środa, 15 lutego 2017

Grzybki dla koneserów

grzyby, grzybobranie, jadalne muchomory, rozpoznawanie jadalnych muchomorów, muchomor czerwieniejący Amanita rubescens
    Na hasło "muchomor" przed oczami wyobraźni momentalnie staje piękny czerwony kapelusz upstrzony białymi kropkami. W drugiej kolejności pojawia się trupia czacha i na myśl przychodzi muchomor zielonawy - najgroźniejszy truciciel polskich lasów. Generalnie nazwa muchomor kojarzy się każdemu z niebezpiecznym, trującym grzybkiem. Jednak wśród muchomorów jest sporo gatunków, które wcale nie są szkodliwe, a wręcz przeciwnie - mogą być zbierane, przyrządzane na wiele sposobów i zjadane ze smakiem. Dla mnie najsmaczniejszym spośród nich jest muchomor czerwieniejący. Dotychczas nie spotkałam osoby, która po skosztowaniu tego gatunku, nie byłaby zachwycona jego smakiem. Zapraszam do bliższego zapoznania się z muchomorkiem czerwieniejącym, zanim jego owocniki pojawią się w lesie.

wtorek, 14 lutego 2017

Niespodziewany pozysk nad strumykiem

Babia Góra w zimie, zabawy na śniegu, zabawa nad strumykiem
     Docelowym punktem niedzielnego spaceru po Babiej Górze był nasz ulubiony strumyk, który wygląda pięknie o każdej porze roku. Ostatnio byliśmy w tym miejscu w grudniu - wtedy wszystko spowijała gęsta mgła. Tym razem słoneczko rozświetlało strumykowe okoliczności przyrody.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Pożegnanie z feriami

Babia Góra zimą, zabawy na śniegu, ferie zimowe-zakończenie
     Tegoroczne zimowe ferie były wyjątkowe. Po raz pierwszy obydwaj chłopcy korzystali z zimowej wolności szkolnej. (Rok temu Krzyś, wówczas jeszcze zerówkowicz, miał w tym czasie normalne zajęcia.) Pierwszy raz pojechali na zimowisko, a w dodatku zima mrozi w tym roku bardziej niż przez kilka ostatnich lat, a w górach jest tyle śniegu, że można będzie z niego korzystać jeszcze dość długo. Stwierdziliśmy, że również zakończenie ferii powinno na długo utkwić w pamięci dzieciaków, więc w ostatnią niedzielę ponownie wywieźliśmy ich pod Babią Górę. Co prawda, kiedy rano zobaczyłam na termometrze -15 i przypomniałam sobie jak zmarzłam dzień wcześniej, miałam wielką ochotę zakopać się w cieplutkiej pościeli, ale przecież rezygnowanie z wycieczki tylko z powodu mrozu, nie jest w naszym stylu. Pojechaliśmy i wcale tego nie żałuję. Nawet było mi całkiem cieplutko.:)

sobota, 11 lutego 2017

Łyżwy koniom potrzebne od zaraz!

Konie, jazda konna, jazda konna w terenie, jazda konna zimą
       Rankiem zobaczyłam coś niesamowitego - takie jasne, duże coś na niebie! Świeciło! Poszperałam w pamięci i przypomniało mi się, że to coś, to słońce. Dawno go u nas nie było i stąd moje poranne, sobotnie zaskoczenie.;) Nie tylko świeciło, ale i grzało w szyby. Zrobiło się w domku jasno i przyjemnie. Kiedy jednak wyszłam na balkon, w sekundzie przestało być przyjemnie. Lodowaty powiew wdarł się momentalnie do wnętrzności i szybciutko wróciłam do ciepełka. Spojrzałam na termometr - minus dziesięć. W sumie nie tak dużo tego mrozu, ale wiatr swoje zrobił - przegonił smog i mroził okrutnie. 

    Zdecydowałam, że do koni pojadę sama, bo Michał z Krzychem przy poprzedniej bytności w stajni po godzinie byli już zmarznięci, a nie było wtedy aż tak zimno jak dziś. Odstawiłam więc całą trójkę na Pawełkowy warsztat, a sama pojechałam do koni. Po drodze musiałam zatankować i samo trzymanie końcówki od dystrybutora było ekstremalnym doznaniem - ręka prawie przykleiła mi się do metalu. Na szczęście jakoś się od tego dystrybutora odczepiłam i dojechałam na miejsce.

czwartek, 9 lutego 2017

Pozimowiskowe wrażenia

wrażenia po wyjeżdzie na zimowisko, opowieści z zimowiska
      Dorosłemu często nie jest łatwo uporządkować w głowie i przedstawić hierarchicznie czy chronologicznie swoje ważenia z kilkudniowego wyjazdu (zwłaszcza, jeśli jest to wyprawa niezwykła), a cóż dopiero dzieciakowi. Zżerała mnie ciekawość jak Michaś z Krzychem będą relacjonowali swój pobyt na zimowisku i niewiele się mogłam od nich dowiedzieć. Na ogólnikowe pytanie "Jak było na wyjeździe?" jeden odpowiedział "Dobrze", drugi "Fajnie." I to by było na tyle... Tak zaraz po przyjeździe. Czas na pytania szczegółowe i otwarcie kolejnych "klapek" w zasobach wspomnieniowych przyszedł później i trwa do dziś - nie ma dnia, by chłopcy nie przypomnieli sobie czegoś ciekawego i nie chcieli o tym opowiadać. A teraz słów kilka o moich, Michałkowych i Krzysiowych przeżyciach związanych z ich pierwszym tak długim, samodzielnym wyjazdem.

