piątek, 3 sierpnia 2018

Jak się robi pranie i mycie dzieci w czasie wakacji :)

     W czasie wakacji Michałka i Krzysia dopada tradycyjny myciowstręt. Kiedy byli maluszkami, mimo trudnych warunków łazienkowych, codziennie napełniałam wanienkę i pucowałam jednego i drugiego. A teraz te stwory najchętniej zarosłyby brudem i nie myły się przez dwa miesiące. Dość często daruję im wieczorny prysznic, widząc, że już padają na paszcze po całodziennej zabawie, zwłaszcza, kiedy po południu odmaczali się przez dłuższy czas w podwórkowym basenie.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Poranek na bogato

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowiki, koźlarze, uchówki, siedzuń jodowy
     Orawskie poranki są niesamowite i potrafią zaskoczyć swoją zmiennością. I nie chodzi tu tylko o grzyby, które , jak wiadomo od dawna, są nieprzewidywalne, ale o aurę, która pod Babią potrafi się zmienić w kilka minut. Żeby to jeszcze zgodnie z grzybiarskimi oczekiwaniami się zmieniała w deszczową, kiedy potrzeba... A deszczu potrzeba już bardzo. Ściółka wyschła i miejscami grzybowe życie zaczęło zamierać. Wokół od kilku dni krążą burze, ale jakoś nas dokładnie omijają. Jedynym ich plusem jest popołudniowe ogólne ochłodzenie powietrza. Ale już kończę marudzić na temat deszczu i wracam do weekendowego poranka.

wtorek, 31 lipca 2018

Święto Borówki w zubrzyckim skansenie

Święto Borówki, skansen w Zubrzycy
     Święto Borówki odbywa się co rok w pierwszą niedzielę po imieninach Anny, czyli po 26 lipca w skansenie w Zubrzycy Górnej. Stare, góralskie chaty zgromadzone na terenie skansenu są wówczas zamknięte i nie można po nich pobuszować, ale jest za to mnóstwo innych atrakcji - spotkań z rzemieślnikami potrafiącymi wytwarzać "rzeczy ładne" przy pomocy "starożytnych" technologii, zabaw i konkursów dla dzieci, a także występów scenicznych. Przy okazji można się dowiedzieć ciekawych rzeczy o Orawie, o tym jak dawniej żyli Orawiacy i jak w gwarze nazywają się różne narzędzia, którymi niektórzy posługują się do dziś. Niby wiemy o Orawie sporo, bo trudno nie wiedzieć, skoro jeździmy tu od tylu lat, ale i tak przy okazji spotkań w Zubrzycy, można dowiedzieć się czegoś jeszcze.

niedziela, 29 lipca 2018

Dzień po burzy

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Babiej, grzyby chronione, kolczakówka kroplista, siedzuń jodłowy, gałęziaki
      Popołudniowa burza odświeżyła atmosferę i namoczyła leśną ściółkę. Poranek w takim poburzowym lesie to jedna z wielkich przyjemności każdego leśnego włóczęgi - wszystko paruje, a pod drzewami panuje przyjemny chłodek. Nie tylko drzewa, krzewy i podłoże złapały trochę wilgoci, ale i grzybki coś dla siebie chapnęły. Idąc na kolejny spacer, nie przypuszczałam,ze spotkamy tyle pięknych wspaniałości.

piątek, 27 lipca 2018

Nowy koszyk i pokaźne zbiory

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowiki, naziemki, spotkanie z padalcem, pełny koszyk
    W środę byliśmy na targu w Jabłonce, gdzie dokonałam dorocznego, tradycyjnego zakupu nowego koszyka, a tak naprawdę to dwóch koszyków. Co rok, w czasie wakacji, mam potrzebę nabycia jakiegoś nowego koszyka. Nie jest to konieczność, bo koszyków ci u mnie dostatek, ale lubię przebierać i wybierać w stosach wiklinowych cudeniek i zawsze coś mi wpadnie w oko. Tym razem stałam się posiadaczką dużego, prostokątnego kosza, z szerokim dnem, na którym można wygodnie rozłożyć i posegregować grzybki. Drugi koszyk jest bardziej elegancki i można z nim spokojnie chodzić w mieście na zakupy. Ten sobie jeszcze poczeka na chrzest bojowy, ale ten duży został już wykorzystany.:) W zapełnieniu kosza pomagali mi Miłosz, Krzyś i odrobinkę Michałek.

czwartek, 26 lipca 2018

Foto-grzyby-branie w w Małej Lipnicy

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, grzyby chronione i rzadkie, kolczakówki, korkozęby, maczużniki, siatkoblaszki, grzybolubki
     Iza - Smaczna Pyza, przyjeżdżając do Lipnicy, nastawiła się bardziej na fotki rzadkich gatunków, jakich na swoich terenach nie spotyka, niż na pozyskiwanie popularnych gatunków jadalnych. Wybrałam więc na kolejny spacer las, w którym rośnie sporo ciekawostek. Mieliśmy mocną ekipę, bo nam się ostatnio na podwórku namnożyło dzieciaków chętnych na leśne wędrówki, a ja je wszystkie razem lub po kolei przygarniam.:) Tym sposobem do lasu ruszyliśmy w sześcioosobowym składzie - Iza, Miłosz, Eryk, Michałek, Krzyś i ja.

