sobota, 15 października 2016

Grzybów nie do wyniesienia. A nam się udało!

     W czwartek, wczesnym przedpołudniem odebrałam telefon od mojego grzybowego przyjaciela Zibiego i usłyszałam: "Dorotka, kombinuj jak to zrobić, żebyś jutro była u mnie - u kolegi, w jego prywatnym lasku jest żółto, grzybów nie do wyniesienia! Ja jestem chory i nie dam rady pozbierać." Ponieważ do takich wieści w wydaniu Zibiego podchodzę nad wyraz ostrożnie (znam jego wybitne zdolności w zakresie koloryzowania ilości, jakości, wielkości grzybków), więc zaczęłam wypytywać o szczegóły. Decyzja zapadła.

    W czasie, kiedy ja rozmawiałam z Zibim, z Warszawy do Krakowa pomykała ciocia Iza (Smaczna Pyza) z wujkiem Marcinem. W piątek miałyśmy z Izą poszaleć leśnie i grzybowo. Las już co prawda wybrałam wcześniej, ale wobec perspektywy "grzybów nie do wyniesienia", plany można było zmienić... Telefon do Izy, czy chce pazerniaczyć, telefon do Pawełka, czy rano zawiezie dzieciaki do szkoły... Wszystko układało się pomyślnie; można było się szykować na wyjazd.

środa, 12 października 2016

Krzychu ślubuje

szkoła podstawowa, klasa pierwsza, sześciolatek w szkole, ślubowanie klas pierwszych
     Nadszedł dzień, w którym Krzyś stał się najprawdziwszym uczniem swojej szkoły - dzień ślubowania i pasowania na ucznia. Pierwszaki przygotowywały się do tej uroczystości od dłuższego czasu - uczyli się wierszyków, piosenek, tańców. Miał to być dla nich dzień wyjątkowy - rano uroczyste pasowanie na uczniów, później wyjazd do teatru, wraz z uczniami innych klas. Dzieci w tym wieku uwielbiają teatr; z czasem jakoś im to przechodzi.:)

     Dzień wstał ponury, szary, deszczowy i wietrzny, a nas czekała konieczność założenia "strojów szkolnych". Krzyś, zachwycony tą perspektywą, odtańczył przed lustrem taniec radości w majtusiach i krawacie, Michał marudził, że musi ubrać koszulę, w której jest mu niewygodnie i w dodatku włożyć ja do spodni, co jest jeszcze bardziej niewygodne... Krzysia trzeba było powstrzymywać, żeby nie pobiegł do szkoły bez wszystkich niezbędnych części garderoby (tak mu się spieszyło), Michałka musiałam poganiać, żeby mimo niechęci założył ten niewygodny strój galowy. Wszystko to odbywało się przy rozdzierających poziewywaniach Pawełka.

    Odstawiłam chłopaków na godzinę ósmą, na lekcję informatyki, wróciłam szybko do domu, aby sprzątnąć po śniadaniu i zgarnąć Pawełka. Przed dziewiątą zameldowaliśmy się w szkole na Krzysiowe ślubowanie. Wkrótce sala zapełniła się pozostałymi rodzicami pierwszaków, babciami, ciociami... Wszyscy czekali na występ swoich pociech.

poniedziałek, 10 października 2016

Nieprzemijający urok Lipówki

Puszcza Niepołomicka, rezerwat Lipówka, grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby nadrzewne, grzybówki, Mycena, czernidłaki, Coprinus, ziarnówka
     Lipówka to mój ulubiony kawałek Puszczy Niepołomickiej. Każdorazowo, kiedy nawiedzamy puszczę w celach grzybowych lub spacerowych, "wpadamy" choćby na chwilę do Lipówki, aby napaść oczy widokiem pradawnego lasu, który żyje własnym życiem. Niestety, to własne życie lasu jest zakłócone pozostawionymi przez spacerowiczów butelkami, puszkami czy opakowaniami z jedzenia... To taki zgrzyt psujący nieco doskonałą wizję.

