czwartek, 18 czerwca 2020

Grzybowa pogoda

    Przez ostatnie dni pogoda realna za nic nie może się zgrać z tą prognozowaną. W związku z tym albo trzeba się w trakcie wyjścia rozbierać, albo wypadałoby się ubrać, a nie zawsze jest w co... Wczoraj to już całkiem przeginało - miało ładnie być, lekko zachmurzone, z licznymi przebłyskami słońca. Wymarzona pogoda na spacer. Tymczasem od rana przechodziły kolejne ulewy. Koło południ na czterech portalach pogodowych pokazywali, że aktualnie świeci w Lipnicy Wielkiej słońce, a za oknem była ściana deszczu rzucana w dodatku wiatrem o ścianę chałupy. Do takich warunków trzeba się dostosować i szkoda wytracać czas na sprawdzanie, co zapowiadają. Wyjścia do lasu musimy dostosować nie tylko do pogody, ale także do zajęć zdalnych. Po kilku miesiącach takiego funkcjonowania, coraz lepiej idzie nam maksymalne wykorzystywanie czasu, którego nie trzeba spędzać przed monitorem. Sprawdzamy codziennie, co piszczy w orawskich lasach i możemy na bieżąco informować, co się dzieje.

          Miejsca po wycinkach zarastają coraz bardziej rozmaitymi krzaczorami i maliniakami. Niedługo trudno będzie przejść przez teren, gdzie jeszcze niedawno stały piękne, stare jodły. Jedyny plus, to widoki, po które nie trzeba wychodzić nad linię lasu, bo lasu już nie ma...
      Kilka dni uraczyło nas letnimi upałami. Po nagłym skoku temperatury wcale tak miło nie było i na górsko-leśne wędrówki wolelibyśmy, żeby było nieco chłodniej. Dzieciaki szybko się męczyły i zamiast maszerować, wolały się porozbierać i chłodzić w górskim potoku.
    Wysoka temperatura po obfitych opadach deszczu, to wymarzone warunki dla grzybków. Wydawałoby się, że powinny wystartować gatunki wszelakie i cieszyć oczy wielością barw i kolorów. Tymczasem w lesie jest dość monotonnie.
       Dominują borowiki ceglastopore, które nie mają teraz w zasadzie żadnej konkurencji do zajmowania miejsca w koszyku. Nikt też, oprócz nas, nie chodzi po lasach, żeby ich szukać, więc i my konkurencji nie mamy.:)
W większości ceglasie są maluszkami i średniakami.
Trafiają się jednak giganciaki,
a nawet leniuszki,  którym nawet wstać się nie chce.:)
    Więcej zdjęć robiłam, kiedy było w lesie słonecznie, ale grzybów znalazło się więcej podczas deszczu. Sporo ceglasi pominęłam zdjęciowo, ale kiedy Krzyś wypatrzył piękne grzybówki, musiałam wyjąć aparat z plecaka.
    Podobnie było z uwiecznianiem poćków - moje znaleziska zostawały zebrane i umieszczone w koszyku, ale Krzyś tak się nad urodą niektórych swoich rozpływał, że musiałam je przed zebraniem wrzucić na kartę.
    Ze swoich znalezisk uwieczniłam koźlarza babkę, bo to pierwsza babeczka w tym roku. Pierwsza i jak na razie jedyna.
    Obfociłąm też walkę Krzysia z borowikiem ceglastoporym, który za nic w świecie nie chciał się rozstać z podłożem. Dobrą chwilę zajęło Krzysztofowi pozyskanie tej sztuki, ale dał radę.
    Byłoby super, jakby taka grzybowa pogoda trwała przez całe lato. Wcale nie potrzebujemy tropikalnych upałów - trochę ciepła i słońca oraz odpowiednia ilość deszczu w zupełności zadowolą mnie i moją Menażerię. Czekamy na kolejne gatunki, które powinny pojawić się lada moment.

2 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę że posypały się ceglasie. Życzę pełnych koszyków. Trzymajcie się ciepło Menażerio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinny wkrótce posypać się kolejne gatunki.:)
      Uściski góralskie!

      Usuń