sobota, 12 listopada 2016

Na świętego Marcina najlepsza gęsina!

grzyby 2016, grzyby w listopadzie, grzyby na Śląsku, gęsina, gąski grzyby, patriotyczne grzybobranie, gąska niekształtna, gąska zielonka, gąska ziemista, zimówka aksamitnotrzonowa, płomiennica zimowa, podblaszek gromadny, wodnicha późna, listopadówka
     Jechaliśmy powoli, kosiliśmy po drodze boczniaki i chociaż wydawało się, ze nigdy nie dojedziemy, dojechaliśmy! Paweł z Mają czekali już na nas na parkingu. Zapakowaliśmy gospodarzy do naszych wozideł (Maja z Michałkiem i Krzychem w przedziale cargo, Paweł z Kopercikami). Za przewodem gospodarza pomknęliśmy do lasu, w którym miały na nas czekać stada gęsi.

W drodze na patriotyczne grzybobranie

grzyby 2016, grzyby zimowe, grzyby w listopadzie, patriotyczne grzybobranie, grzyby w Małopolsce, boczniak ostrygowaty
      Wyjazd na patriotyczne grzybobranie w dniu 11 listopada zaplanowany był już dawno. Później okazało się, że z Krakowa nie pojedziemy sami,bo chęć dołączenia do nas wyraziły Koperciki. Ostrzegłam gospodarza naszego spotkania - Pawła z Jaworzna, żeby się strzegł, bo przyjedziemy wzmocnioną ekipą, z bagażnikami wypełnionymi pustymi koszykami. Nie przejął się tym zbytnio, stwierdzając, że w Jaworznie grzybów nigdy nie brakuje, więc z pustymi koszykami lasów na pewno nie opuścimy.

    Ruszyliśmy zatem o poranku, przemieszczając się bocznymi drogami, gdyż miałam jeszcze w zanadrzu chytry plan - na trasie znajdują się pniaki, na których w ubiegłym roku, wiosna, widziałam resztki skapciałych boczniaków. Dobrze sobie to miejsce zapamiętałam i byłam niemal pewna, ze one tam będą. Zanim wyjechaliśmy, ostrzegłam Anię, żeby w tamtym rejonie była czujna i nie zdziwiła się, jeśli będziemy gwałtownie hamować na poboczu.:)

czwartek, 10 listopada 2016

Znowu nadszedł ten czas...

Listy do świętego Mikołaja, marzenia dzieci
       W naszym menażeryjnym domu czas pisania listów do Mikołaja nadszedł w tym roku bardzo wcześnie - od połowy października głównym tematem, poruszanym kilkakrotnie w ciągu dnia jest kwestia mikołajowo - prezentowa. Krzyś jakoś po wstępnym szaleństwie, odpuścił i skupił się na oczekiwaniu na urodziny, które wypadają wcześniej niż wizyta świętego. Michałek natomiast szaleje, kombinując coraz bardziej, co chwilami jest, delikatnie rzecz ujmując, irytujące.

     Wiara dziecinna moich chłopaków nie padła jeszcze, choć koledzy podjęli już próby rozświetlenia mroków dziecięcej naiwności. Michaś pewnego dnia, podczas powrotu ze szkoły, zapytał czy to prawda, że Mikołaja nie ma, a prezenty dają dzieciom rodzice. Bo Jasiek tak mówił. Moment zastanowienia, spojrzenie na buzię Krzysia, który tez nadstawił uszy, spojrzenie w oczy Michałka, z których wyzierała prośba: "Powiedz, że to nieprawda, że Jasiek kłamie!" I co zrobiłam? Utwierdziłam chłopaków w przekonaniu, że ten Mikołaj jednak jest, że prezenty przynosi, a Jasiek pewnie narozrabiał i rodzice dali mu upominek, żeby mu nie było przykro... Ile jeszcze ta wiara przetrwa? Rok? Dwa? Czas szybko mija. Dzieci dorośleją, ale dobrze, że mimo całej swej powagi potrafią wierzyć w cuda.

