czwartek, 22 kwietnia 2021

Na krakowskim grzybowisku

 

    Ten rok jest idealny dla wiosennych grzybów, które lubią, kiedy ciągle pada, a temperatura nie jest za wysoka. Jak już donosiłam, na jednej z miejscówek smardzówkowych, miało miejsce prawdziwe szaleństwo grzybowe. Miało, bo już okres świetności grzybki mają za sobą - zrobiło im się za mokro, a deszcz połamał wyrośnięte i nasączone wodą owocniki. Za to drugie stanowisko wcale w smardzówki nie obfitowało, za to inne grzybki się na nim pojawiły.

    Michał miał jeszcze lekcje, więc wygospodarowałam trochę czasu i zabrałam Krzycha na spacer. Jak zostają obydwaj w domu i jeden ma lekcje, a drugi już nie, to dochodzi do zatargów. Ten, który ma wolne, zaczepia brata, na co patrzy podstępne oko kamery, a w efekcie wzajemnych oskarżeń dochodzi między chłopakami do rękoczynów. Jeżeli mam możliwość odizolowania ich od siebie w tym czasie, korzystam z niej. Zwłaszcza jak można iść poszukać grzybków. :)
    Na drodze do miejscówki stoją zasieki przeciw dzikom. Nie bardzo wierzyłam w ich skuteczność, kiedy zostały postawione, ale chyba faktycznie działają, bo na terenie kampusu nie widać śladów działalności dziczego stada.
     Ja sobie przeszłam ścieżką dla ludzi, ale dla Krzysia to było zbyt proste rozwiązanie i uskutecznił bieg przez płotki, robiąc kilka nawrotek. Wykorzystałam zatem okazję i zrobiłam mu zdjęcia dokumentujące aktywność fizyczną na wf.
     Doszliśmy do grzybowych miejsc. Krzyś wypatrzył tuż przy alejce pierwsze piestrzenice olbrzymie. Radość była ogromna, bo ten gatunek widziałam tu parę lat temu, zanim zaczęły się upalne i suche  kwietnie. Myślałam już, że całkiem się wytraciły, bo i środowisko się w tym miejscu nieco zmieniło - część krzaków została wycięta, ściółka trochę posprzątana, a drzewa podrosły. Na szczęście jednak grzybnia przetrwała i wysypała owocnikami.
    Było około 20 piestrzenic olbrzymich. Rosły w idealnym czarcim kręgu. Niestety, kilka z nich zostało zniszczonych - leżały wyrwane na miejscu. Najwidoczniej ktoś je oglądał i po przeprowadzonej wizji, zostawił.
    Nie miałam żadnej miarki przy sobie (nawet już zapalniczki nie noszę, żeby móc porównać wielkość), wiec nie widać na zdjęciu, ze ta sztuka była wyjątkowo wyrośnięta i "olbrzymia". Miała co najmniej z 15 centymetrów wysokości, a do objęcia trzonu potrzebne były dwie ręce.
    Zrobiłam zdjęcia, przykryliśmy grzybki liśćmi, żeby się nadmiernie nie rzucały w oczy i poszliśmy do punktu smardzówkowego. Ewidentnie ktoś przed nami tam był, bo kilka trzonów po dekapitacji uwidoczniło się w ściółce. Cały owocnik był tylko jeden, ale kiedy go oglądałam, Krzyś zaczął mnie wołać, żebym szybko przyszła do niego, bo ma jakąś dziwna smardzówkę.
    Zawsze, kiedy mnie ktoś szybko woła do jakiegoś grzyba, to się zastanawiam, czy obiekt ma zamiar zniknąć, czy też uciec z miejsca znalezienia.;) Ale uczyniłam zadość wołaniu i poszłam szybko.
    "Dziwna smardzówka" została szybko zdekonspirowana i okazał się być wychodzącą z ziemi naparstniczką stożkowatą. Jak się pochyliłam nad tą jedną, zaraz zobaczyłam ich więcej. Będzie ich całe mnóstwo. Na razie nie rzucają się w oczy, bo trzony mają całkowicie schowane pod kapeluszami i  tkwią jeszcze w ziemi.
    Widzieliśmy kilkadziesiąt takich maluchów, a pod ściółką jest ich zapewne znacznie więcej.
    Będąc na tym stanowisku, niezmiennie rozglądam się za kielonkami błyszczącymi. Oczywiście ich nie było, bo zgodnie z wyliczeniami i dotychczasowymi obserwacjami, pojawią się za dwa lata. I wtedy powinny być wszędzie i to w dużych ilościach. Ale, żeby nie było, że nic żółtego się nie trafiło, to wpadł nam w oko piękny owocnik trzęsaka pomarańczowożółtego.


4 komentarze:

  1. To na prawdę jest wiosna smardzowatych,nie ma dnia aby na grupach nie pojawiały sie smardze czy smardzowki.Fajnie jest,aby potem nie było suszy.Obejrzałam wczoraj film Pawła o smardzowatych,rewelka.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, co będzie w górach. Cały czas liczę, że Słowacy otworzą granicę. Pozdrawiamy cieplutko!

      Usuń
  2. Idealny ale krótki. Tydzień temu smardzówki, a dziś już półwolne.
    Dziwny to rok, ale ciekawszy od poprzedniego 😉.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ciekawszy i bogatszy. Wszystko jest opóźnione, więc się kumuluje. Zobaczymy, co będzie dalej. Opracowuję plan przekradania się na słowackie miejscówki.:)

      Usuń