    Również podczas wczorajszego grzybobrania nie ominęliśmy Lipówki. Tak jakoś się składa, że zawsze przyjeżdżamy tu jesienią lub w zimie. Wiosna i lato jakoś zawsze szybko schodzą na buszowaniu po innych lasach i na Puszczę Niepołomicką już czasu nie starcza. 

     Zapraszam na spacer po prastarym lesie, gdzie stare drzewa i spróchniałe pnie leżące na ziemi sa idealną pożywką dla wszelkich grzybów nadrzewnych. Tym razem przed obiektyw pchały się głównie czernidłaki, grzybówki i ziarnówki. Zobaczcie sami, jak pięknie jest w Lipówce.

niedziela, 9 października 2016

Spełnione marzenie czubajkowe

grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby w Puszczy Niepołomickiej, grzyby w okolicy Krakowa, jadalne czubajki, kanie, żółciak siarkowy, grzyby po deszczu
      Przez cały tydzień dreptały za mną wspomnienia o ubiegłorocznych czubajkowych zbiorach z Puszczy Niepołomickiej i z dnia na dzień miałam większego smaka na kaniowe schaboszczaki. Kiedy więc w sobotę padło pytanie, do którego lasu jedziemy w niedzielę, bez wahania wskazałam cel. I muszę Wam przyznać, że nie przygotowałam sobie nic konkretnego do ziemniaczków na drugie danie, bo tak się nastawiłam na pozysk czubajek, że byłam pewna, że zbierzemy ich na tyle, żebyśmy się wszyscy najedli.

sobota, 8 października 2016

W świecie lego - zwiedzamy wystawę

klocki lego, świat klocków lego, wystawa klocków lego w Krakowie, wystawa klocków lego w galerii Kazimierz
      Pawełek, od powrotu z lipnickich wakacji, obiecywał Michałkowi i Krzysiowi wycieczkę na wystawę klocków lego. Jakoś jednak niesporo szło mu ustalenie terminu i zorganizowanie wyjścia. Minął wrzesień, a chłopcy co parę dni upominali się o spełnienie obietnicy. Wystawa ma trwać do 30 października, więc mobilizacja była konieczna. Chcieliśmy uniknąć tłumów, jakie zapełniają wystawę w weekendy i późne popołudnia, więc trzeba się było wstrzelić w takie godziny, kiedy jest najmniej odwiedzających. W związku z tym ustaliłam termin, zabrałam chłopców wcześniej ze szkoły, zapakowaliśmy się do tramwaju, zgarnęliśmy po drodze tatę i pojechaliśmy do galerii Kazimierz.  Po raz pierwszy skorzystaliśmy z dobrodziejstwa darmowych przejazdów dla uczniów szkół podstawowych, jakie podarowali krakusom włodarze miasta.

piątek, 7 października 2016

Ostatni ciepły dzień

grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby na Orawie, ostatni ciepły dzień, bacówka, zwierzęta na bacówce, oscypki, żętyca, bundz
     Wszystko się kiedyś kończy, a to, co przyjemne, kończy się dwa razy szybciej. Tak też nasz trzydniowy weekend lipnicki dobiegł do niedzielnego poranku. Część naszych znajomych, tych nie zainteresowanych grzybkami, z góry przyjęła program minimum - porządnie się wyspać, przejść się na spacer do bacówki, podjeść pysznych oscypków i wracać do domu. Ja miałam plan rozszerzony - grzybobranie przed wizytą na bacówce. Nie wszyscy chętni do towarzyszenia mojej menażerii byli w stanie stanąć w szeregu o wyznaczonej godzinie - po starciu z lokomotywą i dymiącym kociołkiem w czasie sobotniej imprezy, musieli odpocząć dłużej niż pierwotnie zakładali. Pawełek trochę im zazdrościł, ale bez dłuższego szemrania zebrał się i pojechaliśmy do lasu w pobliżu bacówki, żeby po grzybobraniu spotkać się ze wszystkimi przy przedbacówkowym stole.

