piękną barwę mają też wodnichy pomarańczowe, które rosną całymi gromadami. Szczególnie podobały się Zołzie. Nie wiem czemu, bo dla mnie nie mają żadnego szczególnego zapachu, a ona ewidentnie interesowała się nimi bardziej niż innymi grzybami.
   Parę sztuk nawet wyrwała do zdjęcia.
   W gromadkach rosną też gąski mydlane.
    Na nich ćwiczyłyśmy pilnowanie grzybka.:)
    Muchomory czerwone też już zbyt licznie nie rosną. Można znaleźć pojedyncze sztuki, ale na całe stadka nie ma już co liczyć.
     Zołza w pewnym momencie stwierdziła, że szyszki powinny zostać w lesie i wyrzuciła z koszyka wszystkie, jakie tam uprzednio umieściła.
    Podczas leśnego spaceru zawsze znajdzie się czas na porcję pieszczot i przytulanek.:)
    Każde grzybobranie ma swój koniec. I nasze weekendowe wędrówki dobiegały końca. Zołza korzystając z pięknych okoliczności przyrody kryła się w wysokiej trawie, żeby później z niej wyskakiwać i nas straszyć.

A na sam koniec żegnała się z Babią. Aż do następnego weekendu.


4 komentarze:

  1. Dziwny to był rok grzybowy. Nie było jak zawsze u Ciebie pełnych koszy.No ale cóż zdarza się może następny będzie inny.Co niektórzy donoszą ze wyskakują świeże podgrzybki ale kto to wie,natura jest teraz nieprzewidywalna.Pozdrowienia z wietrznych bez grzybnych Mazur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na płaskich terenach podgrzybki powinny w październiku sypnąć. Ja na pewno się na nie nie załapię, bo czasu brak na wyjazdy. Spaceringi bez grzybów też są ok. W ten weekend planuję październikowe wejście na Babią; ma to być ostatni pogodny weekend. Pozdrawiamy serdecznie z Krakowa!

      Usuń
  2. Mam podobne odczucia co do grzybów nawet na nizinach. Mazowsze nawet nie sypneło opiienkami pojedyncze stare robaczywe rzadko spotykane teraz chyba już po grzybach bo pojawiła się grzybówka dzwoneczkowata a to zwiastun zimowego wysypu jesień chyba za nami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak szybko to poszło w tym roku. Trzeba mieć nadzieję, że natura i grzyby nadrobią to w następnym sezonie.:)

      Usuń