wtorek, 8 listopada 2016

Osiedlowe grzybki z ostatnich dni

grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby w listopadzie, grzyby w mieście, kępkowiec jasnobrązowy, podblaszek gromadny Lyophyllum decastes, pieczarka, Maślak żółty, maślak modrzewiowy Suillus grevillei, Leucoagaricus leucothites, pieczareczka różowoblaszkowa (czubówka biała), uszak bzowy Auricularia auricula-judae
     Wracam powolutku do świata żywych po wczorajszym ataku wirusów żołądkowych. W piątek Krzychu przyniósł ze szkoły pakiet chorobowy i zapewnił rodzinne atrakcje popołudniowe. W sobotę pod wieczór był już całkiem świeżutki, ale osłabiony. Z tego powodu, do którego którego dołożył się niedzielny deszcz, mieliśmy bezgrzybowy weekend - zostaliśmy do południa w domu, żeby dzieciaki miały siłę na udział w imprezie urodzinowej u koleżanki. 

     Miałam piękne plany na początek tygodnia, w których znalazło się miejsce na wypad do lasu. Tymczasem w poniedziałek zostałam powalona przez paskudne mikroby, które dopadły również Michałka - kiedy dogorywałam pod kołderką po kolejnej wizycie w toalecie, postawił mnie na nogi telefon ze szkoły - Michaś też się rozłożył. Dzisiaj już nam trochę lepiej, ale żal tyłek ściska, bo za oknem piękne słońce, a my z Michałkiem siedzimy w domu i walczymy z choróbskiem.:( 

     Żeby tak jednak całkiem bezgrzybowo nie było, pozbierałam parę ciekawych grzybków, jakie w ostatnich dniach, na przełomie października i listopada, powyrastały na naszym osiedlu.

sobota, 5 listopada 2016

Pierwszolistopadowe gąsówki

grzyby 2016, grzyby w listopadzie, grzyby w Krakowie, zapiekanka z grzybami, zapiekanka z gąsówkami nagimi
     Pierwszego listopada spędzamy od lat według jednego schematu. W tym roku spacer na groby został wzbogacony o pozyskane po drodze grzybki. Tych do oglądania było znacznie więcej. Dodatkową motywacją do przetrzepania lasku w drodze na cmentarz była informacja od koleżanki, ze w tymże lasku spotkała okratki australijskie. Było to pierwsze doniesienie o pojawieniu się tego gatunku w Krakowie, jakie do mnie dotarło. Miałam nadzieję na odszukanie tego wędrującego grzyba. Dostałam w miarę dokładne namiary, więc wiedziałam, gdzie szukać. Jednak okratki były tam widziane miesiąc wcześniej, więc nie miałam żadnej pewności, czy jeszcze cokolwiek z nich zostało. Ale powód do wpadnięcia w krzaczory był doskonały.

czwartek, 3 listopada 2016

Nadrzewne cudaki

grzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby w Puszczy Niepołomickiej, grzyby nadrzewne
     Chodząc w ostatnia niedzielę po Puszczy Niepołomickiej, oprócz grzybów, które trafiły do koszyka, złapałam też parę ciekawych nadrzewniaków na kartę. Niektóre z nich można byłoby zjeść, ale pozostały sobie w lesie. Zobaczcie, co ciekawego widzieliśmy z Krzychem.

środa, 2 listopada 2016

Hubertusowa pogoń za lisem

hubertus 2016, pogoń za lisem, pensjonat dla koni w Krakowie, stajnia w Węgrzcach
     Dobrnęliśmy do kulminacyjnego punktu w czasie stajennego hubertusa, czyli symbolicznego zakończenia sezonu jeździeckiego. Oczywiście koni nie odstawia się do wiosny do garażu - sezon na jazdę trwa cały rok, podobnie jak sezon na grzyby. Nazwa tego jeździeckiego święta pochodzi od św. Huberta, patrona jeźdźców i myśliwych. Podczas hubertusa jeden jeździec, z przyczepioną do ramienia kitą ucieka, a pozostali go gonią. Jak nakazuje tradycja, ten kto złapie kitę, powinien za rok być lisem i uciekać. 