wtorek, 7 lutego 2017

Dopiero zaczęły rosnąć i już zamarzły

grzyby zimowe, grzybobranie w zimie, grzyby w lutym, trzęsak pomarańczowożółty Tremella mesenterica, uszak bzowy Auricularia auricula-judae,  płomiennica zimowa, zimówka Flammulina velutipes
      Wystarczyły trzy cieplejsze dni, topniejący śnieg, mgła i mżawka, aby grzybnia zimowych grzybów wystartowała i zaczęła produkować owocniki. Taką miałam nadzieję, że niekorzystne prognozy wieszczące powrót mrozów zostaną jednak odwołane albo się nie spełnią... Ten tydzień spędzam głównie z moimi dzieciakami, które mają do niedzieli ferie i tak sobie marzyłam, ze pochodzimy po naszych znajomych laskach i nakosimy uszaków i zimówek w znajomych miejscówkach. Do moich marzeń dołączył Krzyś, który po powrocie z zimowiska obejrzał moje piątkowe zbiory i orzekł, że mało mi się udało znaleźć, ale kiedy on, Krzyś dołączy od poniedziałku do poszukiwań, pozyski będą znacznie obfitsze.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Bądź jak Krzyś - zdobądź Mount Everest

     Bardzo lubię robić zdjęcia, natomiast zupełnie nie mam serca do kręcenia filmów. Tymczasem Michaś z Krzychem najchętniej oglądają się w ruchu - na nagraniach. Pawełek od czasu do czasu coś z nimi w roli głównej nagrywa, a później obrabia, obrabia, obrabia... Nieraz tak długo, że chłopcy zapominają, że występowali w filmie. Na każdym niemal spacerze proszą mnie, żebym to ja im coś nagrała. Podczas wczorajszego spaceru mnie namówili. Filmików nie poprawiałam w żaden sposób, ale i tak oddają to, co najważniejsze - atmosferę zabawy. Dołączcie do nas i trochę się pośmiejcie.:)

niedziela, 5 lutego 2017

Smardze będą miały co pić

zima na Babiej Górze, zimowy spacer, walka na śnieżki, zabawa na śniegu
     Nie dałam Michałkowi i Krzysiowi odpocząć po powrocie z zimowiska i wywiozłam ich dzisiaj do Lipnicy, pod Babią Górę. Mieliśmy do odrobienia zaległe "Asiowe urodziny", na które corocznie tradycyjnie odwiedzamy naszych lipnickich gospodarzy. Nie pojechaliśmy w ubiegłym tygodniu, bo nie byłoby kiedy spakować chłopaków na zimowisko, więc trzeba było chłopaków, jedną noc po powrocie do domu, zabrać na kolejną wyprawę do krainy śniegowej. 

     W Krakowie padał deszcz i wszystko spowijała gęsta mgła. Śniegu pozostały marne resztki w miejscach, gdzie został zgarnięty z chodników. Opuściliśmy miasto, a wraz z nami wędrowały mgły i deszcze. Dopiero w Rabce deszcz zaczął zamieniać się w śnieg. Od Jabłonki opady zanikły, a z każdym metrem na łąkach, polach i na drodze robiło się coraz bardziej biało.

piątek, 3 lutego 2017

Jeden dzień odwilży i już można zbierać grzyby!

grzyby w lutym, grzyby zimowe, grzybobranie w zimie
     Wczoraj zaczęło się topić to białe coś zwane śniegiem. Później przyszła nocka bez mrozu - po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna. Z sennych marzeń wybudził mnie dźwięk kropelek spadających na parapet. To był piękny śródnocny przerywnik spania. Ranek tonął w chmurach i smogu - nie zachęcał do czegokolwiek, a właściwie to zachęcał do pozostania w przytulnym łóżeczku. Nie można jednak porzucić obowiązków na rzecz słodkiego lenistwa, więc trzeba było się uruchomić w tych niesprzyjających okolicznościach. Sytuacja zmieniła się koło południa - przez smogowe opary zaczęło przebijać się słońce. Chęci do działania dały o sobie znać.:) O ile nie porzucam obowiązków dla słodkiego lenistwa, o tyle dla spaceru jak najbardziej. Wydarłam do najbliższego przyosiedlowego lasku, żeby sprawdzić,co pod topniejącym śniegiem piszczy.:)

środa, 1 lutego 2017

Zimowe zabawy w lesie

     Michał z Krzysiem bawią się doskonale na zimowisku, a ja, zamiast rozkoszować się ich krótkotrwałą nieobecnością w domu, oglądam zdjęcia z nimi i przypominam sobie nasze niedawne spacery. Pawełkowi udało się zmontować film z naszego wypadu niedzielnego sprzed dwóch tygodni, więc i film sobie obejrzałam parę razy. Zobaczcie i wy jak chłopcy się świetnie bawili.:)