środa, 5 października 2016

Pawełkowa impreza urodzinowa

impreza urodzinowa, impreza na świeżym powietrzu, kociołek, pieczonka, tort
     Nadszedł w końcu punkt kulminacyjny weekendowego wyjazdu lipnickiego - Pawełkowa impreza urodzinowa. Kociołek powoli nagrzewał się nad rozpalonym w bacówce ogniskiem, a my zaczęliśmy od uhonorowania czcigodnego jubilata, którego z trudem udało sie ściągnąć z łóżka po poobiedniej, mocno wydłużonej, drzemce.

wtorek, 4 października 2016

Kiedy inni szykowali wsad do imprezowego kociołka

grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby na Orawie, grzyby Babiej Góry
     Kiedy wróciliśmy z porannego spaceru, słońce stało już wysoko i grzało jak w środku lata. Nakarmiłam moją menażerię zupą brokułową i resztką ryżu z warzywami i uszakami, zobaczyłam, że rąk do przygotowania wsadu do imprezowego kociołka nie brakuje i ruszyłam w mój ulubiony teren. Ponieważ Paweł jaworzański przyniósł w piątkowe popołudnie trochę kurek z jednego z "moich" miejsc, stwierdziłam, że warto będzie sprawdzić również dalsze miejscówki tych moich ulubionych grzybków.

poniedziałek, 3 października 2016

Pierwszy październikowy pozysk

grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby na Orawie, jesienny wyjazd weekendowy, jesień pod Babią Górą,
     Wyjazd do Lipnicy na weekend łączący wrzesień z październikiem został zaplanowany jeszcze w sierpniu, a inspiracją do niego były podwójne urodziny - Iwonki z Jaworzna i mojego Pawełka. Później do powodów imprezowania dołożyliśmy jeszcze Dzień Chłopaka i Michałkowe imieniny. Powodów zatem, aby się spotkać, było mnóstwo.

     W ostatnim dniu września szalałam od przedświtu - przygotowanie jakiejś paszy imprezowej, zakupy, pakowanie, trochę czynności standardowych, pracowniczych - pół godziny przed planowanym wyjazdem byłam już nieźle zgoniona i marzyła mi się jeszcze szybka kawa. Nie dane mi jej było jednak wypić, bo w ciszę wdarł się dźwięk telefonu. Pani ze szkoły dzwoniła z informacją, że Krzyś jest chory, bardzo źle się czuje i trzeba go jak najszybciej zabrać (chłopców mieliśmy zabrać na wyjazd prosto ze szkoły). 

    Wydarłam w kierunku szkoły. Krzyś, po przejściu rewolucji żołądkowej, czuł się już całkiem dobrze. Odetchnęłam - można było jechać; nic poważnego dziecku nie było. W związku z tą niespodziewaną akcją nie wypiłam kawy, zapomniałam zabrać świeczki i swoich klapek, no i wyjechaliśmy z poślizgiem.

czwartek, 29 września 2016

Sierpniowa jeszcze ciekawostka grzybowa

Asterophora parasitica - grzybolubka lepka
     Bohaterka dzisiejszego wpisu to krewniaczka znanej już Czytelnikom grzybolubki purchawkowatej. Nosi nazwę grzybolubka lepka. Zrobiłam jej sporo zdjęć w tym roku, bo był dla tego gatunku wyjątkowo łaskawy. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej spotkała grzybolubki lepkie w takich ilościach, jak w sierpniu tego roku. Zazwyczaj udawało mi się wypatrzeć jakieś pojedyncze sztuki i to nie każdego roku, a w czasie tegorocznych grzybowych wakacji wyrosły ich tysiące. Nie pisałam o niej wcześniej, bo myślałam, ze znajdę jakieś ciekawe informacje o tym gatunku, a także wytłumaczenie dlaczego właśnie teraz pojawiły się masowo i dlaczego tylko w jednym lesie. Okazuje się jednak, że zgłębienie tajemnic dotyczących tego grzybka nie jest wcale proste, bo praktycznie nie ma o nim informacji poza skąpym opisem w Wikipedii skopiowanym i wklejonym w kilku jeszcze innych miejscach internetu. Zatem mogę się oprzeć jedynie na kilku skąpych informacjach i własnych spostrzeżeniach. Grzybek jest niepozorny i niejadalny, więc nie każdy będzie nim zainteresowany, ale może komuś się znajomość z nowym gatunkiem spodoba.:)