     Tegoroczny hubertus zaczął się od trudności w znalezieniu chętnego do ucieczki - dziewczyna, która dorwała mnie w ubiegłym roku, sprzedała konia i w grę wchodziła jedynie jej ucieczka na własnych nogach. Żeby zatem nie było pogoni za lisem bez lisa, po raz kolejny podjęłam się uciekania. Żeby było ciekawiej i łatwiej, przyszyłam sobie dwie lisie kity. Jak się później okazało, było to posunięcie wręcz genialne.;)

wtorek, 1 listopada 2016

Ostatnie kotlety?

gzyby 2016, grzyby w październiku, grzyby w okolicy Krakowa, grzyby w Puszczy Niepołomickiej, czubajki, gąsówki, opieńki
     Plany na niedzielę wzięły w łeb w wyniku Michałkowej choroby. Tak się składa kolejny już rok,  Michaś choruje akurat wtedy, kiedy jest hubertus. Ponieważ sobotę spędził mimo przeziębienia na świeżym powietrzu, nie chciałam go następnego dnia brać na całodniowy wypad do lasu, chociaż perspektywa była kusząca - mieliśmy zaproszenie na gąskowe i rydzowe miejscówki kolegi Pawła z Jaworzna. Nie ukrywam, że trochę się miotałam w myślach między zdrowiem dziecka, a pazerniaczymi żądzami. W efekcie tej wewnętrznej walki podjęłam decyzję, że na gąski nie jedziemy. Nie chciałam też jechać sama (Pawełek stwierdził, że moze zostać z chłopakami), bo trochę warto pobyć razem.

    Stanęło na tym, że przed południem pojadę sobie z Krzysiem na czubajki do Puszczy Niepołomickiej, a reszta Menażerii sobie pochoruje; popołudnie spędzimy razem w domku.

poniedziałek, 31 października 2016

Konkurs tatarski - ciąg dalszy dziecięcych zmagań

hubertus 2016, hubertus w Krakowie, stajnia Węgrzce, pensjonat dla koni w Węgrzcach, konkurs dla dzieci, bieg tatarski
     Drugą, po poszukiwaniach i pozysku cukierków, atrakcją hubertusową był "bieg tatarski". Większość dzieciaków od dłuższego czasu ćwiczyły swoje jeździeckie umiejętności pod kątem startu w tym konkursie, ale byli tez tacy uczestnicy, którzy na start zdecydowali się w ostatniej chwili. Konkurs był zatem dla każdego. 

     Na czym polega bieg tatarski? Otóż, w czasach mojej, jakże nieodległej, młodości, jeździło się bardzo dużo na oklep - bez siodła, czyli po indiańsku albo po tatarsku. Każdy początkujący jeździec musiał poradzić sobie z koniem bez siodła oraz z wykonaniem szeregu ćwiczeń sprawnościowych. Ponieważ zarówno na jeźdźców, jak i na konie, pozytywnie wpływa rywalizacja, organizowane były właśnie konkursy tatarskie, w których startowało się na oklep i trzeba było wykonać kolejne zadania. Obecnie mało kto wsiada na konia bez siodła, więc tego typu konkursy rozgrywane są w pełnym osprzęcie i mają na celu przede wszystkim dobra zabawę.

niedziela, 30 października 2016

Krótki przerywnik filmowy

film, galop po polu, hubertus, pogoń za lisem
     Zanim dobrnę wśród setek zdjęć do tych z "gonitwy", zapraszam na krótki przerywnik filmowy po stracie jednego ogona. W rolach głównych moje dwa kopytniaki - Latona ze mną i Ramzes z Julką.