wtorek, 24 lipca 2018

Na grzybach z ciocią Izą

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowiki, pieprzniki, wilgotnice
     W piątek, wraz z Pawełkiem, do Lipnicy dotarli goście z Warszawy - ciocia Iza - Smaczna Pyza z wujkiem Marcinem. W niedzielę Iza wybrała się z nami na grzybowy spacer. Ponieważ obowiązkowym punktem programu musiała być wizyta w bacówce i oscypkowe obżarstwo, zdecydowaliśmy się na las "za bacówką". Trzeba d niego teraz kawałek drogi iść na piechotę, bo nam na drodze dojazdowej szlaban postawili.:( Grzybobranie zapowiadało się doskonale, bo pierwszego grzybka - kanię, wypatrzyłam na łące z  samochodu, a w zagajniku rosnącym jeszcze przed bacówką (wysiedliśmy wcześniej, a Pawełek podjechał na miejsce parkingowe), Krzyś dopadł kilkanaście borowików ceglastoporych. To znalezisko było dla mnie zaskoczeniem, bo ostatnio ceglasie są sporadycznym znaleziskiem. Można było nazbierać koszyk szlachetniaków, a ceglastoporego jednego czy dwa.

poniedziałek, 23 lipca 2018

Żółto, że świata nie widać :)

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, pieprzniki, kurki
    W piątek po południu Pawełek przyjechał do nas do Lipnicy na weekend i oświadczył, że będzie realizował swój plan poszukiwań dojazdu do Jeziora Orawskiego od polskiej strony. Chciał znaleźć takie miejsce, w którym mógłby dojechać do brzegu z kajakiem i popływać po jeziorze. To nie jest taka prosta sprawa, bo brzegi są bagniste, porośnięte trzcinami i nie ma żadnego "komercyjnego" miejsca z plażą, przystanią i możliwością w miarę ucywilizowanego dostania się do wody. Michał z Krzysiem stwierdzili, że też by chcieli nad jezioro. Ja tam wolałam do lasu... Powiedziałam więc chłopakom,że przygotuję im śniadanie i ubrania, a sama wypruję przed świtem do mojego kurkowego królestwa w Orawce. Wizja porannej wolności bardzo im się spodobała, więc zyskałam wolną sobotę na samotne grzybobranie. Wszystko ogarnęłam w domu jeszcze "po ciemności" i o piątej zameldowałam się na parkingu Pod Danielkami. A stamtąd już tylko parę kroków i byłam w lesie.:)

piątek, 20 lipca 2018

Świeże wieści z Babiej

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, grzyby na Babiej Górze, opady deszczu w górach
      Lasy leżące najbliżej lipnickiego domu zostały spenetrowane na pierwszy rzut, bo warto wiedzieć, co rośnie tuż za płotem. Następny dzień został przeznaczony na obadanie trochę dalszej okolicy. Wybór padł na Babią, przede wszystkim ze względu na pogodę, w której nadal wszystko bez zmian - pada i mży na zmianę. Na Babiej znam miejsca, gdzie w ogóle nie trzeba się przedzierać przez leśne poszycie czy trawy, bo wchodzi się od razu w wysoko, stary las. Nie są to może miejsca najgrzybniejsze, ale wygodne do chodzenia, kiedy jest mokro od dołu i od góry. Kiedy chodzi się na grzyby z dzieciakami, ma to ogromne znaczenie. Chłopaki są niższe, lepiej widzą, co się kryje w ściółce, ale i mokną szybciej idąc przez łąkę czy przedzierając się przez chaszcze. Trawa, która dorosłemu sięga do kolan, im dostaje do pasa. Ja się z nimi za bardzo nie cackam, ale nie chciałabym, żeby się któryś przeziębił, bo to wiązałoby się z koniecznością siedzenia w domu i "sprawowania" opieki nad chorym. Dość już tego tłumaczenia; ruszajmy w babiogórski las.:)

czwartek, 19 lipca 2018

Rekonesans w deszczu

grzyby 2018, grzyby w lipcu, grzyby na Orawie, borowiki, koźlarze, kurki, muchomory
    We wtorek po południu Kraków żegnał nas ulewnym deszczem. Wycieraczki w samochodzie pracowały na full, a ja i tak niewiele widziałam. Inni kierowcy mieli chyba podobny problem, bo prędkość nasza i innych samochodów nie przekraczała 30 - 40 km/ godz. Ruch był niewielki, więc w normalnych warunkach wszyscy by pruli ile fabryka dała. Nam za bogato nie dała, ale i tak moglibyśmy się nieco szybciej przemieszczać, gdyby nie ten deszcz. Towarzyszył nam całą drogę, ale w Lipnicy nie był tak potężny; padał spokojnie i miarowo. Po południu już nie było szans na wyskoczenie do lasu, ale szykowałam się na następny dzień. Deszczyk równiutko padał przez całą noc, padał rano, a moje chłopaki chrapały, zamiast się budzić i iść na grzyby! Miał do nas dołączyć kolega Michałka i Krzysia - Eryk. Jemu też się spieszyło i wiem od jego babci, ze już od piątej nie mógł spać, bo miał iść na grzyby. A moje kochane stwory chrapały i spały do wpół do ósmej... Ja już przebierałam nogami, tłukłam się garami, a oni chrapali w najlepsze. Jakoś nie mam sumienia ich budzić w wakacje, żeby iść na grzyby chwilę wcześniej.  Czekam cierpliwie, aż sami wstaną.