Zjechało się do nas gości, oj zjechało! Na podwórku zaroiło się od małych stworzeń, które zajęły się same sobą, dając rodzicom chwile wytchnienia od swojego cudownego, ale męczącego towarzystwa. Znają tu każdy zakamarek, więc od momentu opuszczenia samochodu, czują się jak władcy należnego im terytorium pełnego dziecięcych atrakcji.
Wujek Marcin z Natalką i ciocia Inga z dziewczynkami przyjechali do Lipnicy nie pierwszy raz i zostają na dłużej - Michaś z Krzychem mają zapewnione towarzystwo na najbliższe tygodnie. Dojechali do nas jednak goście, którym się nie udawało dotrzeć tu od czterech lat, przez które usilnie namawialiśmy ich do złożenia nam wakacyjnej wizyty. I tak, sobotnim porankiem, na podwórko wyprysnęła Ania, która pognała do dzieci, a za nią, wydając okrzyki zachwytu nad pięknym, ukwieconym podwórkiem, wysiadła Urszulka i Wojciech - znajomi, prowadzący pensjonat dla koni w Krakowie. To u nich mieszkają moje kopytne, kiedy nie są na wakacjach.:)